<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794</id><updated>2011-09-04T11:31:40.091-07:00</updated><title type='text'>Święty Stanisław Kazimierczyk</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>28</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-2338490078788968</id><published>2010-10-18T00:50:00.000-07:00</published><updated>2010-10-18T00:51:09.248-07:00</updated><title type='text'>Święty dla wszystkich</title><content type='html'>Święty dla wszystkich&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ks. Jarosławem Klimczykiem CRL, odpowiedzialnym za peregrynację relikwii bł. Stanisława Kazimierczyka, rozmawia Małgorzata Pabis&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie przesłanie dla nas, ludzi XXI wieku, niesie kanonizacja człowieka, który żył w XIV wieku?&lt;br /&gt;- Stanisław Kazimierczyk będzie kanonizowany dziś po to, aby jeszcze raz udowodnić człowiekowi szukającemu szczęścia, że pogoń za tym, co materialne, za sławą, pieniędzmi, przyjemnością, na dłuższą metę nie daje szczęścia, zabiera pokój, pogodę ducha, radość, dobre samopoczucie. Stanisław Kazimierczyk był szczęśliwy i wolny, bo dla niego jedynym autorytetem był miłujący Bóg. Przykład jego życia dowodzi, że czynienie dobra daje wewnętrzną siłę. Akumulatory życia ładował dobrymi czynami, uprzejmością, cichością, pokorą, cierpliwością i miłością. Poświęcał swoje życie potrzebującym, a do tego był, jak pisali o nim biografowie, "dowcipny i we wszystkim bardzo miły". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy polski święty to owoc dobrego wychowania przez rodziców... &lt;br /&gt;- On sam jest świadectwem, że dobre wychowanie dziecka, dające radość rodzicom i szczęście samemu dziecku, polega na zdrowej miłości i na byciu z dzieckiem, a nie na sprawach materialnych. Matka bł. Stanisława często chodziła z nim do kościoła i razem z nim się modliła. Pociągnęła syna do Boga i pobożności. Ojciec bł. Stanisława kochał wszystkie te chwile, które mógł spędzić z synem. Ponieważ był człowiekiem prawym, nauczył Stanisława uczciwości. I takie połączenie pobożności i uczciwości sprawiło, że syn państwa Sołtysów wyrósł na szczęśliwego i świętego człowieka. Stanisław Kazimierczyk udowodnił swoim życiem, że aby być świętym, niekoniecznie trzeba zrobić coś nadzwyczajnego. Wystarczy bez zbędnych pytań i kombinacji żyć tak, jak pokazał Jezus Chrystus w Ewangelii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpływ na formację bł. Stanisława Kazimierczyka miało też życie zakonne, wspólnotowe...&lt;br /&gt;- Dlatego człowiekowi XXI wieku nowy święty pokazuje, że we wspólnocie jest niezwykła siła. Współczesny człowiek jest osamotniony, opleciony kablem internetowym, ogranicza się do wirtualnych kontaktów i załatwiania połowy spraw na odległość. Kazimierczyk pociąga ludzi do budowania więzi wspólnotowych w rzeczywistości i codzienności, aby wyzwalać się z lęku, bezsilności, depresji. Najsłabsza wspólnota jest lepsza od najmocniejszego osamotnienia. Wspólnota to lek na niszczący egoizm i mało skuteczny w praktyce indywidualizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znamienne jest też to, że nowy polski święty nie uciekał od cierpienia.&lt;br /&gt;- Naśladowanie Ukrzyżowanego uczyniło ze Stanisława Kazimierczyka prawdziwego mężczyznę. Zmieniał to, co mógł, a jeśli czegoś nie potrafił zmienić, to z tym się godził. Nie bał się choroby, cierpienia ani śmierci. Ważniejszy był dla niego człowiek. W dobie kryzysu męstwa to imponujący wzór dzielnego i odważnego mężczyzny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A za co osobiście Ksiądz podziwia swego współbrata Stanisława?&lt;br /&gt;- Za godziny spędzone nad Ewangelią. Wstawał nawet w nocy. On mi mówi: nie poddawaj się, żyj codziennie Pismem Świętym, a będziesz szczęśliwy, będziesz wiedział, jak żyć, i będziesz światłem dla innych. Podziwiam go za wiarę w Eucharystię. On dużo więcej widział w tej Wielkiej Tajemnicy Wiary niż ja. I za jego pokorę. Był wielkim profesorem pochodzącym z zamożnego domu, który zmywał gary z nowicjuszami, prał habity, przyjmował gości. A wszystko to robił - jak pisze historyk Stefan Ranathowicz - "z wesołym i wdzięcznym sercem". Był święty, a często korzystał ze spowiedzi. Podziwiam go również za to, że przez cały dzień mimo natłoku różnych wydarzeń miał naturalny kontakt z miłującym Bogiem. Miał wyrobioną samodyscyplinę. Pilnował się, aby nie ulec lenistwu. Był wierny modlitwie i nauce własnej. I wszystko to było w nim naturalne. Wypływało z wiary. Bardzo czcił Maryję. To chyba dzięki swojej matce, która zapewne była do Maryi podobna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komu może patronować nowy święty?&lt;br /&gt;- Błogosławiony Stanisław Kazimierczyk jest dla wszystkich, bo zajmował się tymi wszystkimi, którzy pojawili się na drodze jego życia, i tym wszystkim, co go spotkało. To święty uniwersalny. Jest świetnym opiekunem "ciągle będących w biegu" biznesmenów, dziennikarzy, polityków, studentów, uczniów... i zakonników. Uczy, jak żyć na pełnych obrotach i nie zwariować. Błogosławiony Stanisław może być patronem przyjaciół: cenił przyjaźń, tworzył ją i czerpał z niej siłę. Umiał rozsądnie dobrać sobie przyjaciół, którzy byli dla niego wsparciem i siłą. &lt;br /&gt;Po artykule w "Naszym Dzienniku", w którym zostało opisane, jak otrzymałem łaskę uzdrowienia z boreliozy, zwróciło się do mnie kilka osób chorych na boreliozę z różnych stron Polski. Stanisław Kazimierczyk może dawać im nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 16-17 października 2010, Nr 243 (3869)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-2338490078788968?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2338490078788968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2338490078788968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/swiety-dla-wszystkich.html' title='Święty dla wszystkich'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-3426935583164474750</id><published>2010-10-18T00:49:00.001-07:00</published><updated>2010-10-18T00:49:42.359-07:00</updated><title type='text'>Nieprzerwalność kultu</title><content type='html'>Nieprzerwalność kultu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z o. Szczepanem T. Praśkiewiczem OCD, promotorem sprawiedliwości w trybunale powołanym w sprawie otwarcia sarkofagu z relikwiami bł. Stanisława Kazimierczyka CRL, rozmawia Małgorzata Bochenek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kanonizację bł. Stanisław Kazimierczyk czekał kilka wieków. Jak przebiegał prowadzony w jego sprawie proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny?&lt;br /&gt;- Proces ten był tzw. procesem historycznym, gdyż świętość bł. Stanisława była udowadniana nie na podstawie przesłuchań świadków jego życia, ale na podstawie dokumentów, z których wynika nieprzerywalność jego kultu do naszych czasów. Społeczność Krakowa zaliczała go do grona świętych mężów XV stulecia, zwanego powszechnie Felix seculum Cracoviae. Grono to tworzyli święci - Jan Kanty i Szymon z Lipnicy, oraz Słudzy Boży zwani błogosławionymi - Izajasz Boner, Michał Giedroyć, Świętosław Milczący i właśnie on - Stanisław Sołtys zwany Kazimierczykiem, gdyż na Kazimierzu się urodził i żył. Sławą świętości bł. Stanisława zainteresował się szczególnie arcybiskup krakowski Karol Wojtyła, który pragnął doprowadzić do jego formalnej beatyfikacji. W tym celu, w porozumieniu z zakonem Księży Kanoników Regularnych Laterańskich, nawiązał kontakt ze Stolicą Apostolską. 15 grudnia 1971 r. mianował nadto Komisję Historyczną, aby zgromadziła i przeanalizowała dokumentację dotyczącą błogosławionego. Prace komisji trwały długo, bo były bardzo rzetelne. Dopiero w marcu 1986 r. przedstawiła ona ks. kard. Franciszkowi Macharskiemu wyniki swoich poszukiwań, potwierdzając ciągłość i aktualność kultu bł. Stanisława. Ksiądz kardynał postanowił więc rozpocząć w archidiecezji proces kanoniczny w celu urzędowego wykazania nieprzerywalności tego kultu. Jego zamknięcie nastąpiło w 1988 roku w bazylice Bożego Ciała, przy doczesnych szczątkach błogosławionego. Akta procesu przekazano następnie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Wszystkie gremia na tym etapie procesu wypowiedziały się pozytywnie co do stosowności ogłoszenia Stanisława Kazimierczyka błogosławionym, na zasadzie stwierdzenia ciągłości jego kultu "od niepamiętnych czasów". Beatyfikacja pod przewodnictwem Jana Pawła II odbyła się na placu Świętego Piotra w Rzymie 18 kwietnia 1993 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kanonizacji bada się cud, który nastąpił po beatyfikacji. W tym przypadku nie zostało to zachowane. Dlaczego?&lt;br /&gt;- Proces beatyfikacyjny bł. Stanisława Kazimierczyka był prowadzony - jak już powiedziałem - jako proces historyczny. Taki sam wymiar przyjął też jego proces kanonizacyjny. Beatyfikacja z 1993 roku spowodowała wśród wiernych jeszcze większe zainteresowanie jego osobą i przesłaniem. Współbracia zakonni błogosławionego zauważyli wzrost łask, jakie otrzymywano za jego przyczyną i wpisywano je do księgi znajdującej się przy jego relikwiach. Postanowili więc wszcząć starania o kanonizację błogosławionego. W tym celu przedstawili Stolicy Apostolskiej do zatwierdzenia domniemany cud, który dotyczy uzdrowienia Piotra Komorowskiego w 1617 roku. Tenże cud polegał na przywróceniu wzroku. Wspomniany Piotr Komorowski stracił jedno oko i pojawiło się niebezpieczeństwo ślepoty poprzez utratę wzroku w drugim oku. Dzięki modlitwie do bł. Stanisława wzrok mu ocalał. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych, po wstępnym zapoznaniu się z dokumentacją dotyczącą tegoż uzdrowienia, poprosiła Postulację Zakonu o wykaz ciągłości łask otrzymywanych przez wiernych za przyczyną bł. Stanisława od jego śmierci aż do dziś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I prośbę tę spełniono...&lt;br /&gt;- Tak, wskazując także na łaski odzyskania zdrowia za wstawiennictwem błogosławionego w 2002 r. przez Jerzego Zaroda czy w 2008 r. przez Wandę Wasilewską. Biorąc pod uwagę tę ciągłość łask, Stolica Apostolska zbadała kanonicznie domniemany cud uzdrowienia Piotra Komorowskiego. 20 grudnia 2009 r. Ojciec Święty Benedykt XVI podpisał dekret o autentyczności wspomnianego cudu, co otwarło drogę do kanonizacji bł. Stanisława Kazimierczyka. Jej datę, po konsystorzu z 19 lutego 2010 r., wyznaczono na 17 października 2010 r. w Rzymie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za rozmowę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 16-17 października 2010, Nr 243 (3869)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-3426935583164474750?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3426935583164474750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3426935583164474750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/nieprzerwalnosc-kultu.html' title='Nieprzerwalność kultu'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-2896144412959263312</id><published>2010-10-18T00:47:00.000-07:00</published><updated>2010-10-18T00:48:41.148-07:00</updated><title type='text'>M. Bochenek: Kanonicy Regularni Laterańscy</title><content type='html'>Kanonicy Regularni Laterańscy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posługa Kanoników Regularnych Laterańskich - jak sama nazwa wskazuje - związana była z bazyliką św. Jana na Lateranie, gdzie mieściła się stolica biskupa Rzymu. Na nich spoczywał obowiązek dbania o liturgię pod przewodnictwem Papieża. Do dzisiaj liturgia zajmuje centralne miejsce w duchowości tego zakonu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W blisko już tysiącletniej historii w różnych miejscach na świecie właśnie ta forma posługi ludowi Bożemu stała się jedną z najważniejszych ich misji.&lt;br /&gt;"Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne" - według tych słów z Dziejów Apostolskich pragnął żyć św. Augustyn, który założył pierwsze zgromadzenie księży wybierających życie wspólnotowe. To jego duchowość wywarła decydujący wpływ na Kanoników Regularnych Laterańskich, jego regułę przyjęli za swoją. Pierwsze wspólnoty kanonickie zaczęto zakładać w IV i V wieku. Jednak struktury zakonu kanoników wykształciły się dopiero w wieku XI. Rok 1059, kiedy odbył się synod laterański, przyjmuje się za datę uporządkowania zakonnych struktur. Co ciekawe, z tego zakonu wywodzi się około stu świętych i błogosławionych.&lt;br /&gt;Obecnie w Polsce istnieje 13 kanonickich klasztorów, które podzielono na pięć kanonii: w Krakowie, Drezdenku, Ełku, Gietrzwałdzie i Mstowie. W Krakowie bije serce polskich Kanoników Regularnych Laterańskich. Przy kościele Bożego Ciała na Kazimierzu (wówczas pod Krakowem) osadził ich w 1405 roku król Władysław Jagiełło. Od tego czasu sprawują pieczę nad tym miejscem. W 1952 roku została utworzona prowincja polska, jej dom prowincjalny znajduje się właśnie w Krakowie. Papież Jan Paweł II podniósł ich kościół do godności bazyliki mniejszej. To tutaj w bocznym ołtarzu po lewej stronie spoczywają doczesne szczątki przyszłego świętego Stanisława Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Bochenek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-2896144412959263312?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2896144412959263312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2896144412959263312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/m-bochenek-kanonicy-regularni.html' title='M. Bochenek: Kanonicy Regularni Laterańscy'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-1785858990802612896</id><published>2010-10-18T00:46:00.000-07:00</published><updated>2010-10-18T00:47:37.252-07:00</updated><title type='text'>Ks. Piotr Walczak CRL: Wypowiedź</title><content type='html'>Ks. Piotr Walczak CRL:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj rzadziej spotykamy oficjalne prądy negujące istnienie Boga pod postaciami chleba i wina. Współczesną formą negacji Chrystusa Eucharystycznego jest to, że niektórzy katolicy rzadko przyjmują Komunię Świętą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, iż wielu z nas pyta o potrzebę częstego Jej przyjmowania. Ta kanonizacja winna nam wszystkim przypomnieć wartość Eucharystii. Kanonizacja wewnętrznie bardzo koresponduje z postawą naszego Papieża Benedykta XVI. Jestem pod ogromnym urokiem Ojca Świętego i jego pokory wobec tajemnicy Najświętszego Sakramentu. Papieże ostatnich lat: Paweł VI, Jan Paweł II oraz obecny, bez słów uczą nas adorować, uczą nas kochać Eucharystię. Tego uczy nas także nasz nowy święty. &lt;br /&gt;not. MB&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 16-17 października 2010, Nr 243 (3869)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-1785858990802612896?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1785858990802612896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1785858990802612896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/ks-piotr-walczak-crl-wypowiedz.html' title='Ks. Piotr Walczak CRL: Wypowiedź'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-3660457048416302731</id><published>2010-10-18T00:45:00.000-07:00</published><updated>2010-10-18T00:46:21.338-07:00</updated><title type='text'>M. Bochenek: Dzieło jego życia zapisane w sercu Boga</title><content type='html'>ks. Stanisław Kazimierczyk (1433-1489) kapłan, kaznodzieja, opiekun chorych i ubogich&lt;br /&gt;Dzieło jego życia zapisane w sercu Boga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas uroczystości beatyfikacyjnych Stanisława Kazimierczyka w Rzymie 18 kwietnia 1993 roku Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział, że pamięć o jego świętości nadal żyje i owocuje. Po siedemnastu latach od wyniesienia go do chwały ołtarzy świętujemy kanonizację bł. Stanisława Kazimierczyka, kapłana Kanoników Regularnych Laterańskich, którego życie związane było z Krakowem, z klasztorem i kościołem Bożego Ciała na Kazimierzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kanonizacja współbrata jest głębokim przeżyciem. Dla nas, zakonników, to ogromna radość, że jeden z nas zostaje świętym, i potwierdzenie, iż droga powołania zakonnego ma sens, że tą drogą można dojść do realizacji własnego człowieczeństwa - mówi ks. Piotr Walczak CRL, proboszcz parafii Bożego Ciała na Kazimierzu.&lt;br /&gt;Stanisław Sołtys, zwany od miejsca pochodzenia Kazimierczykiem, żył w XV wieku. Urodził się 27 września 1433 roku w Kazimierzu koło Krakowa, w rodzinie mieszczańskiej, która znana była z ogromnej pobożności. Czynnie uczestniczyli w życiu parafii Bożego Ciała na Kazimierzu, gdzie posługę duszpasterską już wtedy pełnili kanonicy regularni. &lt;br /&gt;- Kościół, dziś bazylika, Bożego Ciała od przeszło pięciu wieków jest sanktuarium Jezusa Eucharystycznego, o czym często zapominamy. Kiedy powstawała ta parafia i nadawano jej tytuł Bożego Ciała, to tworzono sanktuarium Komunii Świętej, gdzie przede wszystkim rósł kult adoracyjny Bożego Ciała - zaznacza ks. Piotr Walczak CRL.&lt;br /&gt;Pod okiem kanoników rozpoczął pierwszą edukację, gdyż w klasztorze mieściła się szkoła dla chłopców prowadzona przez zakonników. Studiował na Akademii Krakowskiej. Studia ukończył z tytułem bakałarza. W wieku 23 lat wstąpił do klasztoru, wybrał kanoników regularnych, których służbę dla drugiego człowieka i Kościoła podziwiał od najmłodszych lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zakonie &lt;br /&gt;Śluby zakonne złożył po rocznym nowicjacie, a na kapłana został wyświęcony w wieku 25 lat. Zasłynął jako wychowawca młodzieży przygotowującej się do profesji zakonnej. Był człowiekiem modlitwy, postu, pokuty, odznaczał się szczególnym kultem Eucharystii. &lt;br /&gt;- Mówiąc o Kazimierczyku, musimy pamiętać, że był dzieckiem średniowiecza. Jego życie przypada na czasy kontrreformacji. Jan Hus głosił tezy sprzeczne z nauką Kościoła, zaprzeczał obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Ta bardzo nowinkarska nauka trafiała na podatny grunt także i w Polsce. Potrzeba było żarliwych, ale i światłych kapłanów, którzy w sposób przystępny i zrozumiały pomogą ludziom przyjąć najważniejsze prawdy wiary. Stanisław Kazimierczyk nauki, które głosił, potwierdzał osobistym przykładem - podkreśla ks. Piotr Walczak CRL. - Dzisiaj mówimy, że mniej potrzebujmy nauczycieli, bardziej potrzebujmy świadków. Myślę, że już w średniowieczu ta myśl była bardzo aktualna - dodaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokorny kaznodzieja &lt;br /&gt;Bardzo szybko zaczął pełnić funkcję kaznodziei i spowiednika. W czasach kontrreformacji głoszenie kazań powierzano konkretnym kapłanom, powoływano ich na urząd kaznodziei. Takie właśnie zadanie otrzymał ks. Stanisław Sołtys. Był do tego wspaniale przygotowany, miał dobre wykształcenie, był doskonałym mówcą. Głosił kazania dla mieszkańców rodzinnego Kazimierza (dziś dzielnica Krakowa, wówczas osobne miasto), ale także krakowian.&lt;br /&gt;Otaczał opieką ludzi chorych i potrzebujących. Do chorych wędrował z Najświętszym Sakramentem, z biednymi dzielił się tym, co posiadał. Zmarł w wieku 56 lat w święto Znalezienia Krzyża Świętego, 3 maja 1489 roku. Sława jego świętości wpłynęła na fakt, że zaraz po śmierci zaczęto prosić Boga o potrzebne łaski za jego wstawiennictwem. Już w pierwszym roku zanotowano w księdze łask 176 uzdrowień. Jego kult trwa nieprzerwanie. Teraz zostaje ukazany całemu Kościołowi jako orędownik na "czasy zabiegania", jako znak wskazujący na Eucharystię. Wielu pokoleniom nie było dane doczekać tej chwili. To, że obecnie dochodzi do tej kanonizacji, winno i w naszym życiu mieć znaczenie.&lt;br /&gt;- Kiedyś ks. kard. Franciszek Macharski powiedział, że św. Stanisław Kazimierczyk wykazał się pokorą za życia i wykazał się pokorą po śmierci, gdyż przez 521 lat cierpliwie czekał na chwilę swojej kanonizacji. Dobro nigdy nie zostanie zapomniane. Nawet jeżeli miną wieki, to czynione miłosierdzie trwa. Często zadajemy sobie pytanie, po co to wszystko, przecież nasze kości zmienią się w proch, a wiatr historii rozniesie nasze słowa. Jednak przykład Stanisława Kazimierczyka pokazuje, że wszystko zapisane jest w sercu Boga - podkreśla ks. Piotr Walczak CRL.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Bochenek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 16-17 października 2010, Nr 243 (3869)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-3660457048416302731?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3660457048416302731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3660457048416302731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/m-bochenek-dzieo-jego-zycia-zapisane-w.html' title='M. Bochenek: Dzieło jego życia zapisane w sercu Boga'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-4444418730838922066</id><published>2010-10-17T08:26:00.000-07:00</published><updated>2010-10-17T08:27:28.086-07:00</updated><title type='text'>A. Petrowa-Wasilewicz: Św. Stanisław Kazimierczyk</title><content type='html'>Święty Stanisław Kazimierczyk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alina Petrowa-Wasilewicz&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród sześciu osób, które dzisiaj w Watykanie Benedykt XVI ogłosił świętymi jest błogosławiony Stanisław Kazimierczyk. Ten zakonnik – żyjący ponad 500 lat temu Krakowie – był propagatorem kultu eucharystycznego, całe swoje życie poświęcił posłudze ubogim. Za jego wstawiennictwem został uzdrowiony w 1617 roku starosta oświęcimski Piotr Komorowski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedstawiamy sylwetkę nowego świętego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Co sprawia, że ludzie żyjący w XXI w. przychodzą prosić o pomoc średniowiecznego zakonnika? Co ich łączy i w jakim języku się porozumiewają? – Historia życia i kultu bł. Stanisława Kazimierczyka, który zostanie kanonizowany 17 października w Rzymie, pokazuje, że zakonnik związany całe życie z kościołem Bożego Ciała na Kazimierzu był osobą, która przemawia do każdego pokolenia. – Dla Boga nie ma czasu – mówi ks. Andrzej Scąber, główny referent ds. kanonizacji archidiecezji krakowskiej. Opowiada jak bł. Stanisław opiekował się ubogimi mieszkańcami Kazimierza. - Proszę popatrzyć na nasze ulice. Czy nie mamy dziś biednych? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobożność wyniesiona z domu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław urodził się w Kazimierzu, mieście leżącym tuż obok królewskiego Krakowa, 27 września 1433 r. Z tym miasteczkiem, a także kościołem parafialnym pw. Bożego Ciała, w którym został ochrzczony i pochowany, był związany do końca swojego pracowitego życia. Jego ojciec Maciej Sołtys był rzemieślnikiem – utrzymywał się z tkactwa, był też przez wiele lat przewodniczącym sądów miejskich, co świadczy o szacunku i zaufaniu, jakim darzyła go społeczność lokalna. Jego matka Jadwiga należała do działającego do dziś przy parafii Bractwa Najświętszego Sakramentu. Po latach pobożny lud nadał Stanisławowi zaszczytny tytuł Apostoła Eucharystii. Wiele wskazuje na to, że to matka kształtowała pobożność swojego jedynaka. Od dziecka miał także wielką cześć do Matki Bożej – to do niej z prośbą o potomstwo zwracała się Jadwiga Sołtysowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wieku około 17 lat młody mieszkaniec Kazimierza podjął studia w Akademii Krakowskiej, która przeżywała w tym okresie swój złoty wiek – jej wykładowcami byli wybitni uczeni i święci – Paweł Włodkowic, Stanisław ze Skalbmierza, św. Jan Kanty. Studia Stanisława zostały uwieńczone doktoratem z teologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Apostoł Eucharystii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed młodym absolwentem Akademii otwierało się wiele możliwości kariery. Jednak z nich nie skorzystał i w wieku 23 lat wstąpił do znanego od dzieciństwa zakonu Kanoników Regularnych pracujących w jego rodzinnej parafii. Tu zasłynął pobożnością, umiłowaniem dyscypliny zakonnej i ascezy. Choć był doktorem teologii nie wywyższał się nad współbraci, wykonując gorliwie powierzone zadania. Po otrzymaniu święceń przez pięć lat przygotowywał się do pełnienia obowiązków duszpasterskich po czym został kaznodzieją i spowiednikiem w klasztorze. Pełniąc je zasłynął jako gorliwy kaznodzieja i wnikliwy spowiednik. Jego współbracia powierzyli mu kolejne odpowiedzialne zadanie – został wychowawcą młodych współbraci. W jego posłudze ujawniała się jego wielka cześć dla Eucharystii. – To nie była tylko jego kontemplacja, adoracja – czynności wynikające z faktu, że był księdzem i takie praktyki były oczywiste – podkreśla ks. Scąber. – Ale on codziennie chodził z Najświętszym Sakramentem do chorych, nie wychodzących z domu, samotnych. W tamtych czasach nie było to powszechne. Pamiętajmy, że były to czasy, gdy nie wolno było zbyt często przyjmować Komunii św., w praktyce było to raz-dwa racy do roku. Praktykę częstej Komunii św. wprowadził dopiero Pius X w XX wieku – przypomina ks. Scąber.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był także Stanisław wielkim czcicielem Matki Bożej. Co piątek szedł na położoną niedaleko Skałkę by modlić się do Bogurodzicy. To tu pewnego razu „ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem Jezus na rękach i św. Stanisławem i wielkim zastępem aniołów”, Która zapowiedziała mu, że czeka go „sowita nagroda”. Tak też Stanisław jest najczęściej przedstawiany – klęczy przed Matką Bożą i św. Stanisławem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Intensywna asceza, służba ubogim i wyczerpująca praca w parafii nie pozostały bez śladu – osłabiony organizm tracił siły. Stanisław Kazimierczyk zmarł w wieku 56 lat 3 maja 1489 r. Ujrzawszy uprzednio, jak pilnie odnotowuje jego biograf Matkę Bożą i Zmartwychwstałego Chrystusa w chwale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykły kult&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprzerwany, trwający ponad 500 lat kult bł. Stanisława jest niezwykłym fenomenem – mówi obecny proboszcz parafii Bożego Ciała ks. Piotr Walczak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprzerwany strumień wiernych, który od chwili śmierci nawiedzał grób opiekuna biedaków, do dziś nie ustaje. Przekonani o jego świętości już za życia, przychodzili do niego także po śmierci, dlatego jego ciało zostało przeniesione z grobu do pięknego barokowego ołtarza, wystawionego przez przeora Zakonu w 1632 r. Pilnie zapisywano też cuda za wstawiennictwem Kazimierczyka – zaledwie rok po śmierci opisano aż 176 nadzwyczajnych wydarzeń. Kościół kanoników regularnych został doszczętnie złupiony podczas szwedzkiego potopu i zapewne tym należy tłumaczyć fakt, że kilkanaście wotywnych obrazów, opisujących łaski, otrzymane za pośrednictwem Błogosławionego są z XVII i XVIII w., były więc fundowane po wielkim rabunku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z obrazów, ufundowanych przez wdzięcznych czcicieli kazimierskiego zakonnika dowiadujemy się, że podkomorzyna Czartoryska dziękuje za lekki poród i powicie „synaczka”, Adam Bosowski, dworzanin króla Władysława „y Małżonki iego” dziękuje za to, że przestała płynąć krew z oczu jego córki, zaś „uprzednio chory, głuchy i niewidomy” został uzdrowiony. Nieco nieporadne obrazy malarzy przedstawiają opisywane wydarzenia, a nad każdym z nich w barokowym obłoku przedstawiony jest bł. Stanisław ubrany w zakonne szaty – biały habit, mucet i biret, który z niebieskich przestworzy pochyla się nad ludzką biedą. Najbardziej znany jest jednak cud uzdrowienia Piotra Komorowskiego, starosty oświęcimskiego, gdyż na mocy papieskiej dyspensy został on zatwierdzony jako wymagany cud w procesie kanonizacyjnym Kazimierczyka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ciekawy casus” – Benedykt XVI udziela dyspensy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– To nie jest standardowe postępowanie – wyjaśnia ks. Scąber, główny referent ds. kanonizacji Archidiecezji Krakowskiej. Przypomina, że beatyfikacja Apostoła Eucharystii odbyła się w 1993 r. Była to beatyfikacja inna niż większość przeprowadzanych postępowań. Stanisław Kazimierczyk został ogłoszony błogosławionym na podstawie dekretu papieża Urbana VIII wydanego w 1634 r. zgodnie z którym Ojciec Święty aprobował kult, który trwa od „niepamiętnych czasów” i dotyczył osób, które zmarły w opinii świętości sto lat przed wydaniem dekretu i nadal cieszyły się taką opinią. Kazimierczyk zmarł w 1489 r., więc spełniał warunki, trzeba było jedynie udowodnić trwanie kultu. Był on oddawany nieprzerwanie od momentu jego śmierci, co było możliwe do udowodnienia dzięki dokumentom, historii świętych i miasta Krakowa do lat 90. XX w. Na tej podstawie uznano, że przysługuje mu tytuł błogosławionego. Nie trzeba było osobnego postępowania w sprawie cudu, była to beatyfikacja równoznaczna (beatificatio aequipollens), która w istocie była legalizacją kultu – i to właśnie zrobił Kościół – zalegalizował istniejący od ponad 500 lat kult. Przez wieki był to kult prywatny, od 1993 roku, po orzeczeniu Kościoła, stał się publiczny. W normalnych procedurach cud musi wydarzyć się po śmierci Sługi Bożego i taki prowadzi do beatyfikacji, kolejny musi zaistnieć po beatyfikacji otwierając drogę Błogosławionemu do kanonizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego powodu Postulacja przedstawiła do kanonizacji cud, który się dokonał za wstawiennictwem Kazimierczyka w 1617 r. Ale aby mógł zostać wykorzystany w postępowaniu procesowym, musiał otrzymać dyspensę papieską co do czasu. I takiej dyspensy udzielił papież Benedykt XVI na prośbę arcybiskupa krakowskiego. Kongregacja ds. Kanonizacji dostarczyła ocenę medyczną – opis choroby - i przeprowadziła postępowanie dowodowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starosta oświęcimski Piotr Komorowski przybył w poniedziałek 1617 r. po Zesłaniu Ducha Świętego do grobu Kazimierczyka. Nie był w stanie wytrzymać bólu, gdyż oko wyszło z orbity, potwornie cierpiał. A drugie oko stracił 17 lat wcześniej w czasie wyprawy wojennej. Tym goręcej prosił o uzdrowienie – groziła mu całkowita ślepota. Po dwóch dniach wrócił do kościoła i złożył pod przysięgą zeznanie, że nie tylko ból ustąpił, ale nie ma też żadnego problemu ze wzrokiem. W podziękowaniu za doznaną łaskę ufundował kościół w Suchej Beskidzkiej. I ta sytuacja – odzyskanego zdrowia trwała 23 lata – do jego śmierci. – Uzdrowienie było natychmiastowe i trwałe – spełnia więc kryteria cudu – wyjaśnia ks. Scąber. Przypomina sceptycyzm bp krakowskiego Marcina Szyszkowskiego, który czekał 17 lat nim upewnił się, że efekt cudownego uzdrowienia jest trwały. W końcu zatwierdził darowiznę starosty oświęcimskiego i dopiero wówczas erygował parafię w Suchej Beskidzkiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Analizując przypadek specjaliści stwierdzili, że Piotr Komorowski najprawdopodobniej chorował na ropień oczodołu. Do dziś jest to choroba bardzo trudna do wyleczenia, co dopiero w XVII wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święci się nie starzeją&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proboszcz kościoła pw. Bożego Ciała ks. Piotr Walczak przypomina, że dzień śmierci Błogosławionego był kiedyś na Kazimierzu dniem wolnym od pracy. Mało jest osób tak związanych jak on – od narodzin do śmierci – ze swoją małą ojczyzną. W czasach zarazy organizowano procesje do grobu świętego zakonnika, a jego relikwie umieszczono na wieży ratusza miejskiego w 1784 r. Gdy w 1913 r. otwarto skrzynkę z relikwiami bł. Stanisława był przy tym obecny książę abp Sapieha. Nie ulega wątpliwości, że mieszkańcy obecnej dzielnicy Krakowa nie zapomną o swoim dobroczyńcy, ale kult Kazimierczyka szerzy się w całym kraju, przekracza też jego granice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Intencje są takie, jak zawsze – stwierdza ks. Walczak – o zdrowie, z prośbą o rozwiązanie problemów rodzinnych czy zawodowych. Jedna przewija się szczególnie często – prośba o uzdrowienie wzroku, gdyż bł. Stanisław zasłynął takim cudem. Do grobu przybywają grupy pielgrzymów, seminarzyści, nadzwyczajni szafarze Komunii św., którzy Apostoła Eucharystii uważają za szczególnego patrona. – Niedawno przybyła spora grupa Węgrów. Rodzice z Przemyśla leżąc krzyżem błagali o zdrowie dla syna. – Ludzie modlą się przy grobie Błogosławionego, zamawiają Msze św., wpisują się do księgi modlitewnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. Walczak ma świadomość, że ludzi średniowiecza dzieli od współczesnych przepaść mentalna i religijna. Ale obecnie obserwuje wielką popularność adoracji Najświętszego Sakramentu. Nawet na nabożeństwa nocne przychodzi sporo ludzi. - To taka nowa – najstarsza forma pobożności – mówi ks. Walczak. - A jednym ze wzorów dla nich jest bł. Stanisław, który miał głęboką świadomość, że pochodzi z sanktuarium pw. Bożego Ciała. Kanonicy przyszli na Kazimierz 28 lat przed jego narodzeniem żeby szerzyć kult Eucharystii. I był to ważny rys w jego posłudze. A wiara w moc Eucharystii wzrastała w czasach zarazy, wobec której ówcześni ludzie byli zupełnie bezradni. – W relacji człowieka do Eucharystii nie ma przedawnień – Eucharystia się nie przedawnia, adoracja się nie przedawnia – mówi ks. Walczak. Jest to cześć wciąż żywa - współcześnie i w czasach Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co nam ten stary święty? – pyta ks. Scąber. I bez wahania wyjaśnia, co przyciąga do grobu bł. Stanisława kolejne pokolenia wiernych – nadprzyrodzona cnota umiłowania bliźniego. Opowiada, że w średniowieczu epidemie były plagą, dziesiątkującą ludność Europy. W wypadku wybuchu zarazy zakony żebracze miały obowiązek pozostać z ludźmi w zadżumionym mieście. – Historia jest jak zwykle ta sama – mówi ks. Scąber – najpierw z miasta uciekał król z dworem, arystokracja, najbogatsi mieszczanie, artyści, lekarze, wojskowi. Pozostawała biedota. A zakonnicy mieli dbać o to żeby ludzie nie umierali bez sakramentów, mieli też grzebać zwłoki ofiar zarazy żeby epidemia się nie rozprzestrzeniała. Zakonnicy też nie chcieli zostawać w zagrożonym mieście, więc losowali – gdy ktoś wyciągnął czarną kulę, musiał zostać. Reszta współbraci opuszczała miasto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie epidemii zarazy wszyscy księża uciekli. W klasztorze pozostał tylko Stanisław. Został na pewną śmierć. Ale przeżył i założył później infirmerię na Kazimierzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upłynęło 500 lat, niby tyle się zmieniło. A wystarczy wyjść na ulice Warszawy, Krakowa i zobaczyć, co się dzieje, ile jest biedy – mówi ks. Scąber. „Ubogich zawsze będziecie mieć u siebie” – obiecał Pan Jezus. Świętość jest zawsze aktualna. Dla Boga nie ma czasu – dodaje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ekai.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-4444418730838922066?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/4444418730838922066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/4444418730838922066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/petrowa-wasilewicz-sw-stanisaw.html' title='A. Petrowa-Wasilewicz: Św. Stanisław Kazimierczyk'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-1962343676213946672</id><published>2010-10-06T00:30:00.001-07:00</published><updated>2010-10-06T00:30:30.226-07:00</updated><title type='text'>Nic nie próżnujący</title><content type='html'>Nic nie próżnujący&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Łoniewski tak opisywał Stanisława Kazimierczyka, w „Żywocie”... wydanym  Krakowie w 1617 r.: „Na wszystkim spokojny, milczący i skromny, w rzecz nie wdający się do inszych, nic nie próżnujący. A gdy przyszło za licencyją wysługiwać choremu, to już była jego znamienita rozkosz. (...). Do spowiedzi częsty, a do postom chętny i do inszych potajemnych dyscyplin, na które sobie przyczynę najdował. (...). Skromny był w jedzeniu i w piciu, przeciw ubogim dziwnie litościwy, nikim nigdy nie gardził, nie pochlebował bogatym. Wolen był od świeckich pieczołowitości i nie frasował się - i frasować nie kazał - o cielesne potrzeby”. Ograniczał godziny snu, a do tego często spał na podłodze. Niekiedy jadł tylko dwa razy w tygodniu i to tylko chleb jęczmienny z wodą. Zachowywał milczenie, szczególnie przed Mszą św. Pisano: „Milczenie był ścisły obserwant”. Miezkał w skromnej celi, „drewnianej komórce”, czemu musiano się dziwić, skoro był „pieszczonym jedynakiem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W: Nasza Arka, nr 10/118, 2010 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-1962343676213946672?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1962343676213946672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1962343676213946672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/nic-nie-proznujacy.html' title='Nic nie próżnujący'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-3350350325773924668</id><published>2010-10-06T00:28:00.002-07:00</published><updated>2010-10-06T00:29:49.802-07:00</updated><title type='text'>CUD KANONIZACYJNY</title><content type='html'>CUD KANONIZACYJNY&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jednym z najbardziej nieprawdopodobnych cudów było uzdrowienie Piotra Komorowskiego, właściciela Suchej Beskidzkiej - opowiada proboszcz parafii Bożego Ciała ks. Piotr Walczak. - Wypłynęło mu oko. Wyruszył na Kazimierz, padł na kolana przed trumną Kaizmierczyka i ... został uzdrowiony. Od tego czasu wiele osób przybywało do ogromnego kościołą z rdzawej cegły. Do dziś ludzie często proszą tu o uzdrowienie z chorób oczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W księdze cudów tak zapisano to uzdrowienie: „W Krakowie przy ulicy Grodzkiej u pana Stanisława Koszyckiego zatrzymał się hrabia Piotr Komorowski, właściciel dóbr na Orawie i Liptowie, nadto starosta oświęcimski. Ten bardzo chorował na oczy. Jedno oko już utracił, na drugie bardzo cierpiał. W swojej boleści wobec zbliżającego się całkowicie kalectwa utraty wzroku zwrócił się do bł. Stanisława Kazimierczyka z prośbą o ratunek. Doznawszy natychmiastowego uzdrowienia w poniedziałek świąteczny (Zielone Święta) od razu kazał się prowadzić do grobu tego Błogosławionego, pragnąc serdecznie podziękować za nadzwyczajną łaskę. W dowód wdzięczności w swych dobrach w Suchej wybudował kościół i klasztor i oddał go zakonnikom z Kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu” (1630).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-3350350325773924668?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3350350325773924668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3350350325773924668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/cud-kanonizacyjny.html' title='CUD KANONIZACYJNY'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-2226160721189976021</id><published>2010-10-06T00:28:00.001-07:00</published><updated>2010-10-06T00:28:49.713-07:00</updated><title type='text'>Co drugi dzień cud. Uzdrowienia i łaski bł. Stanisława Kazimierczyka</title><content type='html'>Co drugi dzień cud&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwano go „sławnym cudami” (miraculis clarens). Tylko w pierwszym roku po śmierci Stanisława Kazimierczyka odnotowano aż 176 cudów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy cud za jego wstawiennictwem zdarzył się tuż po pogrzebie Świętego. Trapiona przez ciężką chorobę kazimierska mieszczka Katarzyna we śnie usłyszała obietnicę, że będzie zdrowa i nie umrze. Miała się udać do grobu Stanisław Kazimierczyka i zamówić Mszę św. Posłuchała polecenia ze snu i ... wyzdrowiała. W ciągu kilku dni w małej kazimierskiej społeczności, liczącej niespełna dwa tysiące osób, wszyscy słyszeli o cudzie uzdrowienia Katarzyny. Do grobu świątobliwego kapłana zaczęły zjeżdżać się tłumy - z Krakowa, Wieliczki, Bochni. Za sprawą Stanisława Kazimierczyka działy się rzeczy nadzwyczajne. W bibliotece kanoników na krakowskim Kazimierzu znajduje się księga zatytułowana: „Znaki miłości Boskiej przeciw pobożnemu Kapłanowi, Stanisławowi Kazimierczykowi”, w której znajdują się zapisy cudów i łask Bożych uzyskanych za wstawiennictwem tego kapłana. Śp. bp Stanisław Smoleński, pomocniczy biskup krakowski, tak komentował relacje z cudów: „Najbardziej uderza fakt, że na 176 opisywanych uzdrowień czy łask w 110 relacjach z pielgrzymką do grobu naszego Błogosławionego łączyła się specjalnie odprawiana Msza św.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Oto niektóre z uzdrowień:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawie konający&lt;br /&gt;Jan, syn Wacława Wyki z Kazimierza, w ciężkiej był chorobie, nieprzytomny i prawie konający, gdy obiecano zanieść go do grobu pobożnego ojca Stanisława z ofiarą Mszy św., świecą i, że na kształt krzyża miał być położony na grobie, przyszedł do siebie i był zdrowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogła oddychać&lt;br /&gt;Katarzyna, żona rybaka z Podbrzezia była prawie nieprzytomna i nie mogła już oddychać. Gdy zobowiązano się udać do grobu pobożnego ojca Stanisława, zaraz wróciła do siebie i wyzdrowiała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi przed sobą nie widziała&lt;br /&gt;Małgorzata, wdowa po rzeźniku z Kazimierza, cierpiała od dłuższego czasu na oczy, straciła do tego stopnia wzrok, że drogi przed sobą nie widziała. Uczyniła ślub udania się do grobu pobożnego Ojca z warkoczem i oczami woskowymi i gdy 50 Ojcze nasz przy grobie jego domówiła, od razu zaczęła się lepiej czuć i odzyskała wzrok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarz zwątpił&lt;br /&gt;Katarzyna Rakowa z Kazimierza, w święto Zielonych Świąt, wpadła w wiellką chorobę i w niej leżała do piątej niedzieli. Lekarz zwątpił już o utrzymaniu jej przy życiu, mówiąc do syna: zbyteczne już kosztować się na lekarstwa, ponieważ matka wasza jest śmiertelnie chora i nie wyzdrowieje. Słysząc to tenże syn, ofiarował ją do grobu ze Mszą św. i świecą i od razu zaczęła się lepiej czuć i zupełnie wróciła do zdrowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogło głową ruszyć&lt;br /&gt;Hannus Nickiel, rzeźnik z Kazimierza, i Katarzyna, jego żona, mieli dziecię bardzo chore tak, że nawet nie mogło głową ruszyć. Tedy, gdy matka ofiarowała do grobu pobożnego ojca Stanisława ze Mszą św. i świecą, od razu zaczęło się lepiej mieć i wróciło do zdrowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miała potomstwa&lt;br /&gt;Anna, żona Marcina Heckel, rzeźnika z Kazimierza, gdy przez kilka lat nie miała potomstwa, uczyniła ślub pobożnemu ojcu Stanisławowi z kilku lampkami i Mszą św. i przez zasługi jego uzyskała od Boga potomstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odzyskał wzrok&lt;br /&gt;Mikołaj Sokołowicz, rybak w przedmieściu Kazimierza, już w podeszłym wieku, od dłuższego czasu był niewidomy. Jego żona ofiarowała go do grobu bł. ojca Stanisława z warkoczem i oczami woskowymi i gdy go z tym warkoczem przyprowadziła do grobu tegoż Ojca, natychmiast odzyskał wzrok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzdrowienie brata zakonnego&lt;br /&gt;„Również brat zakonny Mikołaj ze Swoszowic leżał w poważnej chorobie i jemu pobożny Ojciec Stanisław ukazał się w bardzo ładnej czerwonej kapie trzymając w rękach przepiękną książeczkę: ten chorego pozdrowił i powiedział. Nie bój się, gdyż będziesz zdrowy i jeszcze braciom twoim będziesz służył, co też i stało się”. Nie ma możliwości dzisiaj stwierdzenia jaką książeczkę trzymał w rękach bł. Stanisław, być może rytuał, gdyż był w kapie. Fakt ten miał miejsce w 1489 r., a ten brat zakonny Mikołaj umarł w 1505 r. Czyli słowa bł. Stanisława spełniły się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny przypadek&lt;br /&gt;„Stanisław syn Peczkrausa z Kazimierza z powodu skaleczenia ciała bardzo chorował i już konającego ofiarowała matka jego do grobu wspomnianego Ojca, z Mszą św., światłem i znakiem woskowym: i od razu wrócił do zdrowia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kłótliwa żona&lt;br /&gt;„Jakub Niger, rzeźnik na Kazimierzu, gdy miał poważną rozprawę z powodu swojej żony przed rajcami miejskimi, i rajcy byli względem niego negatywnie nastawieni, ten udał się  z prośbą o ratunek do pobożnego Stanisława ślubując jedną Mszę św. jak sprawa zostanie pozytywnie załatwiona. I faktycznie sprawa w tym dniu została dla niego szczęśliwie zakończona”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dług&lt;br /&gt;„Agnieszka Galhor, żona Michała miała wielkie kłopoty z powodu pewnego znacznego długu, za który groziło uwięzienie jej męża. Złożyła ślub do grobu pobożnego ojca odrpawienie Mszy św. i że złoży świece jak Pan przez zasługi jego sprawę szczęśliwie rozwiąże. I wszystko stało się jak prosiła”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodziny dziecka&lt;br /&gt;„Katarzyna, żona Piotra Bargel, krawca z Kazimierza, będąc w ciąży i gdy czas rodzenia nadszedł, nie mogła urodzić. I w tych wielkich swoich boleściach ślubowała, że uda się do grobu bł. Stanisława i złoży ofiarę na Mszę św., i - od razu szczęśliwie urodziła”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedowiarek&lt;br /&gt;„Rajca z Kazimierza Stanisław Kaszych przyszedł do przełożonego kościoła Bożego Ciała razem ze swoim synem Stanisławem, rektorem kościoła św. Leonarda na Kazimierzu i podał, że wiele razy publicznie twierdził, że on nie wierzy, by jakiś ksiądz pochowany w kościele Bożego Ciała kogoś by uzdrowił. Gdy na niego przyszła choroba jakaś, że ani śliny połknąć nie mógł, przyszedł ze świecą do grobu bł. Stanisława i klęcząc prosił o powrót do zdrowia, i choroba od razu odeszła”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie sprawy&lt;br /&gt;„Syn Doroty Molner zamieszany był w jakąś sprawę zamieszek i wrogowie jego postanowili go zabić. Ukrywał się. Przy tym miał słabe oczy. Matka jego nie widząc możliwości uratowania go, udała się do grobu bł. Stanisława z prośbą o pomoc ofiarując Mszę św. i świece, by Bóg przez zasługi jego uratował go. I wszystko dobrze się skończyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót na dobrą drogę&lt;br /&gt;„Pewna niewiasta, nie chcąc podać swego imienia i nazwiska, nie mając dobrej opinii, często nawiedzała grób bł. Stanisława prosząc go z wielką ufnością, by nią się zaopiekował, i by mogła wyjść za mąż i jakoś wrócić do dobrego imienia. W tej swojej prośbie przypadkowo spotkanego kapłana prosił o odprawienie Mszy św. przy grobie bł. Stanisława. I jak prosiła dobrego Ojca Stanisława tak też się stało”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych lat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Roku Pańskiego 1623 zaraz po powietrzu (zarazie), które panowało w Krakowie, w poniedziałek Wielkanocny stało się wielkie zapalenie miasta żydowskiego w Kazimierzu przy Krakowie tak dalece, że ogień się paląc wszystek Kraków oświecił iż o północy patrząc na Kraków widać było ludzi wszędzie na swych dachach siedzących i od ognia broniących. Powsał i taki wiatr, że głownie opalone z miasta żydowskiego aż na Zwierzyniec leciały. Na ten czas będąc w wielkim niebezpieczeństwie klasztor i kościół Bożego Ciała, który klasztor jeszcze miał sporo budynku drewnianego, a wiatr wszystek na kościół i klasztor obracał się, przestraszeni takim przypadkiem zakonnicy widząc, że bronić trudno, jedni bronili dachów, drudzy pobiegli do grobu błogosławionego Ojca Stanisława prosząc Pana Boga przez zasługi jego, aby ich od tego pożaru ogniowego zachował. Dziwna rzecz, zaraz wszystek wiatr, który niósł ogień na klasztor i kościół, obrócił się na Wisłę. I tak za pomocą Bożą wolny kościół i klasztor został, za co potem na drugi dzień zakonnicy i z całym miastem uczynili dzięki Panu Bogu wotywę solenną z grodem odstawiwszy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jan Płocka ze wsi Tonie zwanej, do naszego kościoła Bożego Ciała dnia 3 listopada 1709 przyszedł posząc o odprawienie Mszy św. przy grobie bł. Stanisława Kazimierczyka jako podziękowanie Panu Bogu, że gdy go byli żołnierze z końmi zabrali (Szwedzi) i pod strażą, żeby im nie uciekł, trzymali na Kazimierzu, frasobliwy, uciekł się do przyczyny bł. Stanisława z sugestii pewnej niewiasty. Zaraz tejże nocy dał mu Pan Bóg pewien sposób, że uciekł z końmi, przez trzy dni ukrywszy się w pewnym domu z końmi, choć był poszukiwany, wrócił szczęśliwie do domu, gdy żołnierze odeszli”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ja niżej podpisana, będąc przez kilka lat na rekolekcjach w kościele Bożego Ciała prosiłam błog. Stanisława Kazimierczyka, aby uprosił, jeśli to się zgadza z wolą Bożą, dla mego syna Leopolda powołanie kapłańskie. Obiecałam wotum, jeśli ma prośba wysłuchana zostanie do grobu tegoż błogosławionego. Prośba moja aczkolwiek niegodnej tak wielkiej łaski, wysłuchana została. I syn mój już od kilka lat jest, za łaską Bożą i Boskiego Serca, przyczyną Najśw. Panny, św. Józefa i przyczyną świętego Stanisława Kazimierczyka, sługą ołtarza. A ja niewdzięczna matka odkładałam obietnicę przyobiecaną błogosławionemu Stanisławowi. Dopiero na tych ostatnich rekolekcjach uiszczam z serdeczną wdzięcznością dla świętego składając wotum i prosząc Czcigodnego Ks. Przeora o łaskawe pozwolenie wywieszenia tego wotum u grobu błogosławionego Stanisława. Prosząc nadal o łaskawą nad moim synem opiekę, aby był kapłanem według Serca Bożego i aby wytrwał w dobrym do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadwiga Petrzykowa, Kraków, dn. 16 IV 1919.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wobec nieba, Matki Najświętszej i Wszystkich Świętych zeznaję następującą łaskę za przyczyną błogosławionego Stanisława, a świadczę się Bogiem, że prawdę mówię: W 1906 r. naczelnik poczty, której filia znajdowała się w budynku będącym własnością Zgromadzenia, przesyłając po zamknięciu rachunków dziennych większą sumę pieniędzy do głównej poczty, otrzymał niebawem przepełniającą go trwogą wiadomość, że z przesłanej kwoty zaginęło 100 000 koron. Podejrzany o współwinę naczelnik (nazwisko jego Witkowski), oddany został pod śledztwo policyjne. W rozpaczliwym położeniu przybył do kościoła Bożego Ciała prosząc o odprawienie Mszy św. przy grobie Błogosławionego. Na drugi dzień po odprawieniu Mszy św. przez niżej podpisanego, otrzymaliśmy radosną wiadomość, że winowajca został wykryty, a cała suma pieniężna odnaleziona. Za otrzymaną łaskę, podziękowaliśmy Panu Bogu, który tak miłosiernym się objawił w słudze swoim” (podpisany ks. Aug. Błachut).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Mam znajomego, który dwukrotnie był aresztowany. Pierwszy raz powrócił do domu po dwóch latach siedzenia w więzieniu ze zrujnowanym zdrowiem. Drugie aresztowanie nastąpiło w krótkim czasie i więzień czekał 18 miesięcy na rozprawę. Został skazany na trzy lata - zdrowie jego było w takim stanie, że całkowite odsiedzenie kary  równałoby się śmierci. Modliłam się gorąco przez pół roku przed ołtarzem błogosławionego Stanisława Kazimierczyka. Nikt nie miał nadziei, że sprawy więźnia mogą się tak potoczyć, by mógł wyjść z więzienia wcześniej i tym samym uratować swoje tak bardzo potrzebne dla młodzieży życie. Sam więzień po wyjściu oświadczył, że uwolnienie jego było cudem. Obiecałam bł. Kazimierczykowi, że jeśli mnie wysłucha, ogłoszę cud. Wdzięczna za nadzwyczajną łaskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zofia Jamróz, Kraków, ul. św. Sebastiana 33 (rok 1948).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ja, Józefa Czechura, lat 38, zamieszkała w Krakowie, przy ul. Krakowskiej 50, cierpiałam przez trzy miesiące na bóle reumatyczne w nogach. W dniu 3 maja 1951 r. usłyszałam w kazaniu o łaskach, jakie ludzie otrzymują za wstawiennictwem bł. Stanisława Kazimierczyka. Zaczęła się modlić przed trumną błogosławionego i zostałam całkowicie uzdrowiona, nie czuję żadnych już bólów w nogach. Przyrzekłam za wysłuchanie mej prośby złożyć podziękowanie i ogłosić tę łaskę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraków, 12 maja 1951 r.”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-2226160721189976021?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2226160721189976021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2226160721189976021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/co-drugi-dzien-cud-uzdrowienia-i-aski-b.html' title='Co drugi dzień cud. Uzdrowienia i łaski bł. Stanisława Kazimierczyka'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-626682825681782606</id><published>2010-10-06T00:24:00.000-07:00</published><updated>2010-10-06T00:25:34.748-07:00</updated><title type='text'>Sławny cudami</title><content type='html'>Sławny cudami &lt;br /&gt;- tak o nim mówiono. Według legendy podobno sam król Jan Olbracht prosił go o modlitwę przed wyruszeniem na wojnę z Turkami (1487). Umierał czczony jako święty. Niemal natychmiast po zgonie Stanisława wydarzały się dziesiątki cudów za jego przyczyną. Co roku w maju szły procesje do jego grobu. W 1784 r. jego relikwie umieszczono w wieży ratusza miasta Kazimierz. W drukowanym w Rzymie spisie patronów Królestwa Polskiego z 1604 r. znajdowało się jego imię, choć nie był nawet błogosławionym! Kazimierski magistrat obwołał go patronem miasta. Wydawano biografie, a ponad sto lat po jego śmierci powstały pierwsze relikwiarze z jego szczątkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim był? &lt;br /&gt;Kanonikiem regularnym, który osiągnął doskonałość w życiu zakonnym - to jako pierwsze podkreślają wszyscy znawcy jego życia. Wybitnym spowiednikiem i kaznodzieją, ascetą, wielkim czcicielem Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej, zwanym „apostołem Eucharystii”. Należał do elity intelektualnej Krakowa. Był wychowawcą nowicjuszy zakonnych. Opiekunem ubogich i chorych, których nie opuszczał nawet w czasach zarazy, kiedy niemal wszyscy uciekali z miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kanonizacja&lt;br /&gt;Dzień przed kanonizacją w rzymskiej bazylice św. Piotra w Okowach - macierzystym domu kanoników regularnych w Rzymie - odbędą się nieszpory. Uroczystości kanonizacyjne tradycyjnie będą miały miejsce na Placu św. Piotra 17 października br. Trzeci dzień uroczystości to przede wszystkim Msza św. w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Będzie ona odprawiana przez kard. Stanisława Dziwisza specjalnie dla Polaków, którzy przybyli na kanonizację Stanisława Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga do kanonizacji&lt;br /&gt;„Przygotowania do kanonizacja Stanisława Kazimierczyka trwały pięć wieków. Co kilkadziesiąt lat podejmowano starania w tym celu - mówi ks. Piotr Walczak CRL, proboszcz parafii Bożego Ciała w Krakowie. - Te przygotowania można prześledzić na podstawie historii rekognicji relikwii. Pierwsze otwarcie trumny nastąpiło w 1620 r., kiedy Marcin Kłoczyński, prepozyt naszego klasztoru, chciał stwierdzić, w jakim stanie znajdują się szczątki i przenieść je z grobu ziemnego do specjalnie w tym celu wybudowanego mauzoleum. W 1913 r. przy kolejnym otwarciu obecny był młody biskup książę Stefan Sapieha. Wtedy również podjęto starania zmierzające do wyniesienia Kazimierczyka na ołtarze, wkrótce jednak udaremnione przez wybuch wojny. Bardzo ważną rolę w procesie kanonizacyjnym Stanisława z Kazimierza odegrał ks. Augustyn Błachut, kanonik regularny, który już w początku XX wieku bardzo gruntownie przygotował odpowiednie dokumenty dla Stolicy Apostolskiej. Następny etap beatyfikacji to rok 1969, kiedy naszą parafię wizytował kard. Karol Wojtyła, który niedługo po nominacji kardynalskiej wyjechał do Rzymu, by sprawdzić, na jakim etapie jest proces beatyfikacyjny królowej Jadwigi. Gdy wrócił z Watykanu, zwrócił się wręcz z przynagleniem do naszych przełożonych, żeby i sprawę beatyfikacji naszego współbrata jak najszybciej dokończyć. Przed samą beatyfikację w roku 1993 prace prowadził głównie ks. Stefan Ryłko, nasz współbrat, który pracował przy kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu, beatyfikacjach i kanonizacjach. Po beatyfikacji kontynuował prace aż do momentu decyzji Stolicy Apostolskiej o uznaniu cudu za przyczyną bł. Stanisława i wyznaczeniu daty jego kanonizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto podkreślić, że w przypadku  świętego sprzed kilkuset lat wykazanie heroiczności cnót, czyli udowodnienie, że w stopniu absolutnie doskonałym zachowywał przykazania, jest niezwykle trudne. W przypadku naszego Świętego mamy natomiast ciągłość kultu przez 500 lat. Przewie w każdym roku odnotowywane są cuda albo nadzwyczajne wydarzenia za jego wstawiennictwem. W czasie każdej wizytacji mówi się o jego osobie, ciągle powstają obrazy ku jego czci. To znaczy, że taka osoba ciągle żyje, ciągle ma coś do powiedzenia. Takie rzeczy nie dzieją się automatycznie, samoistnie. A na pewno nie na zasadzie wymyślonej legendy, bo taka nie wytrzymałaby próby czasu”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W: Nasza Arka, nr 10/118, rok 2010&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-626682825681782606?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/626682825681782606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/626682825681782606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/sawny-cudami.html' title='Sławny cudami'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-1665218453898504129</id><published>2010-10-06T00:11:00.000-07:00</published><updated>2010-10-06T00:13:53.928-07:00</updated><title type='text'>Święci nie mają nic do ukrycia</title><content type='html'>ŚWIĘCI NIE MAJĄ NIC DO UKRYCIA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rekognicja relikwii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 października ub. r., w ramach przygotowań do kanonizacji, w krakowskiej bazylice Bożego Ciała odbyło się uroczyste otwarcie trumny bł. Stanisława Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Rekognicja relikwii to normalna procedura przed ogłoszeniem kogoś świętym, zalecana przez Stolicę Apostolską - mówi ks. Piotr Walczak CRL, proboszcz parafii Bożego Ciała w Krakowie. - Często jej wynik jest bardzo zaskakujący, bo są to już relikwie, kości, które się rozpadły. Czasem otwiera się trumnę i nic w niej nie ma tylko proch. Są i owszem nieraz ciała zmumifikowane, które bardzo dobrze się zachowały. W przypadku naszego świętego kości było dużo i w bardzo dobrym stanie. Podczas zeszłorocznej rekognicji chcieliśmy niektóre cząstki pobrać jako relikwie na relikwiarze, żeby przy okazji kanonizacji podarować je zainteresowanym wspólnotom kościelnym czy zakonnym. Zostało wówczas wyjętych kilka niewielkich kości, które podzielono na drobne relikwie i w ten sposób powstało około stu relikwiarzy. Obrzęd rekognicji w kościele Bożego Ciała miał dwie części: pierwszą modlitewną, połączoną z referatami wygłoszonymi przy trumnie Stanisława. To była otwarta uroczystość - mógł na nią przyjść każdy, również dziennikarze. Następnie relikwie zostały przeniesione do zamkniętego pomieszczenia, gdzie były badane i ta część już nie była udostępniona dla ogółu wiernych. Ogólnie z obrzędu rekognicji nie robiliśmy tajemnicy. Wręcz odwrotnie, chcieliśmy, żeby jak najwięcej ludzi wzięło udział w tej uroczystości. Myślę, że prawdziwi święci nie mają nic do ukrycia - uśmiecha się ks. Piotr. - Tu trzeba przeżywania w prawdzie, w radości, a nie w ukryciu”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-1665218453898504129?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1665218453898504129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1665218453898504129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/swieci-nie-maja-nic-do-ukrycia.html' title='Święci nie mają nic do ukrycia'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-6255913005949152819</id><published>2010-10-05T08:08:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T08:20:41.783-07:00</updated><title type='text'>O. Stefan Ryłko, Życie i kult (6)</title><content type='html'>MODLITWY I PIEŚNI &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. WEZWANIA LITANIJNE (1)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławiony  Stanisławie Kazimierczyku,  módl  się  za nami!&lt;br /&gt;Życia   apostolskiego   wierny  naśladowco.&lt;br /&gt;Ran   ukrzyżowanego   Zbawiciela   prawdziwy  czcicielu,&lt;br /&gt;Ozdobo  ludu  naszego,&lt;br /&gt;Kwiecie   sławy naszej,&lt;br /&gt;Nowa  latorośli zakonu kanonicznego.&lt;br /&gt;Naczynie wyborne,&lt;br /&gt;Sługo Pana najwyższego,&lt;br /&gt;Żywy przykładzie cnót i mĘstwa,&lt;br /&gt;Gorliwy pracowniku około zbawienia dusz ludzkich,&lt;br /&gt;Głosicielu  słowa  Bożego,&lt;br /&gt;Harfo   dziwnej   słodyczy,&lt;br /&gt;Jezusa i  Maryi prawdziwy czcicielu.&lt;br /&gt;Naśladowco rad ewangelicznych,&lt;br /&gt;Miłośniku   krzyża   i   umartwienia,&lt;br /&gt;Wzorze   pokory  i   cierpliwości,&lt;br /&gt;Wzgard zicielu  próżności świata,&lt;br /&gt;Wizerunku   pokuty   i   świątobliwości,&lt;br /&gt;Hozjemco niezgody i nienawiści,&lt;br /&gt;Lilio  czystości,&lt;br /&gt;Skarbie dobrych uczynków,&lt;br /&gt;Pomocniku   pokutujących,&lt;br /&gt;Pocieszycielu  smutnych   i   strapionych.&lt;br /&gt;Wspomożycielu ubogich.&lt;br /&gt;Wzmocnienie pracujących,&lt;br /&gt;Ucieczko   w  niebezpieczeństwie   będących.&lt;br /&gt;Przewodniku błądzących,&lt;br /&gt;Uzdrowienie chorych,&lt;br /&gt;Lekarzu wzrok przywracający,&lt;br /&gt;Podporo  chorych,&lt;br /&gt;Pogromco  czartów,&lt;br /&gt;Ojcze osierociałych, &lt;br /&gt;Narzędzie dzieł cudownych, &lt;br /&gt;Nadziejo rozpaczających, &lt;br /&gt;Pomocy  w  trudnych   sytuacjach,&lt;br /&gt;Zaszczycie narodu polskiego,&lt;br /&gt;Patronie do ciebie się uciekających,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antyfona: Błogosławiony Stanisławie, tyś Zbawiciela widziales na jawie i Matkę. Jego Boga Rodzice, proś Go za nami, by na dziedzińce nas w niebo wprowadził i w wiecznej chwale przy Tobie posadził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A. Módl się za nami błogosławiony Stanisławie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;V. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się&lt;br /&gt;Goracy Ran Jezusowych i krzyża Jego miłośniku, wierny sługo Boży Stanisławie, spraw to u Boga, prosimy cię, abyśmy za twoją przyczyną, ranami Jezusa odkupieni, szczęśliwość wieczną w niebie otrzymali i widzeniem Boga na wieki z Tobą weselić się mogli. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wezwania litanijne (II)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławiony Stanisławie Kazimierczyku, módl się za nami!&lt;br /&gt;Wierny naśladowco życia apostolskiego,&lt;br /&gt;Prawdziwy czcicielu ran ukrzyżowanego Zbawiciela,&lt;br /&gt;Ozdobo  ludu  naszego.&lt;br /&gt;Nowa  latorośli zakonu  kanoniczego.&lt;br /&gt;Naczynie   wybrane   przez   Boga,&lt;br /&gt;Sługo Pana najwyższego,&lt;br /&gt;Żywy  przykładzie   cnót  chrześcijańskich,&lt;br /&gt;Gorliwy pracowniku nad zbawieniem dusz ludzkich,&lt;br /&gt;Żarliwy głosicielu   Slowa  Bożego,&lt;br /&gt;Prawdziwy czcicielu   Jezusa   i   Maryi,&lt;br /&gt;Wierny  wykonawco  rad  ewangelicznych,&lt;br /&gt;Miłośniku krzyża i  umartwienia,&lt;br /&gt;Wzorze  pokory  i  cierpliwości,&lt;br /&gt;Wzgardzicielu  próżności   świata.&lt;br /&gt;Wzorze świątobliwości,&lt;br /&gt;Siewco zgody i miłości,&lt;br /&gt;Czystości  przykładzie,&lt;br /&gt;Skarbie  dobrych  uczynków.&lt;br /&gt;Przewodniku   pokutujących,&lt;br /&gt;Pocieszycielu   smutnych  i  strapionych,&lt;br /&gt;Opiekunie ubogich,&lt;br /&gt;Ucieczko  w   niebezpieczeństwie  będących,&lt;br /&gt;Wzmocnienie pracujących,&lt;br /&gt;Przewodniku błądzących,&lt;br /&gt;Uzdrowienie   chorych,&lt;br /&gt;Lekarzu   wzrok   przywracający,&lt;br /&gt;Podporo chromych,&lt;br /&gt;Pogromco czartów,&lt;br /&gt;Opiekunie  sierot,&lt;br /&gt;Narządzie   dzieł  cudownych,&lt;br /&gt;Nadziejo rozpaczających,&lt;br /&gt;Patronie do ciebie sio. uciekających,&lt;br /&gt;Chlubo naszego narodu,&lt;br /&gt;My, grzeszni, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie, Abyś nam pełne  zdrowie duszy i ciała dać raczył, wysłuchaj n.P.&lt;br /&gt;Abyś nas od wszelkiego niebezpieczeństwa i zła wybawić raczył, wysłuchaj n.P.&lt;br /&gt;Abyś   nam   lepsze   poznanie   nauki   Chrystusowej   udzielić   raczył, wysłuchaj n.P.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módl  się  za  nami  błogosławiony   Stanisławie Kazimierczyku, &lt;br /&gt;Abyśmy się. stali godnymi obietnic Chrystusowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże, który przyobiecałeś pokornym, że będą wywyższeni, a tym, co nauczają innych, jak żyć sprawiedliwie, że jaśnieć będą w wieczności jak gwiazdy na firmamencie, racz wywyższyć Sługę Twego błogosławionego Stanisława Kazimierczyka i policzyć go w poczet Twoich świętych. Nam zaś ufającym w jego wstawiennictwo u Ciebie udziel łask, o które prosimy. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. MODLITWY ROŻNE&lt;br /&gt;Błogosławiony Stanisławie Kazimierczyku, gorący ran Jezusowych i krzyża Jego miłośniku, wierny sługo Boży, spraw to u Boga, prosimy cię, abyśmy za twoją przyczyną, ranami Jezusa odkupieni, widzeniem Boga na wieki z tobą weselić się; mogli. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosimy Cię, wszechmogący Boże, przez przyczynę błogosławionego sługi Twojego Stanisława Kazimierczyka, racz nam Twego miłosierdzia łaskawie udzielić, żebyśmy od grzechów naszych uwolnieni, ze wszystkich też niebezpieczeństw duszy i ciała oswobodzeni być mogli. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieskończony w dobroci i wszcchmocności Boże, którego miłosierdzia skarb jest nieprzebrany, majestatowi Twemu za dary nam dane, których nie jesteśmy godni przy naszych grzechach, dzięki czynimy. Postawiłeś przed oczy nasze wybranego bł. Stanisława Kazimierczyka, sługę Twego, jako zwierciadło cnót i doskonałości, daj nam grzesznym, ażebyśmy dostateczny przykład na duszy i na sercu z niego wyrazili, aby patrząc na jego uczynki, za ich przykładem idąc, drogą tą, którą on postępowal do błogosławieństwa wiecznego, za nim trafili i z ciemności grzechów na światło prawdy za jego przyczyną wyszli. Dałeś nam tego pobożnego kapłana za potężną podporą, nam, którzy nie ufając własnym siłom, za jego wstawiennictwem osiągnęli to, o co prosimy. Prosimy miłosiernej łaski Twojej, Stwórco najwyższy, Boże zastępów, dajże za przyczyną jego i pokorną jego modlitwą do Ciebie, abyśnmy miłego pokoju, zdrowia, laski i pomyślności od Ciebie zażywali, a po śmierci abyśmy żywot wieczny za doczesny otrzymali. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże, który Zakon Kanoników Regularnych św. Augustyna i miasto Kraków ozdobiłeś wspaniałymi zasługami bl. Stanisława Kazimierczyka, spraw prosimy, aby on orędował za nami przed Twoim tronem teraz i w godzinę naszej śmierci. Jego bowiem raczył nawiedzić w godzinie śmierci Pan nasz Jezus Chrystus ze swoją Matką, Najświętszą Dziewicą i św. Stanisławem, biskupem i męczennikiem. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. HYMN &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O błogosławionym Stanisławie Kazimierczyku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trójcy świętej wielbicielu. &lt;br /&gt;Kwiatu czystości czcicielu,&lt;br /&gt;Przykładzie posłuszeństwa. &lt;br /&gt;Z płaczem proszę, Stanisławie, &lt;br /&gt;Racz być ze mną w każdej sprawie.&lt;br /&gt;Pochodnio nabożeństwa. &lt;br /&gt;Skłoń Boga twymi prośbami, &lt;br /&gt;By władał mymi zmysłami,&lt;br /&gt;Serce ku tobie podnoszę. &lt;br /&gt;Żebym za twoim wstawieniem, &lt;br /&gt;Wiecznie cieszył sic zbawieniem,&lt;br /&gt;Obrońcą bądź mi, proszę. &lt;br /&gt;Kaznodziejo, spowiedniku, &lt;br /&gt;Gorący cnót miłośniku.&lt;br /&gt;Perło droga skromności. &lt;br /&gt;Oddal myśli niegodziwe, &lt;br /&gt;Serce w cnocie spraw żarliwe,&lt;br /&gt;Daj dar wstrzemięźliwości. &lt;br /&gt;Utwierdź chwiejące się zmysły, &lt;br /&gt;Nieprzyjaciół zniszcz zamysły,&lt;br /&gt;Pogrom czartowskie złości. &lt;br /&gt;Gniew ujarzmij wędzidłami, &lt;br /&gt;Pokój niech świeci nad nami,&lt;br /&gt;Oddal precz przeciwności. &lt;br /&gt;Mieszkańcze grona wybranych, &lt;br /&gt;Spojrzyj na nas zapłakanych,&lt;br /&gt;Uproś z grzechów powstanie. &lt;br /&gt;Byśmy nadzieją żyli, &lt;br /&gt;Nasze błędy poprawili,&lt;br /&gt;Spraw łaski odzyskanie. &lt;br /&gt;Pociągnij nas przykładami, &lt;br /&gt;Byśmy cnót naśladowcami&lt;br /&gt;Twoich byli na ziumi. &lt;br /&gt;Niech żyjem w miłości, &lt;br /&gt;w zgodzie, &lt;br /&gt;Przewrotność niech nas nie zwiedzie.&lt;br /&gt;Wspieraj, bośmy słabymi. &lt;br /&gt;Pochodnio cnót gorejąca, &lt;br /&gt;Drogą pewną wskazująca,&lt;br /&gt;O jutrzenko na niebie. &lt;br /&gt;Jasność twej świątobliwości &lt;br /&gt;Niech nas broni od zdrożności,&lt;br /&gt;Piekło nas nic pogrzebie. &lt;br /&gt;Światłem bądź żywota tego, &lt;br /&gt;Potem do nieba górnego&lt;br /&gt;Zaprowadź moją duszę. &lt;br /&gt;Gdzie sobie wraz z niebianami &lt;br /&gt;Wiecznie Boga czcić pieniami&lt;br /&gt;Lubo niegodny tusze.&lt;br /&gt;Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. HYMN II &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O błogosławionym Stanisławie Kazimierczyku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawitaj mężu w pobożności stały,&lt;br /&gt;W społecznym życiu apostolskim trwały.&lt;br /&gt;Błogosławiony ojcze Stanisławie.&lt;br /&gt;Przez cię ojczyzna niech powitanie w sławie.&lt;br /&gt;Jasna pochodnio życia duchownego,&lt;br /&gt;Uproś za nami Boga wszechmocnego,&lt;br /&gt;Byśmy w grzechowe nie wpadli zdrożności,&lt;br /&gt;Które prowadzą w piekielne ciemności.&lt;br /&gt;Bóg, który Panem na szerokim niebie,&lt;br /&gt;Ten na tej ziemi umiłował ciebie,&lt;br /&gt;Wstaw się. do Niego, byśmy wstali z złości,&lt;br /&gt;Zjednaj moc słabym, chowaj z pobożności &lt;br /&gt;Mocna forteco królestwa polskiego,&lt;br /&gt;Tyś jest ozdobą i obroną jego.&lt;br /&gt;Spraw, by od głodu, powietrza i wojny&lt;br /&gt;Byliśmy wolni, mieli czas spokojny.&lt;br /&gt;Niech kwitnie miłość, wiara chrześcijańska,&lt;br /&gt;W tym państwie naszym, cnota, miłość Pańska.&lt;br /&gt;Błogosław wszystkim, by naśladowali&lt;br /&gt;Ciebie w tych cnotach i w nich się kochali.&lt;br /&gt;Wielki lekarzu w chorobach śmiertelnych,&lt;br /&gt;Racz dać ratunek, wspomóż twych sług wiernych.&lt;br /&gt;Ci, którzy twojej modlitwy wzywają,&lt;br /&gt;Niech się z pociechą do domów wracają.&lt;br /&gt;Nas wszystkich, prosim, w tej północnej stronie&lt;br /&gt;Chowaj, patronie, w swej świętej obronie.&lt;br /&gt;Pogrom pogany, wyrwij nas z niemocy,&lt;br /&gt;Od Boga przez cię wzywamy pomocy.&lt;br /&gt;Zabiegaj wrogom koronnym a w niebie&lt;br /&gt;Zjednaj u Boga miejsce wedle siebie.&lt;br /&gt;Mamy nadzieje, i tę wiarę k'temu,&lt;br /&gt;Ze nas zalecisz Bogu przedwiecznemu.&lt;br /&gt;Cześć, chwała Bogu niech zawsze stąd będzie,&lt;br /&gt;Niech Go wychwala wsze stworzenie wszędzie,&lt;br /&gt;Który nam ciebie tu raczył darować.&lt;br /&gt;Proś, by narn też dał i w niebie królować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-6255913005949152819?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/6255913005949152819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/6255913005949152819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/o-stefan-ryko-zycie-i-kult-b-stanisawa_05.html' title='O. Stefan Ryłko, Życie i kult (6)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-7915927610969004593</id><published>2010-10-05T07:44:00.001-07:00</published><updated>2010-10-05T08:20:24.788-07:00</updated><title type='text'>O. Stefan Ryłko, Życie i kult (5)</title><content type='html'>4. KULT&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejscem szczególnego kultu bł. Stanisława zaraz po śmierci stał się jego grób. Wierni wiedzieli, gdzie został pochowany, i wnet po jego pogrzebie zaczęli się gromadzić przy jego grobie, prosić o zdrowie czy inne łaski, dziękować za otrzymane. Powstała potrzeba zaprowadzenia specjalnej księgi podziękowań. Aczkolwiek oryginał tej księgi nie przetrwał do naszych czasów, ale dochawała się w odpisie przekazanym tak przez Bollandystów, jak i hagiografów krakowskich. Co do jej autentyczności nie ma żadnych zastrzeżeń. Ta więc księga „cudów", podziękowań za otrzymane łaski, jest pierwszym i bardzo ważnym dowodem żywotności kultu bł. Stanisława i to zaraz po jego śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według pierwszego „cudu" zaznaczonego w tej księdze, Regina, żona Klemensa Czarnego, sukiennika z Kazimierza, cierpiąca przez dłuższy czas na upływ krwi i pewne kobiece choroby, straciła nadzieję na poprawę. W tej jej wielkiej trosce ukazał się bł. Stanisław i powiedział do niej: „Co tu leżysz w twojej niemocy, idź do grobu mojego i będziesz uzdrowiona, powiedz również moim współbraciom, aby nakryli grób mój kobiercem". Ta wstawszy, poszła do grobu błogosławionego męża, przyklękła przy nim i zaraz została uzdrowiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z podanego tekstu należy sądzić, że wspomniana Regina znała naszego Stanisława i nie miała żadnych co do tego wątpliwości, że właśnie on jej się ukazał. Z zachowanych źródeł współczesnych znany jest Klemens Czarny, wymieniana jest jego matka i syn. W 1482 r. prawdopodobnie już nie żył, bo mowa o opiekunach syna jego Walentego. Rodzina ta znana na Kazimierzu i związana z kościołem Bożego Ciała. Wiadomo np., że w r. 1439 zmarł w klasztorze Bożego Ciała diakon Jan, syn Piotra Czarnego, pochodzący z Kazimierza. To uzdrowienie nadzwyczajne Reginy Czarny z Kazimierza pobudziło jeszcze bardziej przekonanie o świątobliwości Stanisława i kierowanie się ku jego grobu grona wiernych z najbliższego otoczenia. Zaprowadzono więc „księgę cudów" zgodnie z ówczesnym zwyczajem. Również w klasztorze panowało przekonanie o wielkiej świątobliwości Stanisława i jego możności pomocy u Boga, skoro na drugim miejscu już zapisano, że Mikołaj, brat zakonny przy klasztorze Bożego Ciała, „leżał w ciężkiej niemocy. Ukazał mu się pobożny Stanisław w czerwonej kapie znamienitej, niosący piękną książkę w rękach i pozdrowiwszy go, tak powiedział: «Nie bój się, bo uzdrowiony będziesz i jeszcze braciom twoim służyć będziesz», co się też tak stało".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka „cudów" nosiła tytuł: Cuda, które Bóg wszechmogący zdziałał przez zasługi pobożnego i błogosławionego ojca Stanisława, syna Macieja Sołtysa, sukiennika i ławnika Kazimierza. Książkę prowadzono przez jeden rok i nie wiadomo, dlaczego akurat tylko przez ten okres. W ciągu jednego roku zaznaczono 176 „cudów", to znaczy różnych nadzwyczajnych łask. Księga była przechowywana w zakrystii i prowadzona przez jednego z ojców. Należy przypuszczać, że opiekował się nią kapłan, zakrystian. Na końcu księgi zaznaczono: „Te wszystkie cuda w przeciągu jednego roku od śmierci ojca Stanisława z Kazimierza, kanonika regularnego przy kościele Bożego Ciała dokonane, spisane przez jednego z kanoników regularnych przy tym kościele do tego wyznaczonego r. 1489". Opisy tych łask podane w tej księdze (nie wiadomo, w jakim jezyku spisywane) zostały wydane drukiem w r. 1680 przez Bollandystów. Również hagiografowie krakowscy, pisząc życiorys bł. Stanisława, załączali te opisy:&lt;br /&gt;Baroniusz — część, a wszystkie — Łoniewski i Ranothowicz, i późniejsi. Podając te z pierwszego roku po jego śmierci dołączali również późniejsze, sobie współczesne, tak że tych „cudów" jest znaczna ilość i to z różnych lat aż po czasy najnowsze.&lt;br /&gt;Opisy „cudów" są krótkie, nieraz zawierające wszystko w jednym krótkim zdaniu, niektóre szersze, podające wiele szczegółów, rodzaj choroby, miejsce zamieszkania, imię i nazwisko chorego itd. Mając imię i nazwisko dziękującego, nadto jego zawód, zaistniała możliwość stwierdzenia, czy taki człowiek faktycznie istniał na Kazimierzu. A sprawdzenie to, chociaż niełatwe, częściowo było możliwe przez badanie nazwisk występujących w księgach sądowych miasta Kazimierza. Występują w książce np. takie określenia: Agnieszka, żona Galhor; Małgorzata, żona Feliksa rajcy; Mikołaj, zwany Łysy z Kazimierza; Bartłomiej Bierowski z Kazimierza; Jan, syn Wacława Wyki z Kazimierza; dziecko, syn Jana.Bonera; Dorota, siostra Piotra i Mikołaja Moler; Michał, pomocnik przy szkole Bożego Ciała itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczyniono kwerendę nie tylko w księgach miejskich, ale we wszystkich dostępnych źródłach współczesnych śmierci bł. Stanisława. Wyniki tych poszukiwań były zadowalające. Otóż wynika z tych poszukiwań, że w 64 wypadkach na 176 „cudów", a więc w 37%, nie ma wątpliwości co do tożsamości osoby dziękującej.&lt;br /&gt;Różny był sposób zwracania się do bł. Stanisława. Najczęściej tytułowano go „błogosławiony" (75 razy) lub ..pobożny ojciec" (67 razy). Przeważnie stosowano taka formułę: „przez zasługi pobożnego ojca Stanisława" albo „przez zasługi błogosławionego ojca Stanisława".&lt;br /&gt;Jako podziękowanie ówczesnym zwyczajem składano na grobie znaki woskowe, to znaczy zrobione z wosku np. nogi, ręce, oczy itd. Bardzo często też ofiarowano świece. Żywa cześć oddawana bł. Stanisławowi w kościele przy jego grobie nosiła charakter kultu publicznego i kościelnego i to wnet po śmierci bł. Stanisława. Potwierdza to dalej fakt, że w wielu wypadkach (107) dziękujący wyrazili życzenie, by przy grobie, ewentualnie przy ołtarzu św. Marii Magdaleny odprawiła się Msza św. dziękczynna. Ewentualnie ślubowano nawiedzić grób bł. Stanisława czy też przy tym grobie się pomodlić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając opisy uzdrowień czy podziękowania widać, że początkowo opisy te są krótkie, późniejsze są już dłuższe i bardziej szczegółowe. Pierwsze podziękowania pochodzą od mieszczan kazimierskich, późniejsze z Krakowa czy sąsiednich miejscowości (Wieliczka). Są wypadki, że podziękowania składają ludzie z dalszych stron (Lublin, Opole, Sucha). Prawdopodobnie osoby będące przypadkowo na Kazimierzu i znajdujące się w potrzebie kierowały swe kroki na grób bł. Stanisława. Oto skład społeczny dziękujących za otrzymane łaski: 76% to mieszczanie, w kilku wypadkach szlachta (11 razy), 5 zakonników, 4 księży, 3 niewiadomego stanu, l żołnierz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprowadzenie księgi „cudów" służyło jako podstawa do starań o podniesienie zwłok danej osoby, co równało się, zgodnie z ówczesną praktyką kościelną, z beatyfikacją, urzędowym zatwierdzeniem kultu. Jeśli więc przełożony klasztoru Bożego Ciała polecił zaprowadzić księgę i zapisywać w niej ważniejsze łaski, liczono się w klasztorze z możliwością ogłoszenia Stanisława błogosławionym. Był to więc znak, że współcześni mu współbracia uważali go za naprawdę świątobliwego i godnego tak wielkiego wyróżnienia. Powstaje jednak pytanie, dlaczego księgę tę prowadzono tyl-&lt;br /&gt;ko przez rok, dlaczego przerwano zapisywanie. Z analizy zachowanych źródeł wynika, że formalnej sublewacji zwłok nie było, chociaż grób był ozdobiony i tworzył rodzaj kaplicy, gdyż na grobie była figura bł. Stanisława, przed nią specjalny napis, a przed grobem krata. Prawdopodobnie poczyniono już u kard. Fryderyka pierwsze starania o podniesienie zwłok, nie jest znany ich wynik. Może w klasztorze zaszły jakieś zmiany i przerwano starania? Prepozytem wówczas był Jędrzej (1477 - 1505). Właściwie nie ma logicznego wyjaśnienia, dlaczego przerwano prowadzenie tej księgi. Być może tę księgę prowadzono przez jeden rok, a następną, która później zaginęła, zaczęto w drugim roku. Są to tylko przypuszczenia bez oparcia w źródłach.&lt;br /&gt;Sam grób bł. Stanisława został w pewien sposób wyeksponowany. Niestety nie mamy możliwości ustalić, w jakim, okresie dokonano tego wyeksponowania. Na pewno jeszcze w XV w., może pod sam koniec. Wiadomo, że grób był kamienny nieco wysunięty do góry, na tym grobie spoczywała kamienna figura bł. Stanisława (która dzisiaj znajduje się po prawej stronie ołtarza głównego w niszy pod ścianą). Stanisław ubrany w strój kanonicki, zakonny, a więc z mucetem czarnym, podkładką czerwoną, na głowie biret z czterema rogami, głowa spoczywa na czterech księgach. U przodu grobu znajdował się napis wykuty w kamieniu. Napis ten już w 1609 r. trudny był do odczytania ze względu na dawność pisma. Podaje bowiem Baroniusz w swoim życiorysie, że jemu trudno było odczytać napis. Tekst Baroniusza różni się od tekstu podanego przez Łoniewskiego. Baroniusz podaje, że (w tłumaczeniu polskim): ..W tym grobowcu kryją się kości błogosławionego ojca Stanisława z Kazimierza, którego zasługi będą stale podziwiane jako wieczne trofea". Natomiast tekst K. Łoniewskiego: „W tym grobowcu leżą kości ojca błogosławionego Stanisława pochodzącego z Kazimierza, którego pełne zasług podziwiaj trofea". Widocznie Baroniusz nie miał czasu i ochoty pomęczyć się z odczytaniem napisu, natomiast K. Łoniewski, będący na miejscu, postarał się o dokładne odczytanie tekstu. Trzeba tu raczej wierzyć Łoniewskiemu, który miał więcej możliwości weryfikacji tekstu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wyglądał grób bł. Stanisława do roku 1620. Przed grobem była jeszcze specjalna krata ozdobna. Przyozdobienie grobu i wyróżnienie go było zasługą kogoś z rodziny Jordanów, herbu Trąba. Rodzina Jordanów mieszkała na terenie parafii Bożego Ciała przy ul. Miodowej 41, gdzie do dziś pozostał wspaniały budynek przeznaczony obecnie na prace konserwatorskie.&lt;br /&gt;W 1620 grób bł. Kazimierczyka został rozebrany, wspomniana płyta wmurowana w bocznej nawie obok ołtarza św. Krzyża, jak o tym mówi księga rachunkowa. W tym bowiem czasie prepozyt klasztoru i kościoła ks. Marcin Kłoczyński (1612 - 1644) przygotowywał miejsce na stalle kanonickie oraz specjalny ołtarz dla bł. Stanisława.&lt;br /&gt;O tym grobie i jego wyglądzie zewnętrznym dochowało się sporo źródeł tak drukowanych, jak i rękopiśmiennych. Sam fakt, że grób ten został usunięty dopiero w 1620 r., a życiorysy bł. Stanisława pochodzą z 1609 r. i 1617 r. już świadczy, że autorzy pisząc o bł. Stanisławie mieli na uwadze właśnie ten grób, jaki zastali. O tym grobie wspominają również źródła pozaklasztorne. Np. najstarszy znany opis krakowskich kościołów z 1603 r. mówiąc o kościele Bożego Ciała, zaznacza: „tam też jest grób jednego zakonnika świątobliwego na imię Stanisława". Grób ten, a raczei miejsce, nazywano w parafii i klasztorze kaplica. W księdze zmarłych zaznaczono np. w 1613 r. o pochowaniu jednego z zakonników klasztoru Bożego Ciała, Wawrzyńca Kościńskiego, tuż przy kracie ozdabiającej miejsce pochowania bl. Stanisława tymi słowami: „którego ciało (sc. Wawrzyńca Koscińskiego) w presbiterium przy kracie kaplicy błogosławionego Stanisława zostało pochowane".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na grobie składano wota jako wyraz podziękowania za szczególną łaskę czy to za odzyskane zdrowie, czy też za spełnienie życzenia, na którym proszącemu bardo zależało. Część tych łask została spisana, wiele pozostało może tylko na kartkach czy też w przekazie słownym. Baroniusz pisząc o bł. Stanisławie tak kończy opis: „Po jego zejściu (Stanisława Kazimierczyka) wiele niewiast nie posiadających dzieci, zasługami jego u Boga uprosiły potomstwo, wiele też ciężarnych będąc w wielkiej obawie co do urodzenia, aż buskie śmierci tak z bólu, jak i obawy, wezwawszy Bożego imienia, Najśw. Panny i wstawiennictwa błogosławionego ojca Stanisława, w różnych czasach i miejscach, szczęśliwie porodziły, chwaląc Boga w Jego świętych".&lt;br /&gt;Wota z wosku nie były trwałe, zresztą było ich wiele i po jakimś czasie przelewano je na świece kościelne. Ich wielkość i wygląd zewnętrzny były różne. Nie wiadomo, kiedy zaczęto umieszczać trwałe wota. Z zachowanych źródeł wiadomo, że w 1535 r. pewna niewiasta zawiesiła dziękczynną tabliczkę przy grobie bł. Stanisława z następującym łacińskim napisem: „Tabliczkę te u grobu bł. Stanisława powiesiła na chwałę i cześć Boga Wszechmogącego". Nie wiemy, czy był podpis, czy też nie.&lt;br /&gt;Na początku XVII w. postać bi. Stanisława była bardzo popularna w Krakowie. W 1617 r. wyszła książka, zbiór panegiryków poświeconych świętym i błogosławionym patronom polskim. Książka, zadedykowana biskupowi krakowskiemu Marcinowi Szyszkowskiemu, nosi tytuł Gratulabundi. Autorzy tych panegiryków to prawdopodobnie członkowie kolegium jezuitów przy kpściele św. Piotra i Pawła, gdyż wśród obrońców, patronów Krakowa wymieniono również św. Ignacego Loyolę. Wśród tych patronów wymieniono również bł. Stanisława i poświęcono mu piękny wiersz, napisany po łacinie. Przy końcu wiersza mowa o licznych wotach i świecach znajdujących się na tym grobie bi. Stanisława. Autor widocznie przyszedł do kościoła Bożego Ciała, przypatrzył się formom kultu i to opisał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tych wot musiało być sporo, skoro w 1619 r. w księdze wydatków zaznaczono, że sporządzono specjalne szafki na wota przy grobie bł. Stanisława. Szafki te wzmocnione były drutami, widocznie celem zabezpieczenia.&lt;br /&gt;Wieść o nadzwyczajnych łaskach otrzymywanych za przyczyną bl. Stanisława wnet po jego śmierci doszła do Kraśnika, gdzie był klasztor kanoników regularnych, który utrzymywał łączność z klasztorem Bożego Ciała, z obowiązkiem wzajemnych modlitw za zmarłych. W spisie zmarłych z klasztoru Bożego Ciała znajdującym się w klasztorze w Kraśniku na czwartym miejscu znajduje się bł. Stanisław, z dodatkiem „sławny z cudów".&lt;br /&gt;Pierwszy życiorys bł. Stanisława pochodzi z rąk współczesnych mu. Wiemy o tym z przekazu K. Łoniewskiego. Żywot ten byl udostępniany księżom. Stąd też mógł znaidować się po plebaniach koło Nowego Sącza czy Sandomierza lub po klasztorach, jak twierdzi K. Łoniewski. Nie podaje ani tytułu, ani też rozmiaru tego opisu. Tenże K. Łoniewski opisując życie bł. Stanisława powołuje się na opis pt. Raptus, szczególnie gdy mowa o jego umartwionym i bogomyślnym życiu. Z tego by wynikało, że był jakiś życiorys zatytułowany Raptus, do dziś nie zachowany, z którego wiadomości&lt;br /&gt;szczegółowe czerpał autor. Nie wiadomo, czy był to wspomniany życiorys, który przepisywali kanonicy re¬gularni przy klasztorze Bożego Ciała i udostępniali księżom, czy też jakiś inny opis. Wzmianka bowiem o tym życiorysie jest bardzo mała i trudno na jej podstawie konstruować jakieś teorie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najstarsze znane nam wzmianki o bł. Stanisławie z terenu krakowskiego pochodzą z r. 1540. W tym bowiem roku przełożony generalny księży kanoników regularnych od pokuty, mieszkający w Krakowie przy kościele św. Marka, napisał życiorys bł. Michała Gie-droycia pt. Początek Braci od pokuty Błogosławionych Męczenników albo Najśw. Maryi z Rzymu, inaczej św. Cyriaka, żyjących w regule św. Augustyna. W życiorysie tym autor wspomniał również innych świątobliwych mężów z Krakowa wieku XV, a więc św. Jana Kantego, bł. Szymona z Lipnicy, bł. Izajasza Bonera i bł. Stanisława Kazimierczyka. Wszystkich określił jako mężów „bardzo pobożnych" i „bardzo świątobliwych".&lt;br /&gt;W cztery lata później nie znany bliżej autor, prawdopodobnie zakonnik z klasztoru św. Marka w Krakowie, napisał życiorys również bł. Michała Giedroycia, w którym wymienił znanych świątobliwych mężów krakowskich XV w. Mówiąc o naszym bł. Stanisławie podał, że leży przy kościele Bożego Ciała w Krakowie, a wszystkich określa jako „mężów nieskalanego życia i obyczajów".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym roku Jan z Trzciany, profesor Akademii Krakowskiej, napisał również życiorys bł. Michała Giedroycia. Tekst dochował się do dziś w przekładzie polskim, wydany przez Jędrzeja Gronowskiego w 1615 r. Wymienia w swym opisie wszystkich świątobliwych mężów krakowskich z XV w. Podaje o nich, że byli to ludzie owego czasu znani ze świątobliwości, nieprawdopodobną miłością pałający do Boga. W odniesieniu do naszego Stanisława szczególnie podkreślił, że on „rozsławia cudami Kościół Bożego Ciała".&lt;br /&gt;W źródłach klasztornych Bożego Ciała jest kilka wzmianek o Stanisławie jako błogosławionym, m. in. wymieniony jest w 1553 r. jako patron Bractwa Pięciu Ran Pana Jezusa i Najśw. Sakramentu. Wzmianki te o tyle są zasługujące na uwagę, że wszędzie określany jest tytułem „błogosławiony".&lt;br /&gt;Już na podstawie tych źródeł, które dochowały się do. naszych czasów, wiadomo, że Stanisław zaraz po śmierci otoczony był kultem nie tylko w samym klasztorze, ale i przez wiernych dalszych okolic. Kult ten szerzył się spontanicznie. Na rozwój kultu na pewno nie wpłynął sam klasztor Bożego Ciała, gdyż w XVI w. niczym szczególnym się nie wyróżniał, owszem, tarcia wewnętrzne na pewno wpływały osłabiająco na ob-serwancje, zakonną i na kult bł. Stanisława.&lt;br /&gt;Opinia o świątobliwości bł. Stanisława, powszechna przynajmniej w Krakowie, oraz życiorysy, które mówiły o życiu jego i kulcie, spowodowały, że od początku tworzenia katalogu błogosławionych i świętych przy końcu XVI w. bł. Stanisław był uwzględniany. Pierwszy taki katalog został sporządzony na pewno w Polsce, a wiemy o nim z przekazu samego Baroniusza, przed rokiem 1603, gdyż w tym roku katalog ten został zatwierdzony przez magistra Pałacu Apostolskiego, a więc — używając dzisiejszej terminologii — otrzymał imprimatur, czyli zgodę na drukowanie. W zestawie podanych tam patronów Polski nasz bł. Stanisław również się znajduje.&lt;br /&gt;W 1604 r. został w Rzymie przez Jakuba Lauro wydany katalog patronów Polski w dość pomysłowej formie i to cum privilegio Summi Pontificis. Otóż na tle orła z koroną umieścił najważniejszych świętych i błogosławionych Polski. Imiona podał w kółeczkach na tle rozwartych skrzydeł orła. Wszystkich imion 76, z tego 25 świętych, 50 błogosławionych i jedna osoba bez tytułu. Nasz Stanisław umieszczony jest razem z Michałem Giedroyciem jako „błogosławiony".&lt;br /&gt;Pierwszy życiorys, wydany drukiem, pochodzi dopiero z r. 1609, napisany przez M. Baroniusza. Jest to krótki opis życia i działalności bł. Stanisława na 6 stronicach. Następnie podał 51 „cudów" wyjętych ze spisu czynionego w ciągu roku po śmierci bł. Stanisława, dodał kilka z XVI w. (1533, 1534, 1535) i trzy z początku XVII w. Dodał nadto hymn o bł. Stanisławie rozpoczynający się od słów Witaj światło życia zakonnego, dalej werset z modlitwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W życiorysie napisanym przez K. Łoniewskiego w 1617 r. jest już więcej modlitw, tekst jest polski i tłumaczenie hymnu podanego przez Baroniusza.&lt;br /&gt;Przed rokiem 1634 ze strony klasztoru Bożego Ciała jeszcze jeden kapłan w sposób szczególny interesował się życiem i kultem bł. Stanisława. To ks. Augustyn Besiekierski. Wiadomo, że zebrał jakieś materiały odnoszące się do życia bł. Stanisława, zapisał sporo nadzwyczajnych łask, ale jego zbiorów bliżej nie znamy. Autor umarł poza granicami kraju. Wiadomości o tych zbiorach przekazał jedynie następny hagiograf bł. Stanisława ks. Michał Akwilin Gorczyński, zakonnik klasztoru Bożego Ciała w Krakowie (t 1713).&lt;br /&gt;Na początku XVII w., jeszcze przed ogłoszeniem w 1634 r. brewe Urbana VIII wprowadzającego nowe prawa co do kultu świętych i błogosławionych, zainteresowanie w Polsce kultem świętych było wielkie. Sporo ukazało się żywotów świętych czy błogosławionych. Większość z nich omawiając życie i działalność danego świętego czy błogosławionego, wspomina również bł. Stanisława Kazimierczyka. Tak np. przy opisie życia i działalności bł. Swiętosława, bł. Izajasza Bonera, bł. Michała Giedroycia, św. Jana Kantego. Wspominają go opisy Polski Starowolskiego oraz ogólna historia zakonu kanoników regularnych, gdzie jest wymieniany jako patron Polski. Z tego okresu też pochodzą obrazy dziękczynne za uzdrowienie. Wspomnieć trzeba z tego samego wieku sławne uzdrowienie z choroby oczu Piotra Komorowskiego, który jako podziękowanie wybudował kościół i klasztor dla kanoników regularnych w swych dobrach w Suchej. Fakt ten został nawet uwzględniony w dokumencie erekcyjnym parafii Sucha.&lt;br /&gt;Patrząc.na kult bł. Stanisława przed r. 1634 stwierdzić należy, że cieszył się on wówczas kultem publicznym i kościelnym: publicznym, bo ogół wiernych oddawał mu kult; kościelnym, bo kult ten miał charakter kultu oficjalnego. Bł. Stanisław miał i ma swój ołtarz, na nim umieszczone relikwie jego. Przeniesienie zwłok dokonało się za zgodą miejscowej władzy kościelnej i przy udziale przedstawicieli tejże władzy, a sprawa prowadzona była przez ks. Marcina Kłoczyńskiego, prepozyta kościoła Bożego Ciała, który przedtem był notariuszem kurii biskupiej w Krakowie, więc był zorientowany w procedurze prawnej tego rodzaju spraw. Zbudowanie ołtarza i umieszczenie w nim relikwii bł. Stanisława było formą oficjalnego zatwierdzenia jego kultu przez lokalne władze kościelne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z postanowieniem papieża Urbana VIII władze kościelne zatwierdzają kult, o ile istniał on przed r. 1534, a więc na 100 lat przed ogłoszeniem brewe podanego papieża. W tym wypadku kult miał charakter publiczny, bo przecież wierni gromadzili się przy grobie bł. Stanisława, palili na grobie świece, składali wota, podziękowania w formie wówczas stosowanej. Władza kościelna nie ograniczała tego kultu, a wiedziała o nim, bo przecież kult ten skupiał się przy kościele&lt;br /&gt;Bożego Ciała, parafialnym Kazimierza. Istnieją więc wszystkie dane, by kierować do Stolicy Apostolskiej prośbę o formalne zatwierdzenie kultu bł. Stanisława i wliczenie go oficjalnie do grona błogosławionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po r. 1634 kult bł. Stanisława dalej się szerzył. Pozostało sporo zaznaczonych nadzwyczajnych łask i to aż po dzień dzisiejszy. Podziękowania i prośby pochodzą nie tylko z Krakowa, ale i dalszych okolic. Przeglądając dzieje kultu widać okresy, że te łaski dość dokładnie odnotowywano, były też okresy, że je pomijano. Ołtarz pozostał nadal centrum kultu. Przed ołtarzem wisiała lampa ufundowana w 1635 r. przez jednego z mieszczan kazimierskich. W dni świąteczne i niedziele świeciło się światło. W każdą rocznicę śmierci bł. Stanisława, trzeciego maja, odprawiano uroczystą Mszę św., której towarzyszyła kapela. Wotywa ta celebrowana była jeszcze przed r. 1634, gdyż pośredni przekaz mówi już o 1611 r., a Msza św. ofiarowana była o nawrócenie grzeszników. Przy tym ołtarzu sprawowano ofiarę Mszy św. w jeden dzień tygodnia oraz na specjalne żądanie wiernych. Z XVIII w. dochowały się księgi mszalne, z nich wiadomo o tych Mszach św. Z poprzednich lat brak źródeł. Kazania na uroczystą Mszę św., rocznice śmierci błogosławionego, głosili profesorowie Akademii Krakowskiej, a wiele tych kazań ukazało się drukiem i dochowało się do naszych czasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizytacje przeprowadzane w kościele Bożego Ciała z ramienia władzy kościelnej uwzględniały zawsze ołtarz bł. Stanisława Kazimierczyka, a nie kwestionowały jego kultu i miejsca spoczynku. Dzień 3 maja był uroczyście obchodzony i magistrat nawet wydzielał pewna ilość prochu na salwy,na cześć bł. Stanisława. Magistrat też obrał bł. Stanisława patronem miasta i jego relikwie znajdowały się na wieży magistratu. Obok ołtarza bł. Stanisława, jak również w kościele znajdowało się sporo obrazów wotywnych jako podziękowanie za uzyskane zdrowie czy też inne łaski. Obrazy te spotkać można również w klasztorze Bożego Ciała. W kościele znajduje się feretron, na którym jest obraz bł. Stanisława. Jego figury znajdują się w kościele i klasztorze. W kościele jest chorągiew z jego obrazem, a w magistracie był sztandar z jego wizerunkiem, noszony na procesjach ogólnomiejskich o charakterze religijnym. Zresztą obrazy bł. Stanisława, nieraz podawano „św. Stanisława", były również u mieszczan w ich domach prywatnych. W modlitewnikach przeznaczonych dla bractwa Pięciu Ran Pana Jezusa i Najśw. Sakramentu znajdują się pieśni i modlitwy o bł. Stanisławie oraz litanie. Wszystkie znaczniejsze wykazy świętych i błogosławionych tak polskie, jak zagraniczne wspominają bł. Stanisława podając najważniejsze daty z jego życia. Wymieniają go również encyklopedie protestanckie. Dzień jego śmierci zaznaczony był w liturgicznym kalendarzu świąt zakonu kanoników regularnych, a od 1754 r. został zatwierdzony specjalny formularz Mszy św. de Sanctissima Trinitate. Ten tekst był używany aż po najnowsze czasy. Zaznaczano w kalendarzu liturgicznym dla tego zakonu, że ta Msza św. była odprawiana zawsze uroczyście z Gloria i Credo, Prefacją o Trójcy św.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kult bł. Stanisława wzrósł w związku z przygotowaniami do kanonizacji, samej kanonizacji oraz uroczystości pokanonizacyjnych św. Jana Kantego. Potomność bowiem zawsze łączyła wszystkich sześciu mężów świątobliwych XV w. i najczęściej przedstawiała ich razem czy to na obrazach, czy też w opisach życia i kultu. Stąd też już w procesie informacyjnym św. Jana Kantego z r. 1628, prowadzonym w Krakowie, bł. Stanisław występuje w otoczeniu św. Jana Kantego z tytułem „błogosławionego". W drugiej połowie zaś XVIII w. ukazało się szereg życiorysów św. Jana Kantego w języku polskim, włoskim i łacińskim, a wszystkie one wspominają bi. Stanisława oczywiście z tytułem „błogosławiony". Nawet w bulli kanonizacyjnej Klemensa XIII z 1768 r. o św. Janie Kantym wymieniony jest bł. Stanisław jako mąż godny pełni chwały. Stąd też w aktach kanonizacyjnych wydanych w 1769 r. uwzględniono bł. Stanisława.&lt;br /&gt;Ta uroczystość poruszyła również wspólnotę kanonicką i zmobilizowała ją do zajęcia się bł. Stanisławem. Ukazała się książeczka do nabożeństwa o charakterze wewnętrznym, drukiem wyszło kilka panegiry-ków, a w r. 1780 za zezwoleniem ordynariusza krakowskiego Kajetana Soltyka, biskup Józef Olechowski, sufragan krakowski, w otoczeniu duchownych diecezjalnych i zakonnych oraz przedstawicieli władz dokonał uroczystego otwarcia trumny bł. Stanisława. Część z zachowanych relikwii została udostępniona obecnym i klasztorowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W XIX w. w czasie niewoli ukazało się wiele publikacji o przeszłości Krakowa i jego zabytków. I w tych publikacjach spotyka się wzmianki o bł. Stanisławie spoczywającym w kościele Bożego Ciała. Wydano wiele żywotów świętych i błogosławionych i te wspominają choćby krótkim zdaniem o nim, jego życiu i kulcie. Opublikowano również liczne pozycje mające na celu podtrzymanie ducha patriotycznego i religijnego Polaków. I w tych pozycjach wspomina się o bł. Stanisławie.&lt;br /&gt;W drugiej połowie XIX w. augustianie prowadzili starania o uroczyste zatwierdzenie kultu bł. Izajasza Bo-nera, członka ich zakonu żyjącego w XV w. Wydano kilka pozycji o charakterze źródłowym. I w tych pozycjach występuje bł. Stanisław.&lt;br /&gt;Z okazji 400-lecia śmierci bł. Stanisława w kościeie Bożego Ciała odbyła się wielka uroczystość, poprzedzona triduum ku czci bł. Stanisława. Na tę rocznicę wydano drukiem specjalny afisz powiadamiający o porządku nabożeństw, wydano krótki życiorys bi. Stanisława z litanią i modlitwami ku jego czci. Zjechali się przedstawiciele zakonu kanoników regularnych z innych krajów. Liczne podziękowania z tych lat wskazują, że kult był żywy, tak u wiernych, jak i wśród członków kanonii krakowskiej. W klasztorze poważnie myślano o doprowadzeniu do formalnego zatwierdzenia kultu bi. Stanisława przez Stolice Apostolską. Nawiązano kontakt w Rzymie z postułatorem generalnym zakonu kanoników regularnych, a ten wyznaczył na propostulatora dla sprawy bł. Stanisława ks. Edwarda Gajowego. Daty tej nominacji nie znamy dokładnie, ale już w 1899 r. ks. Ed. Gajowy figuruje w spisie księży tej kanonii z tym dopiskiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapotrzebowanie na życiorys bi. Stanisława było wielkie i w 1900 r. ks. Jan Barbaj wydał drukiem krótki opis kościoła Bożego Ciała i życiorys bł. Stanisława. W tym samym roku inny zakonnik klasztoru Bożego Ciała, ks. Augustyn Błachut wydal po łacinie krótki życiorys bł. Stanisława, przetłumaczony później i wydany również po polsku. Tenże zakonnik do swej śmierci (t 1927) prowadził poszukiwania źródeł odnoszących się do życia b). Stanisława i jego kultu. Wiele opublikował w języku polskim i językach obcych o bł. Stanisławie i klasztorze Bożego Ciała. On też spisywał nadzwyczajne łaski, głosił kazania na jego cześć. Rękopisy zachowane do dziś w klasztorze świadczą o jego wnikliwej analizie i znajomości epoki i życia bł. Stanisława. Dzięki jego publikacjom tak klasztor Bożego Ciała, jak i postać bł. Stanisława stały się bardziej znane szerszemu gronu naszego społeczeństwa.&lt;br /&gt;Okazją  szczególną ku temu była  rocznica  500-lecia pobytu w Krakowie, przy kościele Bożego Ciała, księży kanoników regularnych. W czasie uroczystości tych szeroko omawiano sprawę ewentualnej beatyfikacji. Zainteresowanie nią okazali najwyżsi przełożeni w Rzymie oraz grono przyjaciół klasztoru i ks. Augustyna Bła-chuta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na skutek tych starań w 1913 r. biskup krakowski Adam Stefan Sapieha w towarzystwie dostojników kościelnych i świeckich dokonał otwarcia trumny bl. Stanisława. Część relikwii została przeznaczona do rozprowadzenia, inne pozostały w cynowej trumience zalutowane i opieczętowane. Wybuch wojny przeszkodził w pracach przygotowawczych nad uzyskaniem formalnego zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej. Jednak, jak wynika z ogłoszeń parafialnych, wierni skupiali się w tych trudnych chwilach przy ołtarzu bł. Stanisława, prosząc o pokój i potrzebne środki do życia. Rocznice śmierci bł. Stanisława obchodzono uroczystym triduum z wystawieniem Najśw. Sakramentu w monstrancji.&lt;br /&gt;Trudna sytuacja materialna klasztoru po zakończeniu pierwszej wojny i mały stan osobowy nie pozwoliły bliżej zająć się sprawą beatyfikacji. Z chwilą śmierci ks. Augustyna Błachuta brakło w klasztorze odpowiednio przygotowanych ludzi, którzy umieliby się tą sprawą zająć. Klasztor sam zresztą przeżywał trudny okres z powodu braku ludzi. Był czas, że w klasztorze było tylko dwóch polskich księży oraz ktoś z zagranicy do pomocy. Odrodzenie należy przypisać księdzu opatowi Józefowi Górnemu, który wstąpił do zakonu we Włoszech, a stamtąd już po święceniach kapłańskich został przysłany do Krakowa, gdzie spełniał różne funkcje zakonne. Myśl jednak o beatyfikacji nigdy nie schodziła z pamięci przełożonych klasztoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1947 r. bp Stanisław Rospond, sufragan krakowski, z upoważnienia ordynariusza krakowskiego Adama Stefana Sapiehy otworzył trumnę ze szczątkami bl. Stanisława. Ołtarz był odnowiony, trumienka odczyszczona i udostępniona wiernym na ołtarzu. Na 700-lecie istnienia kościoła (1947) ks. Teofil Widełka wydal drukiem przewodnik po kościele Bożego Ciała, a w nim poczesne miejsce zajmuje bi. Stanisław. Ksiądz Wideł-ka zajmował się również zbieraniem materiałów odnoszących się do kultu bł. Stanisława.&lt;br /&gt;3 maja 1969 r. wizytował kościół i odprawił Mszę św. przed ołtarzem bl. Stanisława ks. kardynał Karol Wojtyła. Przy tym ołtarzu po Ewangelii wygłosił okolicznościowe przemówienie. Przedstawił w nim życie bł. Stanisława, jego kult i w podsumowaniu wskazal na potrzebę czynienia starań o formalne zatwierdzenie tego kultu przez Stolice Apostolską.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-7915927610969004593?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/7915927610969004593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/7915927610969004593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/o-stefan-ryko-zycie-i-kult-b-stanisawa.html' title='O. Stefan Ryłko, Życie i kult (5)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-4574161670363649398</id><published>2010-10-05T07:34:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T08:20:07.414-07:00</updated><title type='text'>O. Stanisław Ryłko, Życie i kult (4)</title><content type='html'>3. CHARAKTERYSTYKA BŁ. STANISŁAWA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław Kazimierczyk był zakonnikiem. Dlatego też badając jego życie i całą działalność trzeba spojrzeć na niego z punktu widzenia jego powołania zakonnego i realizacji w życiu osobistym i społecznym założeń płynących z reguły augustiańskiej obowiązującej w zakonie kanoników regularnych oraz zwyczajników, czyli konstytucji zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską dla tegoż zakonu. Wstępując do klasztoru Bożego Ciała na Kazimierzu był już mężem dojrzałym, rozumiał cel życia zakonnego i konsekwencje swej decyzji w codziennym życiu. Zdecydował się na wstąpienie do zakonu kanoników regularnych laterańskich, gdyż znał ten zakon, jako swoich duszpasterzy, związany był bowiem z kościołem Bożego Ciała tak poprzez swoja najbliższą rodzinę, jak i szkołę prowadzoną przy tymże kościele. Idea życia zakonnego nakreślona przez ten klasztor, a więc głębszego poznania Boga ukazującego swą dobroć w pięknie i porządku wszechświata, a przez to poznanie, ukochania Go jeszcze bardziej, pociągała Stanisława, wpłynęła decydująco na wstąpienie do zakonu i później realizację w jego życiu zakreślonych założeń. Powiedzielibyśmy, że jego wstąpienie do tego klasztoru nie było dziełem przypadku, ale decyzją przemyślaną. W tym czasie w Krakowie wiele było klasztorów stojących bardzo wysoko tak pod względem obserwancji zakonnej, jak i stanu umysłowego, a on jednak zdecydował się właśnie na ten klasztor i w konsekwencji na realizację tej właśnie idei. Trzeba tu widzieć rękę Opatrzności Bożej, która zesłala klasztorowi Bożego Ciała Stanisława, by ten w późniejszych wiekach stal się patronem tak klasztoru Bożego Ciała, jak i kierunku duchowości nakreślonego przez pierwszych ojców tej kongregacji, całkowite oddanie się Bogu poprzez przestrzeganie zaleceń obowiązujących w tym klasztorze. Nie było oglądania się wstecz, ale mężne kroczenie raz obraną drogą. Dlatego też nie ma jakiejkowiek wzmianki w życiorysach, jakoby u niego występowało wahanie, uchylanie się od obowiązków, szukanie łatwiejszych sposobów prowadzenia życia zakonnego, szukanie wzorów w innych klasztorach. Nie ma jakiejś ujemnej uwagi co do życia zakonnego raz obranego, co do reguły czy zaleceń zakonnych. Nie szukał pierwszych miejsc w zakonie. Drobny przykład, ale wymowny: gdy zgłosił się w imieniu klasztoru do rady miejskiej, by załatwić pewne sprawy spadkowe razem ze współbratem Jakubem, nie przedstawił się jako wiceprzeor, ale jako spowiednik. Umiłowanie swego zakonu i jego idei ujawniło się tak w jego postępowaniu, jak i nauczaniu. Zostawszy bowiem wychowawcą młodzieży zakonnej potrafił wpoić w ich dusze to umiłowanie i przywiązanie. W czasie jego pobytu w klasztorze i jakiś czas po jego śmierci klasztor Bożego Ciała stał się znanym ośrodkiem tak wysokiej kultury chrześcijańskiej, jak i obserwancji zakonnej. Sam Długosz, nieskory do udzielania pochwał, bardzo dobrze wyraża się o tym klasztorze, szczególnie gdy chodzi o sprawowanie liturgii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Łoniewski, powołując się na dawny, nie zachowany do dziś życiorys, pisze o nim: ,,Na wszystkim spokoyny, milczący y skromny, w rzecz się nie wdaiący do inszych, nic nie próżnuiący. A gdy przyszło za licencyą wysługować choremu, to iuż było iego znamienita rozkosz. A w tych iednak układnościach y sprawach, do spowiedzi częsty, a do postom chetny y do inszych potajemnych discyplin, na które sobie przyczynę naydował... Dopieroż po professyey y w promowaniu prędkim na kapłaństwo y w tych y w inszych wszystkich cnotach zmagał, dopiero świecił tym jasniey tak pospolitemu człowiekowi wszelkiemu przy Krakowie iak y swoim w klasztorze wszystkim, tak żywotem tak też y kazaniem... starał się o to więcey aby go w niczym iego własne nie strofowało sumienie: pobożne stare zatrzymywał zwyczaie y nie radził się nigdy porywać aż za wielkim czasu długiego dobrym rozmyzlem na nowe... Służbę potoczną około drew, misek y konewek płokania, utniatania, nóg umywania y gościom wycierania szat a naywięcey koło ołtarza Bożego anielską jako cukrował człowiek się tego naczytać nie może... Skromny był w iedzeniu y w piciu, przeciw ubogim dziwnie litościwy, nikim nigdy nie gardził, nie pochlebował bogatym, wolen był od świeckich pieczołowitości y nie frasował się y frasować nie kazał o cielesne potrzeby".&lt;br /&gt;Baroniusz ogólnie tylko podaje, że Stanisław z chwilą wstąpienia do klasztoru „zaczął błyszczeć wieloma cnotami", a gdy został kapłanem, jego przełożeni „cnotami jego powodowani, bez ociągania się najpierw mianowali go kaznodzieją przy kościele, w niedługim zaś później czasie i lektorem publicznym i mając na uwadze jego szczególne zasługi zastępcą przełożonego jednogłośnie obrali". Wszystkich bowiem pociągał przez „święte i przykładne życie". To jego spojrzenie na życie swoje i bliźniego, jak również konsekwentne postępowanie wynikało z jego wielkiej wiary w Boga, miłości ku Niemu i nadziei spotkania się z Nim. Stanisław nie był człowiekiem strachliwym, zahukanym, który niby automat, spełniał, co mu kazano. To była wybitna osobowość, a przy tym ogromnie urobiony. Nie był strachliwym, gdyż będąc jedynakiem w domu rodzinnym, miał do dyspozycji majątek rodzicielski, możliwości zrobienia kariery. Wzgląd jednak na Boga był źródłem jego zapału do pracy duszpasterskiej i pomocy osobistej w utrzymywaniu domu zakonnego. Był dobrym gospodarzem na swoim terenie. Nie kierował się w pracy względami ambicjonalnymi, ambicja bowiem szybko przemija i łatwo się łamie w przeciwnościach. Jego cechował spokój, a ten spokój jest dowodem wielkiej jego ufności w Bogu. Był przy tym pogodnego usposobienia, jak to podają o nim hagiografowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy też podkreślają u niego wielkie umartwienie. Wskazywałoby to, że opanowanie tak niecierpliwości, jak i podniet natury nie przychodziło mu łatwo. Musiał wiele ze sobą walczyć, ale doszedł do pięknych rezultatów. Można o tym wnioskować na podstawie wielkiego zaufania, jakie miała do niego wspólnota zakonna, oraz stanowisk, jakie mu zostały zlecone.&lt;br /&gt;Przy tym rozważaniu nasuwa się pytanie, raczej abstrakcyjne, czym kierował się bardziej w życiu bł. Stanisław: miłością Bożą czy bojaźnią wobec Boga karzącego? Z tego, co wiemy o nim na podstawie życiorysów już cytowanych, wynika, że kierował się w życiu miłością Bożą. To była miłość syna do Ojca, syna, który pragnie, by ojciec był bardziej znany, czczony, uznawany. Gdyby bowiem kierował się jedynie bojaźnią Bożą, ograniczyłby sio tylko do własnego uświęcenia poprzez umartwienie, modlitwy, pilne wypełnianie nałożonych sobie obowiązków. U niego nie ma bierności, ale jest konkretne działanie oparte na solidnym wykształceniu i wyrobieniu osobistym. Z drugiej strony on szukał u Boga, jako Ojca, pomocy w należytym wykonywaniu swoich obowiązków. W tym kontekście rozumiemy, o czym piszą jego hagiografowie, że często odmawiał psalmy niezależnie od brewiarza chórowego. Ta zaś ufność w pomoc Bożą wskazuje na jego pokorę i — należy przypuścić pewną zażyłość z Ojcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hagiografowie przekazali o nim jeszcze jeden szczegół, który wskazuje na wielka jego roztropność i zrozumienie ducha Bożego. Chodzi o jego ustosunkowanie się do nowości w życiu duchownym, o patrzenie na stare zwyczaje. Wiadomo, że młodzi zakonnicy często szukają innych sposobów prowadzenia życia zakonnego niż przepisują konstytucje zakonne. Walczą o wprowadzenie tych nowości z pewnym przekonaniem, nie zdając sobie sprawy z błędnej swej drogi. Widocznie i w jego pracy wychowawczej te usiłowania miały miejsce; nie zawsze należy to uważać za złe, gdyż K. Łoniewski zapisał o Stanisławie: ..Pobożne stare zatrzymywał zwyczaje y nie radził się nigdy porywać, aż za wielkim czasu długiego rozmyslem, na nowe". Świadczy to o jego wielkim umiłowaniu swego zakonu i wypróbowanych przez tradycję zwyczajów zakonnych.&lt;br /&gt;Dobroczynny wpływ, jaki wywierał Stanisław na otoczenie, był m. in. przyczyną wstąpienia do zakonu takich ludzi jak Desław z Borzymowa, archidiakon krakowski, uczestnik soboru w Bazylei, oraz Jakub Oleśnicki, brat biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Obydwaj wstępując do tego klasztoru byli już w poważnym wieku i decyzja ich była przemyślana. Wiadomo też, że Desław swój majątek przeznaczył na cele klasztorne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-4574161670363649398?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/4574161670363649398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/4574161670363649398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/o-stanisaw-ryko-zycie-i-kult-b.html' title='O. Stanisław Ryłko, Życie i kult (4)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-5027265056132779914</id><published>2010-10-05T04:40:00.001-07:00</published><updated>2010-10-05T08:19:51.466-07:00</updated><title type='text'>O. Stefan Ryłko, Życie i kult (3)</title><content type='html'>2. W KLASZTORZE KANONIKÓW REGULARNYCH LATERANSKICH&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest bliżej znana data wstąpienia bł. Stanisława do klasztoru kanoników regularnych laterańskich. W przybliżeniu można przyjąć, że było to w 1456 r., gdyż dawne życiorysy zaznaczają, iż przeżył w zakonie 33 lata. Po dość krótkim czasie został przyjęty do nowicjatu, to jest okresu próby, zwykle trwającego jeden rok. Nowicjusz musi się sprawdzić, czy podoła obowiązkom wynikającym ze złożonych ślubów i przynależności do danej wspólnoty, jak również i wspólnota musi nabrać przekonania, że dany kandydat podoła obowiązkom mu nałożonym. W czasie próby kandydaci zapoznają się z regułą św. Augustyna, ze zwyczajami lokalnymi, konstytucjami, zapoznają się ze specyfiką zakonu i celem, dla którego dany zakon został powołany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po rocznej próbie złożył swe śluby zakonne. Nie dochował się do naszych czasów tekst ślubowań, ale sam tekst był stosowany zawsze ten sam, stąd też istnieje możliwość odtworzenia go. Dawne zwyczajniki kanonickie tej kongregacji tak go podają: ,,Przyrzekam Bogu i tobie (przełożonemu) posłuszeństwo i pobyt stały bez żadnej własności i przełożonemu następnemu, wybranemu przez znaczną część wspólnoty, na wspólne życie, mając na uwadze wieczność i nagrodę doczesną". Ó ile ceremonia przyjęcia do nowicjatu bywała bardzo uroczysta, składanie ślubów zakonnych było proste, bez specjalnych dodatków. Godne podkreślenia, że zakonnicy składali ślubowania odnośnie posłuszeństwa, stałości pobytu bez osobistej własności. Napisany przez siebie tekst sam nowicjusz odczytywał na głos, mając głowę opartą o ołtarz. Po odczytaniu tekstu wstawał, natomiast przełożony wspólnie z innymi współbraćmi odmawiał psalmy i modlitwy specjalne oraz uroczyście przyjmował go do grona zakonnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla Stanisława nadszedł teraz czas bezpośredniego przygotowania do kapłaństwa. Przygotowanie to polegało na solidnym studium oraz wyrobieniu osobistym, a więc tak na zdobyciu odpowiedniej wiedzy i uformowaniu właściwej postawy ascetycznej. Tak w okresie nowicjatu, czyli próby, jak i przygotowań dc kapłaństwa wyróżniał się świątobliwością życia, wstrzemięźliwością w spożywaniu pokarmów i akuratnym przestrzeganiu przepisów zakonnych. Tak mówi o nim najstarszy żywot napisany przez Baroniusza. Wiece; o jego życiu podaje Łoniewski. Pisze, że już w nowicjacie jego rówieśnicy budowali się jego postawą, również ojcowie byli przekonani, że ze Stanisława będzie wielki pożytek w klasztorze, gdyż do pracy był chętny, do pomocy skory, w odnoszeniu się do drugich bezpośredni, w modlitwie oddany Bogu i do nauki pilny. Ujmował wszystkich swoją kulturą i naturalną pokorą, nikogo nie poniżając, a wszystkim okazując należyty szacunek. W życiu osobistym dbał bardzo o wstrzemięźliwość co do pokarmów. Często korzysta: ze spowiedzi św.&lt;br /&gt;Nie wiemy, jak długo przygotowywał się do kapłaństwa. Wówczas nie było w tym względzie ogólnych: przepisów, dopuszczenie do święceń zależało od przełożonych. Potrzebne wykształcenie mógł zdobyć w Akademii Krakowskiej.&lt;br /&gt;Zostawszy kapłanem Stanisław oddał się jeszcze bardziej studium i trosce o wewnętrzne urobienie. Nie dochowany do naszych czasów żywot bł. Stanisławę&lt;br /&gt;pt. Raptus, wspomniany przez K. Łoniewskiego, szerzej opisywał życie wewnętrzne i pracę bł. Stanisława. Łoniewski podaje, że Stanisław wyróżniał się nauką, bogomyślnym i wstrzemięźliwym życiem oraz umartwieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiemy, czym się zajmował Stanisław przez pierwsze pięć lat kapłaństwa. Można jedynie przypuszczać, że w kościele uczestniczył w liturgicznych nabożeństwach, słuchał spowiedzi, odwiedzał chorych i wiele studiował.&lt;br /&gt;Zgodnie podają hagiografowie o nim, że po pięciu latach kapłaństwa został mianowany kaznodzieją przy swoim zakonnym kościele. Mianowanie w owym czasie kaznodzieją było znacznym wyróżnieniem. Statuty kanonickie zwracały uwagę na ważność tego stanowiska i dlatego stawiały kandydatom znaczne wymogi. Przede wszystkim chodziło o odpowiednią wiedze i slan duchowy. Z zachowanych źródeł wynika, że przy kościele Bożego Ciała kazania głoszone były tak w języku niemieckim, jak i polskim. Bardzo często przy wyliczaniu zmarłych kanoników zaznaczano, czym się dany członek zakonu zajmował w klasztorze. Wymieniano również, szczególnie w XV w., w jakim języku głosił kazania. Nieraz podawano tylko, że był kaznodzieja, bez bliższego określenia języka kazań. Stanisław biegle władaj językiem polskim i niemieckim. Mógł więc głosić kazania tak po polsku, jak i po niemiecku. Poza tym będąc z Kazimierza i mając tu rodzinę, był jakby już do tego przygotowany, jak trafić do mentalność: wiernych. "Urząd kaznodziei spełniał chyba do końca życia. Ranothowicz krótko charakteryzuje jego działalność kaznodziejską: „W kazaniach nie szukał czci swoiey, ale zbawienia dusz Chrystusową krwią odkupionych, y cokolwiek w słowie Bożym pracował, nie z miłości samego siebie, ale z miłości Boga samego y bliźniego czynił. Świadkiem Sermonarze y Kazania iego z samego stylu poznać, że gorące: bo co z ust iego wychodziło słodziło dusze y do cnot świętych przywodziło, na które się y nauczenszy z Krakowa zchodzili, w których on mową swoią łagodną y słodkim ięzykiem bojażń Bożą wmawiał z wielkim pożytkiem a chwała Bożą. Nie był pochlebny w Kazaniu, ale śrniele w pospolitości grzechy ludzkie kazał", W tej ocenie Ranothowicz powołuje się na „Sermonarze i Kazania jego". Widocznie miał je w ręce i może z nich korzystał. Do naszych czasów te kazania nie dochowały się, ale wiadomo, że takie kazania były w bibliotece klasztornej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo bowiem, że w Bibliotece Narodowej w Warszawie jeszcze w 1944 r. znajdował się rękopis zawierający homilie Stanisława Kazimierczyka. Rękopis ten w 1932 r. był w posiadaniu rodźmy Branickich w Wilanowie koło Warszawy i w tym roku został przekazany Bibliotece Narodowej. Sam zaś rękopis nosił tytuł Postilla beati Stanislai Casimiritani canonici ad Ecdesiam Sanctissimi Corporis Christi penes Cracouiam. Rękopis ten uległ zniszczeniu przy pożarze Biblioteki w 1944 r. Wiemy z opisu inwentaryzacyjnego, że pismo wskazywało na wiek XV, kart było 246, całość oprawiona była w skórę. Z tytułu należałoby wnioskować, że tekst pisany był w języku łacińskim. Kazania zaś były głoszone w języku polskim czy niemieckim. Wskazywałoby to na wielka staranność w przygotowaniu kazań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znamy treści tych kazań. Można jedynie przypuszczać, że były to przetrawione przez niego nauki Ojców Kościoła, głównie św. Augustyna. Zainteresowanie bowiem św. Augustynem wyniósł Stanisław z Akademii Krakowskiej, jak i z założeń zakonu kanoników regularnych. Sadząc zaś z ilości kart 246, a w tym czasie pisano skrótowo, zestaw kazań był znaczny.&lt;br /&gt;Trudno dzisiaj oddać wpływ Stanisława na wiernych poprzez jego kazania. Można jedynie przypuszczać, że pochodząc z rodziny rzemieślniczej posiadał umysł praktyczny, rzeczowy. Będąc zaś wykształconym i głęboko religijnym umiał trafić do umysłu słuchaczy i wywołać pozytywny skutek. Nie posiadamy źródeł, które by wprost mówiły o skutku jego kazań. Istnieje jednak pewien pośredni dowód, pochodzący szczególnie z okresu krótko przed śmiercią i w rok po śmierci jego. Przeglądając księgi miejskie Kazimierza, szczególnie sądowe, często w podanym okresie napotykało się na notatkę o pojednaniu się zwaśnionych i wzajemnych ugodach. Nie można oczywiście twierdzić, że jedynie i tylko kazania Stanisława wpływały na godzenie po-waśnionych, ale nie można wykluczyć tego wpływu, zwłaszcza że przecież Stanisław był kaznodzieją w kościele farnym Kazimierza, gdzie zbierali się mieszczanie na Mszę ś w. czy nabożeństwa. Były wprawdzie jeszcze inne kościoły jak św. Katarzyny, św. Wawrzyńca czy św. Jakuba, ale duchowieństwo tamtych kościołów nie miało tak bezpośredniego wpływu na wiernych, jak kościół parafialny Bożego Ciała. Uczes-tnicznie w nabożeństwach w kościołach parafialnych w owym czasie należało do ścisłego obowiązku wiernych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o kaznodziejstwie bl. Stanisława należy jeszcze dodać, że posiadał on zbiór sentencji, które nieraz przytaczał w kazaniach. O tym zbiorze wspomina np. K. Łoniewski. Przyjąć należy, że zbiór ten był wynikiem wieloletniej pracy bł. Stanisława. O jego wartości świadczy chociażby to, że jeszcze K. Łoniewski niektóre zdania z niego cytuje, pisząc życiorys bł. Stanisława.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dziesięć lat po uzyskaniu święceń kapłańskich, czyli po pięciu latach mianowania go kaznodzieją przy kościele Bożego Ciała, przez społeczność zakonną został&lt;br /&gt;wybrany na wychowawcę młodzieży zakonnej, jak również na zastępcę przełożonego domu. Zresztą zwykle te funkcje były łączone. Wychowawca bowiem młodzieży zakonnej zwykle przebywał w domu, a przeor często z obowiązku musiał być poza domem. Ten wybór wskazuje na wielkie zaufanie do Stanisława tak dla jego wiedzy, kultury, jak i wyrobienia zakonnego. Ten wybór wskazuje również, że i duch w zakonie był dobry, gdyż wybrano właśnie jego, a kwalifikacje Stanisława odpowiadały urzędowi, na który go powołano.&lt;br /&gt;O ile chodzi o stanowisko zastępcy przełożonego, wiemy o tym nie tylko z zapisków kronikarskich, żywotów dochowanych do dziś, ale mówią o tym zachowane źródła. Wymienia go najpierw nekrolog, podając, że zmarł Stanisław, subprior domus nostrae, czyli zastępca przełożonego naszego domu. Pismo z końca XV w. Poza tym występował w urzędzie miejskim z ramienia klasztoru. 15 marca 1483 r. przybył do rady miejskiej w sprawie testamentowej niejakiej Doroty Dziewiąszlowej. Wspomniana Dorota zostawiła jakiś legat na kościół i Stanisław w imieniu prepozyta te sprawy załatwiał razem z drugim zakonnikiem imieniem Jakub. Z innych źródeł wiadomo, że ów Jakub spełniał wówczas funkcje prokuratora, czyli zarządzającego sprawami gospodarczymi. Obecność Stanisława i Jakuba potwierdzona jest w księgach miejskich Kazimierza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym roku 1484, 17 stycznia, również był w magistracie w sprawie testamentowej po Albercie Sutor, który pozostawił legat na kościół, a kapitał był w posiadaniu Anny Kretkowej. W tym wypadku Stanisław sam występował w imieniu klasztoru, co zresztą w tekście zostało zaznaczone. W tym czasie przełożonym klasztoru był Salomon, który zmarł w 1484 r. Być może ze względu na wiek albo chorobę nie mógł osobiście załatwiać spraw klasztornych i wyręczał go w tym Stanisław.&lt;br /&gt;O jego stanowisku wychowawcy młodzieży zakonnej nie ma spoza klasztoru źródeł bezpośrednich. Wspominają o tym kroniki klasztorne oraz życiorysy bł. Stanisława. Mówi Baroniusz, że wkrótce po wyznaczeniu mu stanowiska kaznodziei przy kościele Bożego Ciała został mianowany lektorem publicznym oraz, mając na uwadze jego zasługi, zastępcą przełożonego w klasztorze Bożego Ciała. Wybór ten zapadł jednogłośnie. Bliżej nie omawia tego działu jego pracy. Natomiast K. Łoniewski, który mieszkał przy kościele Bożego Ciała i miał do  dyspozycji wszystkie dostępne  mu źródła, podaje, że Stanisław przy wyrabianiu ducha zakonnego u młodych adeptów stanu zakonnego i kapłańskiego przede wszystkim opierał się na przepisach sporządzonych w r. 1426 w Rudniku przez Piotra Klaretę, który był tam przez długie lata wychowawcą kleryków, a jego uczniowie w znacznej części obsadzili klasztor Bożego Ciała. Zebrał te przepisy oraz tłumaczenia reguły św. Augustyna na prośbę drugiego prepozyta klasztoru Bożego Ciała, Jana, zresztą swego ucznia. Rękopis ten, zachowany do dziś w archiwum klasztoru Bożego Ciała, sporządzony jest w języku łacińskim. Tekst pochodzący z końca XV w. — kursywa stosowana w XV i XVI w. Książka oprawiona w deski obciągnięte pluszem, okute w srebrne ramki. Na środku górnej  i  dolnej  okładki  srebrne medaliony przedstawiają bł. Stanisława Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Zachowały    się dwie klamry, oprawa z wieku XVI, ilość kart 23  + 93  +   11  nieliczbowane ina początku i na końcu. Na pierwszych dziesięciu stronach ręką z XVII w. podany jest  tytuł  i spis  treści.  Tytuł brzmi  w tłumaczeniu polskim:   Kształcenie  nowicjuszy  dla  klasztoru  kanoników regularnych Bożego Ciała na Kazimierzu przekazane przez Księdza Piotra Klaretę z klasztoru w Rudniku na prośbę księdza Jana Austriaka napisane i przekazane w 1426 r. Ten zaś Jan Austriak był drugim przełożonym klasztoru Bożego Ciała, a zmarł w 1428 r. Tekst zwyczajnika, czy raczej konstytucji, zaczyna się od słów: Prosiłeś mnie, najmilszy, abym coś napisał ku zbudowaniu od kiedy zwykłem cię pouczać jak kiedyś... Tekst podzielony jest na trzy części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W r. 1618 K. Łoniewski wydał drukiem Regułę św. Augustyna wraz ze zbiorem zaleceń Piotra Klarety, o których była wyżej mowa. Porównując jednak wydany przez niego zbiór z tekstem oryginalnym widać małą różnicę co do treści. Nasuwa się pytanie, czy tę przeróbkę uczynił sam czy też korzystał z egzemplarza rękopiśmiennego używanego przez mistrza nowicjatu w klasztorze Bożego Ciała. Tekst oryginalny w zachowanym do dziś rękopisie mało był używany, o czym świadczy czystość kart i tekstów. Widocznie był inny egzemplarz tych zaleceń, które były czytane w refektarzu w czasie posiłków czy też komentowane na spotkaniach z nowicjuszami w okresie próby. Być może z tego właśnie egzemplarza tekst został wydany przez Łoniewskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając te zalecenia rzuca się w oczy zwracanie szczególnej uwagi na właściwe pojmowanie życia wspólnego tak charakterystycznego dla zakonu kanoników regularnych. Cały zbiór ułożony jest raczej chronologicznie, to znaczy podaje zalecenia najpierw dla nowicjuszy co do praktycznego zachowania się w czasie pobytu w klasztorze, w czasie ćwiczeń zakonnych (rozdz. l—4), szeroko ujmuje sens wspólnotowości życia zakonnego (rozdz. 5, 7, 20, 21, 22); istotne znaczenie zakonu jako takiego (rozdz. 9, 10); różnica między duchownymi zakonu kanoników regularnych a duchownymi diecezjalnymi (rozdz. 12, 13, 15); strój, który mają nosić kanonicy regularni i jego znaczenie (rozdz. 16, 17), następnie o ubóstwie (rozdz. 18), o akuratności, która powinna cechować kanonika regularnego w zachowaniu przepisów zakonnych (rozdz. 19, 23, 24, 25). W drugiej części tych zaleceń mamy już wskazania odnoszące się ściśle do zakonników po ślubach zakonnych. A więc o samej profesji zakonnej (rozdz. 26, 27, 28, 29, 30), o czci należnej Bogu samemu (rozdz. 31), o brewiarzu (rozdz. 32, 33, 48, 49), o porządku dnia (rozdz. 35, 36, 37, 38, 39), o obowiązku obecności na Mszy św. (rozdz. 40, 41, 42, 43), o czasie wolnym (rozdz. 44), o wzajemnej miłości (rozdz. 45), o wzajemnym odnoszeniu się braci do siebie w czasie posiłku (rozdz. 46). o pracy ręcznej (rozdz. 47), jak należy przygotować się do poszczególnych godzin brewiarza (rozdz. 48), o wigiliach (rozdz. 49), o unikaniu nieczuiości i stronie¬nia od braci (rozdz. 50, 51) itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to wiec wskazania o charakterze czysto praktycznym. Nie mają one formy prawnej i ujmują właściwie wewnętrzną sferę człowieka, brak w nich zaleceń np. co do czasu sprawowania władzy, form wyboru nowych przełożonych itd. Chociaż przy zakładaniu klasztoru Bożego Ciata w Krakowie pierwszy przełożony przywiózł ze sobą z Kłodzka przepisy zakonne, jednak ich bliżej nie znamy, możemy jedynie przypuszczać, że specjalnie nie różniły się od przedstawionych, były bowiem oparte na zwyczajnikach rudnickich. Tak pokrótce przedstawiają się zalecenia obowiązujące w klasztorze Bożego Ciaia w Krakowie. Należy przyjąć jako pewne, te Stanisław będąc w okresie próby, w nowicjacie, a później przygotowując się do kapłaństwa byt dobrze obeznany z tymi zaleceniami i stosował je w swoim życiu. Wybrany zaś na wychowawcę młodzieży zakonnej musiał te zalecenia wpoić w dusze młodych, by nie tylko je poznali, ale przede wszystkim do nich się stosowali. Zachowane źródła niczego nie podają, z jakim skutkiem spełniał Stanisław tę funkcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobyt naszego Stanisława w klasztorze Bożego Ciała przypadł na okres wielkiej prężności tego ośrodka. W tym czasie bowiem powstało wiele nowych placówek. Klasztor w Kurozwękach ufundowany był przez Piotra z Kurozwęk w 1451 r. W trzy lata później założono klasztor w Kłobucku koło Częstochowy za staraniem i wpływem Jana Długosza. W 1468 r. powstał klasztor kanoników regularnych w Kraśniku ufundowany przez Jana z Tenczyna Rabsztyńskiego. Późniejsze pJacówki pochodzą dopiero z XVII w. Jeśli więc powstało tyle nowych placówek i to obsadzanych przez kanoników klasztoru Bożego Ciała, musiała być odpowiednia liczba zakonników w Krakowie. Potrzebni byli ludzie dla pełnego obsadzenia placówek. Stąd też poważna rola Stanisława, by takich ludzi wychowywać, którzy by mogli skutecznie pracować nie tylko w Krakowie, ale i na stanowiskach im zleconych w innych miejscowościach. Tworzenie się tylu nowych placówek wskazuje na wysoki poziom obserwancji zakonnej kanonii Bożego Ciała, jak również na zainteresowanie tym klasztorem dobrodziejów i fundatorów wymienionych placówek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atmosfera w klasztorze była religijna o wysokiej kulturze. Panowało w nim zrozumienie dla nauki i sztuki. Nic wiec dziwnego, że w takim środowisku mogli żyć i pracować ludzie również na polu naukowym dla szerszego ogółu. Tu pracował także słynny malarz Jan z Nysy, który największe swe dzieła wykonał jeszcze za życia Stanisława, a po jego śmierci licznymi obrazami uwiecznił jego pamięć. Sporo obrazów jego pędzla było w kościele jeszcze za życia K. Łoniewskiego w pierwsze i połowie XVII w.&lt;br /&gt;Patrząc z perspektywy 500 lat na ówczesny klasztor Bożego Ciała, jego poziom obserwancji. zakonnej, wysokiej kultury umysłowej, liczne fundacje, trzeba bezstronnie stwierdzić, że był to okres największego rozwoju. Mając na uwadze zaś postać naszego Stanisława, trzeba powiedzieć, że jeśli nie wprost, to przynajmniej pośrednio wpłynął on na ten właśnie kierunek religijności w klasztorze Bożego Ciała. A kierunek ten opierał się na głębokiej wiedzy nie tylko religijnej, ale ogólnej i ukochaniu prawdy. Religijność ta nie zasklepiała się w sobie, ale była otwarta na potrzeby drugich. Pomijając już normalne sposoby służenia bliźnim poprzez duszpasterstwo i stworzenie z klasztoru ośrodka kultury chrześcijańskiej, jeszcze jeden szczegół godny jest zauważenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W klasztorze istniał stały urząd aptekarza. Kie mówią źródła, czy chodziło o kogoś, kto opiekował się jedynie chorymi z grona klasztoru czy też chorymi również spoza klasztoru. Zgodnie jednak ze zwyczajami ówczesnymi przy większych parafiach istniały szpitaliki czy raczej przytułki chorych i starszych ludzi opuszczonych. Prawdopodobnie i przy kościele Bożego Ciała był taki przytułek. Był więc ktoś, kto się tymi ludźmi zajmował. W spisie zmarłych z r. 1478 zaznaczono, że w tym roku zmarł Mikołaj, ksiądz-aptekarz. Nie wiadomo, jakie miał wykształcenie i w jakim wieku umarł. Sam jednak fakt, że był on kapłanem, podkreśla jego rangę i wskazuje, że wymagania wobec aptekarza były wysokie. Nie wiemy, kto po jego śmierci zajął się tą funkcją. Z opisu Baroniusza wynika, że Stanisław odwiedzał chorych. Podobnie relacjonuje K. Łoniewski. Wynikałoby z tego, że troska o chorych należała do jego obowiązków. Należy więc przyjąć, że po śmierci wspomnianego Mikołaja opiekę, nad chorymi przyjął sam Stanisław. Jeśli zaś to przyjmiemy, a wszystko wskazuje, że tak faktycznie było, należy z pełnym uznaniem wyrazić się o Stanisławie tak dla jego pracowitości, jak i poświecenia. Pracy bowiem w domu miał sporo przygotowując nauki do wygłoszenia w kościele, słuchając spowiedzi, pełniąc urząd zastępcy przełożonego, zajmując się wychowaniem młodzieży zakonnej. I ten aspekt w jego życiu ujmuje litania pochodząca z XVII w., w której Stanisław jest nazywany „lekarstwem chorych".&lt;br /&gt;W  archiwum klasztoru Bożego Ciała zachował się do dziś jedyny (o ile wiadomo) podręcznik medycyny z  wykazem  najczęściej  stosowanych  ziół  Arnolda  de Villa Nova,  wydany drukiem w 1480 r., napisany w języku  łacińskim.  Do  tego  podręcznika  liczącego   157 stron formatu A16  dołączony  jest herbarz,     wydany drukiem w 1486 r., obejmujący 152 zioła. Nazwy ziół podane są w języku łacińskim i niemieckim, natomiast z boku pismem z XV w. ręcznie dodane są nazwy polskie.  W  podręczniku znajdują  się  na  marginesach,  z przodu i  z  tyłu książki liczne  dopiski,  pochodzące  z w. XV, skorowidz ziół i najczęściej spotykanych chorób w ówczesnym czasie. Choroby, a raczej słabości, spisane są alfabetycznie. Wszystko to wskazuje na częste używanie i uzupełnianie czy to praktyką, czy też wiadomościami zaczerpniętymi z innych źródeł. Dla historii medycyny w Krakowie książka ta jest bardzo interesująca.  Można  przyjąć,  że  niniejszy  podręcznik służył  jako pomoc w leczeniu tak Stanisławowi,  jak również jego następcom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zrelacjonowaniu zewnętrznej działalności kapłańskiej i zakonnej Stanisława należy usiłować dotrzeć do jego duszy, do źródeł, z których on czerpał przekonania i siłę do wykonywania zobowiązań oraz podejmowania inicjatyw zmierzających do zbliżenia wiernych do Boga. " Przede wszystkim sama Ofiara Mszy św. była dla&lt;br /&gt;niego najwyższą wartością. Przygotowywał się do niej ze szczególnym skupieniem, dlatego, według Baroniusza, przed Mszą św. zachowywał milczenie, zaś po Mszy św. zaraz zabierał się do swoich prac. Mówi o tym również Ranothowicz: „Msze święte iako z nabożeństwem odprawowal, abo y inszych słuchał". Często powtarzał w kazaniach, że „barzo ten na zapłacie u Boga szwankuje Który Mszy nie dosłucha, y precz ustępuje". Widocznie i wówczas niektórzy z wiernych wcześniej opu¬szczali kościół, jeszcze przed ukończeniem Mszy św.&lt;br /&gt;O zwracaniu wiernym uwagi na wartość Mszy św. przez Stanisława pisze również Baroniusz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim nabożeństwem, któremu wiele uwagi poświęcał, był brewiarz. Baroniusz podaje krótko, że Stanisław słowami psalmów Dawidowych sam z Bogiem rozmawiał. A psalmy te nieraz odmawiał przed Jutrznią, czyli wczesnym rankiem. Brewiarz odmawiany byl wspólnie przez wszystkich zakonników, to bowiem wynikało z założeń zakonnych. Uczestniczył w tym również Stanisław, co było konsekwencją jego przynależności do wspólnoty zakonnej oraz pełnienia funkcji wychowawcy młodzieży zakonnej.&lt;br /&gt;Oprócz tych niejako „urzędowych" źródeł łaski, Stanisław miał jeszcze swoje specjalne nabożeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw to nabożeństwo do Męki Jezusa. Ten temat brał często na rozmyślanie. Ranothowicz twierdzi nawet, że Pan Bóg wynagrodził mu to nabożeństwo przez zebranie go z tej ziemi w dniu Znalezienia Krzyża św.. (trzeciego maja).&lt;br /&gt;Podają dalej hagiografowie, że Stanisław bardzo czcił Najśw. Pannę Maryję, „miał do Niej szczególne nabożeństwo". Trudno odpowiedzieć na pytanie, jak to jego nabożeństwo się ujawniało, jakie były jego specjalne, ulubione modlitwy do Najśw. Panny.&lt;br /&gt;A następnie specjalne miał nabożeństwo do św. Stanisława, swego patrona. To też było przyczyną, że często uczęszczał na Skałkę, tam wysłuchiwał Mszy św., tam się modlił w swoich potrzebach. Wszyscy hagiografowie podają, że właśnie na Skałce w czasie modlitwy w piątek {w ten dzień tygodnia tam najczęściej uczęszczał) ukazała mu się Najśw. Panna mająca na rękach Pana Jezusa, a za nią św. Stanisław w szatach biskupich w otoczeniu innych wielu świętych i aniołów. Najśw. Panna miała do niego powiedzieć: „Cieszę się, mój synu Stanisławie, z powodu twego szczególnego nabożeństwa, które stale masz w stosunku do mnie i twojego św. Patrona Stanisława. Dlatego mówię ci, bądź dzielnym i odważnym, ciebie bowiem razem z moimi świętymi czeka nagroda w niebie". Trudno zajmować stanowisko wobec tego opisu widzenia. Mogło ono istotnie wystąpić, gdyż wszyscy piszący o Stanisławie o tym wspominają. Na starych obrazach przedstawiających bl. Stanisława ta scena i te słowa się powtarzają. Istnieje więc co do tego żywa tradycja sięgająca najstarszych znanych źródeł. Objawienie to miało się powtórzyć krótko przed śmiercią. Gdy Stanisiaw leżał już w infirmerii i gotował się na śmierć, miała mu się ukazać również Najśw. Panna, Chrystus Pan z widzialnymi pięciu ranami, jakby po zmartwychwstaniu swoim, oraz wielka liczba świętych, głównie patronów polskich. Najśw. Panna miała do niego powiedzieć: „Wstań, pospiesz się, synu mój Stanisławie, dzisiaj bowiem będziesz ze mną w raju". Tekst jakby wzięty z ust samego Chrystusa konającego na krzyżu skierowany do łotra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogromna pracowitość, liczne zajęcia, umartwiony tryb życia oraz posty, wpłynęły na to, że Stanisław zmarł w stosunkowo młodym wieku. Podaje Ranothowicz, że Stanisław osłabł pewnego dnia z wyczerpania, wpadł w ciężką chorobę i „zaraz po Wielkanocy kiedy go już po Wielkim Poście odmienne potrawy ratować nie mogły (bo przez Post żadney potrawy z nabiałem zażywać nie chciał) tak, że przyszło mu się w infirmaryey przed ołtarzem położyć na onym miejscu, na którym się pierwszy z nim przed nim umieraiący ostatnie żegnali Oycowie z zatym przyszły... poprosił o przyniesienie Komunii św." - Wiatyku i udzielenie sakramentu chorych. Przy tym wszystkich przepraszał za uchybienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy podawaniu daty śmierci Stanisława hagiografowie nie są zgodni. Większość z nich podaje datę 3 maja 1489 r. Za tą datą opowiedział się K. Łoniewski w opisie życia i kultu bł. Stanisława, które przygotowywał dla Bollandystów i poprzez ks. Fryderyka Szembeka SJ w 1618 r. przekazał do druku. Zaznacza tam, że bł. Stanisław zmarł 3 maja, na co wskazuje wykaz zmarłych kościoła Bożego Ciała, katalogi zmarłych w innych klasztorach oraz opis życia bł. Stanisława w wierszowej formie. Od K. Łoniewskiego data 3 maja utrzymuje się we wszystkich publikacjach.&lt;br /&gt;Nie wiemy, w jakich okolicznościach pogrzebano Stanisława. Należy jedynie przypuszczać, że pogrzeb odbył się przy znacznym udziale wiernych. Był bowiem postacią znaną w parafii, poza tym mieszczanie mieli świadomość, że to jest ktoś z nich. Na pewno zebrały się delegacje cechów kazimierskich, bractwa i całe duchowieństwo. Zgodnie ze zwyczajem zakonników chowano w prezbiterium, przełożonych przed ołtarzem głównym, a innych zakonników w dalszym szeregu. Podaje Ranothowicz: „Na dzień przeto naznaczony zeszli się gromadne cisnąc się do ciała ie-go, każdy z nich życzył sobie bytności swoią tak żalosna z ciałem jego odprawić processyą. Pochowali tedy ten depozyt świątobliwy w małym Chórze Kcścielnym, w pułnocney stronie, przy Zakrysteyey w osobności przed św. Maryey Magdaleny ołtarzem". Ołtarz św. Magdaleny znajdował się przy lewej bocznej ścianie (patrząc od wejścia) prezbiterium i był bardzo czczony przez mieszczan kazimierskich. Dość wspomnieć, że w ilości fundowanych Mszy św. przy 10 ołtarzach kościoła Bożego Ciała w owym czasie był na 3 miejscu. Na pierwszym miejscu byl ołtarz Najśw. Sakramentu, na drugim miejscu ołtarz główny, a na trzecim ołtarz św. Magdaleny, którą mieszczanie uważali za swoją patronkę. Gdy w 1620 r. zaczęto robić przygotowania do wybudowania stall, które dzisiaj zdobią prezbiterium kościoła Bożego Ciała, ołtarz św. Marii Magdaleny przeniesiono i umieszczono po lewej stronie ołtarza głównego.&lt;br /&gt;Trudno dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, czy wybór miejsca spoczynku bł. Stanisława podyktowany był właśnie specjalnym kultem św. Marii Magdaleny przez mieszczan, a więc i przez bł. Stanisława i jego rodzinę, czy też pogrzebano go w tym miejscu w kolejności grobów. Przypuszczać jednak należy, że miejsce to wybrano specjalnie. Prezbiterium kościoła Bożego Ciała jest dość duże, miejsc więc spoczynku byio sporo. Skoro wiec pochowano bł. Stanisława u samego prawie wyjścia z prezbiterium, a wiec w znacznej odległości od ołtarza głównego tuż przy ołtarzu św. Marii Magdaleny, musiała być jakaś przyczyna ku temu. O ile bowiem chowano w prezbiterium, trzymano się pewnego porządku, kolejności. Kościół nie istniał długo, podobnie i zakon, więc i zmarłych nie było tak wielu, by zapełnić całe prezbiterium. Pochowanie wiec bł. Stanisława przy ołtarzu św. Marii Magdaleny stało się na życzenie albo samego bf. Stanisława, albo mieszczan kazimierskich. O ile byśmy przyjęli, że sam bł. Stanisław wybrał sobie to miejsce, wskazywałoby to na jego stan duchowy pełen pokory. Pochowany został pod posadzką zgodnie z przyjętym zwyczajem. Posadzka wówczas była kamienna, więc nie było trudności ze zrobieniem miejsca i potem wyrównaniem posadzki.&lt;br /&gt;Stanisław zrnarl 3 maja 1489 r. Liczył wówczas 55 lat,  7 miesięcy i  7  dni, a w zakonie przeżył lat  33.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z powodu jego świątobliwego życia potomność łączyla go z mężami wybitnymi tak pod względem świątobliwości, jak i działalności duszpasterskiej z Krakowa, a to św. Janem Kantym, bł. Izajaszem Bonerem, bł. Szymonem z Lipnicy, bl.Swiętosławem z kościoła Mariackiego w Krakowie, bi. Michałem Giedroyciem, którzy żyli w Krakowie w XV w. Tradycja o ich wzajemnej znajomości i utrzymywaniu kontaktu prawdopodobnie rozwinęła się dopiero w drugiej połowie wieku XVI. Św. Jan Kanty był z pewnością postacią znaną w Krakowie z racji prowadzenia wykładów w Akademii Krakowskiej, a sam Kraków nie był wówczas wielkim miastem. Bl. Szymon z Lipnicy bardzo często przebywal poza miastem ze względu na swoje zajęcia w klasztorze bernardynów pod Wawelem, postacią był więc mniej znaną. Bł. Swiętosław był penitencjarzem przy kościele Mariackim, zwany był Milczącym (Silentiarius), mógł być znany jedynie w centrum miasta, udowodniona jest jedynie jego bliższa znajomość z bł. Michałem Giedroyciem z kościoła św. Marka w Krakowie. Bl. Izajasz Boner mieszkał przy kościele św. Katarzyny, często był poza Krakowem, ale ten mógł znać b!. Stanisława. Reasumując, należy stwierdzić, że o pełnej zażyłej znajomości tych sześciu meiiów w Krakowie nie można mówić.&lt;br /&gt;Jednakże przebywanie w tym samym czasie w Krakowie aż sześciu mężów jest wyrazem ogólnej religijności społeczeństwa krakowskiego tego okresu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-5027265056132779914?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/5027265056132779914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/5027265056132779914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/o-stefan-ryko-zycie-i-kult-stanisawa_4634.html' title='O. Stefan Ryłko, Życie i kult (3)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-9098351200372694813</id><published>2010-10-05T04:25:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T08:19:34.165-07:00</updated><title type='text'>O. Stefan Ryłko, Życie i kult (2)</title><content type='html'>1. POCHODZENIE I MŁODOŚĆ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław Kazimierczyk, czyli z miasta Kazimierza, urodził się 27 września 1433 r. na Kazimierzu, osobnym wówczas mieście przy Krakowie. Dzień ten był wówczas uroczyście obchodzony (przeniesienie relikwii św. Stanisława) i dlatego na chrzcie dano dziecku imię Stanisław, imię zresztą tak w Krakowie, jak i w kraju bardzo popularne. Matce na imię było Jadwiga, ojcu Maciej, nazwisko Scholtis. Ojciec był z zawodu tkaczem, a równocześnie spełniał funkcję rajcy miejskiego oraz przewodniczącego sądu miejskiego. Pochodził więc bł. Stanisław z rodziny mieszczańskiej, religijnej. Imiona rodziców oraz nazwisko podają wszyscy biografowie i należy przypuszczać, że opierali się na nie znanym nam pierwotnym życiorysie bł. Stanisława, ewentualnie na nie znanych nam dokumentach. O matce jego poza imieniem niewiele wiemy. Według życiorysu ks. K. Łoniewskiego należała do bractwa Najśw. Sakramentu, istniejącego przy kościele Bożego Ciała.&lt;br /&gt;O ojcu mamy sporo wiadomości, gdyż często występował jako rajca czy to w czasie posiedzeń rady, czy też jako przewodniczący sądu miejskiego i w księgach bywał odnotowywany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwisko Scholtis było bardzo popularne wśród mieszczan krakowskich i kazimierskich. Księga przyjęć do prawa miejskiego w Krakowie 1392 -1506 wymienia aż 48 osób ewentualnie rodzin noszących to nazwisko przyjętych do grona mieszczan krakowskich. Nazwisko to różnie wymieniano: Schultis, Schulteis, Scholtis, Schulcz, Scholcz. W latach 1257 - 1506 jeden z wójtów nosił nazwisko Adam Scholtcz, w latach 1476 - 1487 aż 11 ławników było tego nazwiska. Na Kazimierzu to nazwisko występuje w źródłach w 1408 r. 34 razy. Dalej wiadomo, że niejaki Jacobus Scholtis otrzymał prawa miejskie na Kazimierzu, a przybył z Namysłowa ze Śląska. W drugiej połowie XV w. i w XVI w. to nazwisko bardzo często występuje w księgach miejskich Kazimierza. Są to przeważnie rzemieślnicy (złotnik, rzeźnik, tkacz, piekarz itd.). Można przyjąć, że rodzina bł. Stanisława sprowadziła się do Krakowa i Kazimierza ze Śląska. Na tamtym bowiem terenie to nazwisko często występowało, a przy wpisach do ksiąg prawa miejskiego czasem odnotowywano, skąd ktoś przychodził, Np. Martinus Scholter de Brega, Jacobus Scholts de Namysłów, Simon Scholcz civis Vratislaviensis, Nicols Scholcz, radny miasta Kłodzka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W XVI w. nazwisko to ulega spolszczeniu. Występuje w takiej postaci: Scholtischowicz, Scholtissek, Soltisek, Soltisowicz, Scholtissowicz albo pisano Scholtis alias Scholtisowicz. Zestawienie to wskazuje, że nazwisko to występowało często u mieszczan kazimierskich. Czytając zaś zapisy w księgach miejskich nie zauważa się nikogo z tego nazwiska, kto by wybijał się bogactwem czy stanowiskiem. To samo więc należy odnieść do najbliższej rodźmy bł. Stanisława.&lt;br /&gt;Pewne jest, że ojciec bł. Stanisława był tkaczem. Mówią o tym pierwsi hagiografowie bł. Stanisława, Baroniusz i ks. K. Łoniewski. Potwierdzenie tego znajduje się również w zapisach sądowych. Chociaż z reguły przy wymienianiu ławników nie podawano ich zawodu, w jakiejś spornej sprawie zaznaczono o nim, że był tkaczem. Ojciec bł. Stanisława urząd ławnika spełniał przez wiele lat. Należałoby z tego wnioskować, że cechowała go rzetelność w postępowaniu i obiektywna ocena faktów.&lt;br /&gt;Według Baroniusza i Łoniewskiego bł. Stanisław był jedynakiem, urodzonym po wielu latach małżeństwa jego rodziców, uproszonym u Boga. Przyjąć jednak należy, że miał liczne pokrewieństwo sądząc chociażby z częstego występowania nazwiska Scholtis w owym czasie. Wyszedł więc ze środowiska rzemieślniczego, średnio zamożnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Badając stosunki rodzinne i domowe bł. Stanisława nasuwa się problem narodowościowy. Trzeba jednak zaznaczyć, że problem ten nie był wówczas tak rozumiany, jak dzisiaj. Istotnym zagadnieniem wówczas była przynależność do danego pana czy króla. Sprawa ta nabrała większego znaczenia od czasów buntu wójt? krakowskiego Albrechta przeciw królowi Władysławowi Łokietkowi. Chociaż bunt został stłumiony, winowajcy ukarani, to jednak problemu nie rozwiązało. Gros mieszczaństwa krakowskiego stanowił element niemiecki, niechętnie ustosunkowany do grodu wawelskiego i króla. Ten bunt jak i niechęć mieszczan krakowskich do króla była główną przyczyną założenia nowego miasta Kazimierza obok Krakowa w 1335 r. i obdarowanie mieszczan kazimierskich specjalnymi przywilejami umożliwiającymi rozwój i dostatek. Tu miała powstać pierwotnie Akademia Krakowska, tu planowano wybudowanie kościołów i klasztorów. Rynek główny udostępniono do handlu, a kupcy wystawiający tu towary swoje byli zwolnieni od podatków. Stąd też i nazwa rynku „Wolnica", zachowana do dziś. Zgodnie z założeniami prawa magdeburskiego, w rogu rynku wyznaczono miejsce dla kościoła parafialnego. Teren wprawdzie zakładanego miasta był nieco zaludniony i miał już kilka kościołów, jednak dla podkreślenia roli miasta wyznaczono specjalne miejsce dla kościoła parafialnego, który skupiałby ludność całego miasta. Tak powstał kościół Bożego Ciała, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1347 r. Początkowo przy tym kościele pracowali księża diecezjalni. Sam zaś kościół był w trakcie budowy. Założeniem zaś króla, jak i mieszczan Kazimierza było, by ich kościół farny był tak wielki i tak wyposażony jak kościół Mariacki w Krakowie. Stąd też na budowę i uposażenie kościoła dawał dwór królewski i mieszczaństwo Kazimierza. Sprawa Akademii na Kazimierzu była aktualna. Królowi jak i biskupowi krakowskiemu chodziło o to, by sprowadzić na obsadę kościoła Bożego Ciała zakonników, którzy tak intelektualnie, jak i duchowo mogliby konkurować z duchowieństwem przy kościele Mariackim w Krakowie, a w razie potrzeby mogli wykładać na tworzącej się od nowa Akademii Krakowskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakon franciszkański i dominikański miał założenia misyjne. Zakony te otwarte na potrzeby ówczesnego świata nie ograniczały się do jednego miasta czy kraju, ale szły tam, gdzie bracia byli potrzebni jako nauczyciele, misjonarze, propagatorzy kultury chrześcijańskiej. Zakony te na skutek tego nie podejmowały się prowadzenia duszpasterstwa parafialnego, które wiązałoby ich z miejscem. Zakon św. Benedykta miał inne założenia. Był wprawdzie krzewicielem kultury chrześcijańskiej, ale jego klasztory znajdowały się poza miastami, i nie podejmował się duszpasterstwa parafialnego, podobnie jak zakon cysterski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od XII w. znany był w Polsce zakon kanoników regularnych. Jego klasztory w Trzemesznie, Czerwińsku, we Wrocławiu czy później w Kaliszu zaznaczały sią nie tylko jako wzory właściwej gospodarki, ale także jako ośrodki krzewienia kultury.&lt;br /&gt;Zakon ten był podzielony na różne kongregacje, te zaś na poszczególne domy, które miały autonomię. Wysoki poziom obserwancji w klasztorach tego zakonu zyskiwał im uznanie wyższego duchowieństwa i znaczną popularność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kłodzku, na Śląsku, istniał klasztor kanoników regularnych założony przez arcybiskupa praskiego Arnosta z Pardubic w 1349 r. Obowiązywała w tym klasztorze reguła św. Augustyna i zwyczaje zakonne przywiezione tu z klasztoru macierzystego z Czech, z Roudnicy nad Łabą. Przeglądając zwyczajniki te widać na początku tekst reguły św. Augustyna, prawie identyczny z obecnie znanym, następnie księgę zmarłych&lt;br /&gt;członków zakonu i jego dobrodziejów, szczegółowe przepisy co do formowania duchowego nowicjuszy oraz sporo cytatów z Ojców Kościoła. W zwyczajnikach tych przebija duch augustianizmu, położenia silnego nacisku na poziom umysłowy zakonników oraz kultu Eucharystii, przy pominięciu specyficznych dążeń ascetycznych. W klasztorze tym okazywano wielkie zainteresowanie wiedzą i nauką. Na pewno wielki wpływ na to wywarł sam fundator klasztoru arcybiskup Arnost z Pardubic, który był jednostką nieprzeciętną. Większość zakonników miała ukończone wyższe studia na uniwersytetach w różnych krajach. Tak arcybiskup, jak król czeski doceniali wysoki poziom członków tego klasztoru i powierzali im do spełnienia różne funkcje natury politycznej czy kościelnej. Dało się to zauważyć szczególnie pod koniec XIV w., gdy prepozytem klasztoru był Augustyn Liebestein, a przeorem Jan żyjący w bliższych stosunkach z dworem królewskim na Wawelu. Nie należy się więc dziwić, że Jadwiga i Jagiełło należeli do konfraterni klasztoru kanoników regularnych w Kłodzku. Kilku z członków klasztoru studiowało w Pradze (spotykamy ich później w Krakowie), niektórzy nawet w Krakowie. Za czasów bł. Jadwigi i Jagiełły kontakt między Pragą a Krakowem był bardzo żywy. Na dworze wawelskim często gościli przybysze z uniwersytetu praskiego. Bywali spowiednikami, kaznodzieiami na dworze, a korzystano z ich pomocy przy wielu sprawach ogólnokrajowych czy dyplomatycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie należy się wiec dziwić, że otoczenie bł. królowej Jadwigi mając na uwadze obsadzenie kościoła farnego na Kazimierzu zwróciło uwagę na klasztor w Kłodzku. Nie znamy bliżej kroków dyplomatycznych miedzy dworem wawelskim, biskupem krakowskim Piotrem Wyszem a klasztorem w Kłodzku. Faktem jest,że w 1405 r. duszpasterstwo przy kościele Bożego Ciała na Kazimierzu przejęli kanonicy regularni laterańscy sprowadzeni tu z klasztoru kłodzkiego. Pierwszym przełożonym został Konrad, będący doktorem obojga praw na uniwersytecie praskim. Klasztor uzyskał pełną autonomię, a biskup krakowski zrzekł się prawa wyboru prepozyta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ulokowaniu się w danej  plebanii zajęli się dalszą  budową  kościoła  oraz  wybudowaniem  odpowiedniego klasztoru. W uzyskanym domu, plebanii, urządzili skryptorium celem przepisywania ksiąg na użytek  tak własny,  jak innych.     Resztę  plebanii  przystosowali do potrzeb domowych, a więc kaplicę, dormitarz,  refektarz,  cele.  Od początku  cieszyli  się  poparciem króla i biskupa krakowskiego. Również mieszczanie kazimierscy spieszyli z pomocą głównie przy budowie kościoła. Wśród ofiarodawców figuruje również ojciec naszego bł. Stanisława. W kościele zwracali  większą  uwagę  na  obrzędy  liturgiczne.  Kazania głoszone  były  w  języku  polskim  i  niemieckim,  stosownie do potrzeb wiernych, W domu dbano o wysoki poziom ascezy. Głosy czeskie w kilku zachowanych do dziś rękopisach świadczą, że posługiwano się w domu także językiem czeskim, przynajmniej z początku, a konferencje do współbraci były głoszone w tym języku. Kazań do wiernych nie głoszono w języku czeskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W klasztorze kłodzkim kwitnął kult maryjny zainicjowany i podtrzymywany przez fundatora klasztoru arcybiskupa Arnosta z Pardubic. Jak podają kronikarze klasztoru Bożego Ciała, z Kłodzka przywieziono również obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, znajdujący się obecnie w kaplicy domowej klasztoru. Ten kult maryjny utrzymywany we wszystkich klasztorach kanonickich w Czechach, w kościele Bożego Ciala i przyległym klasztorze był bardzo żywy. Z zachowanego rękopisu z pierwszej połowy XVII w. pióra ks. Augustyna Besiekierskiego CRL w Krakowie wiadomo, że wspomniany obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, jak i inne obrazy Matki Bożej znajdujące się w kościele i klasztorze były czczone i uznawane przez wiernych jako cudowne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W klasztorze na czele struktury administracyjnej stał prepozyt Konrad. Do niego należał kontakt z władzami, prowadzenie budowy kościoła i robót przy budowie klasztoru, ogólny nadzór nad klasztorem. W klasztorze był przeor, prawdopodobnie Jan, późniejszy następca Konrada. Z reguły był zastępca przeora, a ten urząd łączył się z urzędem magistra, czyli wychowawcy nowicjuszy w klasztorze. Dalej był prokurator, czyli zarządzający sprawami gospodarczymi w mniejszym zakresie, a więc utrzymaniem domu i zaspokojeniem potrzeb zakonników. Należy przypuszczać, że był także bibliotekarz, który miał pieczę nad księgami i skryptorium. Z późniejszych źródeł wiadomo, że w klasztorze był również aptekarz, który opiekował się chorymi nie tylko z terenu klasztoru, ale i wiernymi z parafii. Funkcje te nieraz bywały łączone. Np. zastępca przeora był aptekarzem, przeor — bibliotekarzem itd. Do obsługi kościoła był zakrystian, który dbał o kościół, układ nabożeństw i ich należyte sprawowanie. Było również dwóch kaznodziei: głoszący kazania w języku polskim i drugi w języku niemieckim. Wszystkich zakonników w czasie otwarcia domu mogło być około 12. Wiemy, że na obsadę tego miejsca klasztor kłodzki nie mógł się zdobyć, przyszło kilku zakonników również z klasztoru kanoników regularnych w Żaganiu, z którym klasztor kłodzki utrzymywał ścisłe kontakty. Była to więc wystarczająca liczba na założenie domu i prowadzenie duszpasterstwa na Kazimierzu. Za czasów pierwszego prepozyta Konrada został zabezpieczony byt materialny klasztoru przez kupna czy darowizny na rzecz kościoła lub klasztoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy kościele została otwarta szkoła. Mówią o tym kronikarze,  a źródła bezpośrednie  wspominają  o niej nieco później. W  16 lat po sprowadzeniu się. kanoników regularnych na Kazimierz zmarł pierwszy prepozyt Konrad. Kronikarz wydal o nim bardzo pozytywne świadectwo tak co do przestrzegania obserwancji zakonnej, jak i kultury osobistej w stosunku do braci i świeckich. Zaznaczono, że za jego czasów wstąpiło do zakonu wielu ludzi pobożnych, wykształconych, których przyjmował i wprawiał w zwyczaje zakonne. Z kroniki znamy pierwszego profesa. Był nim Szymon, który został kapłanem i spełniał później funkcje przeora. Wyróżniał się w przepisywaniu na  pergaminie ksiąg, przeznaczonych do śpiewu chóralnego. Imię Szymon wskazuje na pochodzenie polskie, ale nie kazimierskie, gdyż tego  imienia  w  księgach  miejskich nie  ma.  Być  może  pochodził  z  innych  stron Polski. Jeśli obrano go przeorem, musiał odznaczać się i wyrobieniem osobistym, i wykształceniem. Można się domyślać, że był to ktoś z Akademii Krakowskiej. Wybór na przeora Polaka w tak krótkim czasie po osiedleniu się zakonników w Krakowie pozwala domyślać się, że dość szybko klasztor zaludnił się kandydatami z Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kronikarz klasztoru podając datą śmierci pierwszego przełożonego Konrada i opis jego śmierci wspomniał również, kto zmarł za rządów tego prepozyta. Wymienia dziewięć imion: trzech braci i sześciu księży. Imiona raczej przeciętne, np. trzech Mikołajów, ale jeden z księży nosił imię Hermolaus, co wskazywałoby na czeskie pochodzenie, oraz jeden z braci Maciej (typowe polskie imię). Jeden z księży nosił imię Wawrzyniec, był kaznodzieją dla Polaków, można więc przypuszczać, że również był Polakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy nasz bł. Stanisław chodził do szkoły parafialnej i potem zaczynał swoje życie zakonne, sytuacja personalna w klasztorze była pomyślna. Życie zakonne stało na wysokim poziomie, praca duszpasterska była dobrze prowadzona. Ten stan mógł zaimponować młodzieńcowi poważnie traktującemu sprawy religijne.&lt;br /&gt;Hagiografowie mówiąc o dzieciństwie bł. Stanisława zaznaczają, że początkowe nauki pobierał w szkole parafialnej przy kościele Bożego Ciała. Należy przyjąć, że obejmowała ona czytanie, pisanie, podstawowe wiadomości z matematyki, dalej łacinę i ogólne wiadomości o świecie. Nie wiemy, kto go uczył i w czym okazywał największe zamiłowanie. Uczniem miał być zdolnym i pilnym. Można przyjąć, że zamiłowanie do wiedzy wyniósł z domu rodzinnego, a rodzice kładli na to wielki nacisk. Wydaje się również pewne, że ten zdolny, a religijnie wychowany chłopiec obserwował życie i pracę księży przy swoim kościele parafialnym i w jakiś sposób angażował się w życie liturgiczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ukończeniu szkoły parafialnej przy kościele Bożego Ciała prawdopodobnie wpisał się na Akademię Krakowską. Nie znamy daty tego wpisu i początku jego studiów. Jednak przekonanie, że Stanisław studiował na Akademii Krakowskiej, płynie z bogatej i dawnej tradycji. Mówią o tym wszystkie życiorysy począwszy od Baroniusza, Łoniewskiego, a skończywszy na ostatnich. Najstarsze obrazy przedstawiają go z czwororożnym biretem na głowie czy w ręce. Prawo zaś do noszenia czwororożnego biretu mieli tylko ci, co ukończyli Akademię Krakowska czy inne wyższe studia. Najstarsza znana figura bł. Stanisława w pozycji leżącej (pochodząca — jak to wynika z najnowszych badań — z końca XV w.) podobnie go przedstawia. Tej tradycji trzymają się historycy Uniwersytetu Jagiellońskiego i wymieniają go jako ucznia Akademii Krakowskiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-9098351200372694813?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/9098351200372694813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/9098351200372694813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/o-stefan-ryko-zycie-i-kult-stanisawa_05.html' title='O. Stefan Ryłko, Życie i kult (2)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-1063454373580736933</id><published>2010-10-05T04:18:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T04:22:50.339-07:00</updated><title type='text'>O. Stefan Ryłko, Życie i kult Stanisława Kazimierczyka (1)</title><content type='html'>O. Stefan Rylko CRL: ŻYCIE I KULT STANISŁAWA KAZIMIERCZYKA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawa, ATK 1989&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WSTĘP&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecny życiorys bł. Stanisława Kazimierczyka z zakonu kanoników regularnych laterańskich został napisany z okazji 500-nej rocznicy jego śmierci (1489) w oparciu o dawne życiorysy, analizę znanych poprzednikom źródeł oraz o materiał uzyskany w trakcie poszukiwań archiwalnych prowadzonych w ostatnich latach.&lt;br /&gt;W kościele Bożego Ciała w Krakowie, w lewej nawie,  znajduje   się renesansowy  ołtarz  bł.  Stanisława Kazimierczyka,  wybudowany     w     pierwszej  połowie XVII w. przez ówczesnego prepozyta tegoż klasztoru kanoników regularnych laterańskich ks. Marcina Kłoczyńskiego. Faktycznie jest to mauzoleum zbudowane z kamienia pińczowskiego, które tworzy wielką, obramowaną pilastrami niszę, półkolem zamkniętą. W niej pomieszczony jest rodzaj ołtarza o delikatnych, żłobkowanych czterech kolumienkach,  dźwigających  górne  zakończenie  strzępione   alegorycznymi  posążkami. W skrajnych interkolumnach    mieszczą się, dobrego dłuta, posągi św. Jana Ewangelisty i innego świętego z psem, pełne wdzięku,    a w środkowej przestrzeni wspaniała, dziwnie szlachetna alabastrowa wydatna płaskorzeźba w półfigurze Najśw. Panny z Dzieciątkiem; występujące z obłoków i swobodnie unoszące się aniołki z tegoż materiału utrzymują koronę metalową na głowie Maryi. Nad mensą otłarzową trzymają aniołowie trumnę bł. Stanisława, a nad trumną umieszczony jest krzyż i lilie. Na dole, na postumencie ołtarza, wybudowanego w kształcie grobowca, znajduje się napis: Ołtarz bł. Stanisława Kazimierczyka, oraz tablica podająca krótki życiorys tego Sługi Bożego. Obok ołtarza jest wmurowana w ścianie płyta marmurowa z 1632 r. opisująca przeniesienie zwłok bł. Stanisława z prezbiterium tego kościoła na to miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok ołtarza, na ścianie, znajduje się 11 małych obrazów wotywnych, malowanych na desce, bez większej wartości artystycznej, ale o wielkiej wartości historyczno-kultycznej z XVI i XVII w., przedstawiających sceny łask doznanych za przyczyną bł. Stanisława. Dla kultury narodowej obrazy te przedstawiają wielką wartość ze względu na ówczesne stroje, wyposażenia domów mieszczańskich, otoczenie kościoła Bożego Ciała itd. Oprócz tych obrazów wotywnych na ścianach kościoła wiszą cztery duże obrazy, przedstawiające sceny z życia bł. Stanisława, pędzla Łukasza Porębskiego z Bydgoszczy. Postać Sługi Bożego Stanisława widać również na feretronach i chorągwiach znajdujących się w tym kościele. Poza tym na korytarzach przyległego klasztoru i w pokojach sporo jest obrazów bł. Stanisława z różnych epok i w rozmaitym ujęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życiorysy bł. Stanisława wydawane drukiem pochodzą z wieku XVII, XVIII, XIX i XX. Sporo też znajduje się w bibliotece klasztornej życiorysów zachowanych w rękopisie. Jest też w bibliotece znaczna liczba opisów łask doznawanych w ciągu wieków.&lt;br /&gt;Większość  przewodników   po  Krakowie,   mówiąc   o stawienie postaci bł. Stanisława Kazimierczyka i jego kultu po śmierci. W niniejszym jednak opracowaniu sprawa kultu potraktowana będzie marginesowo, główną zaś uwagę zwróci się na jego życie i działalność. Nie dochował się do naszych czasów najstarszy żywot bł. Stanisława. Luźno o nim wspomina ks. Krzysztof Łoniewski, kanonik reg. lat., pisząc o życiu i cudach bł. Stanisława w 1617 r. Z tego, co pisze ks. Łoniewski, wynika, że pierwszy życiorys bł. Stanisława został napisany przez współczesnych bł. Stanisławowi i rozprowadzony między księży. Dochowany natomiast do dziś życiorys pochodzi dopiero z 1609 r., a wyszedł spod pióra znanego miłośnika kultu świętych Marcina Baroniusza z Jarosławia. Zrozumiałą jest rzeczą, że taki zbieracz żywotów błogosławionych i świętych nie miał czasu na osobiste poszukiwania czy sprawdzanie uzyskanych przekazów. Zatem można przyjąć, że ten napisany przez niego żywot bł. Stanisława odpowiada nie dochowanemu do nas pierwszemu życiorysowi bł. Stanisława pisanemu przez współczesnych. Z pewnością uzyskany żywot po swojemu przerobił i wydał w skromnej kilkunastostronicowej formie. W 8 lat później wydał żywot bł. Stanisława zakonnik klasztoru Bożego Ciała ks. Krzysztof Łoniewski w nieco zmienionym kształcie, zawierający więcej szczegółów z życia bł. Stanisława. Fakty podane przez tych hagiografów odnoszące się do życia bł. Stanisława będą porównywane ze źródłami współczesnymi bł. Stanisławowi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-1063454373580736933?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1063454373580736933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1063454373580736933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/o-stefan-ryko-zycie-i-kult-stanisawa.html' title='O. Stefan Ryłko, Życie i kult Stanisława Kazimierczyka (1)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-2161087952672354868</id><published>2010-10-04T04:28:00.001-07:00</published><updated>2010-10-04T04:34:50.768-07:00</updated><title type='text'>Święty, czyli normalny</title><content type='html'>Święty, czyli normalny - o świętości swego współbrata i świętości w ogóle rozmawiamy z ks. Piotrem Walczakiem CRL, proboszczem parafii Bożego Ciała w Krakowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jaki sposób kanonicy regularni podchodzą do kanonizacji swego współbrata? Czy jest to radość emocjonalna, jak w rodzinie z sukcesów jej członka czy raczej intelektualna z potwierdzenia, że w Waszej regule można osiągnąć doskonałość czy świętość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że i jedno, i drugie. Przede wszystkim jest ona potwierdzeniem, że przepisy, którymi się kierujemy mogą nam pomoc realizować się w naszym człowieczeństwie. Mówię o tym. bo współcześnie, po Soborze Watykańskim II i wielu innych zmianach, inaczej niż kilkaset lat temu patrzymy na świętość. Wtedy kolejność była inna: najpierw był święty, potem zakonnik, a na końcu człowiek. Dziś bardzo mocno podkreśla się. że człowiek jest na pierwszym miejscu - jako dziecko Boga. A czy człowieka zjednoczonego z Bogiem nazwiemy doskonałym czy świętym, to już jest sprawa drugorzędna. Bycie zakonnikiem, bycie kanonikiem regularnym nikogo nie powinno pomniejszyć w jego człowieczeństwie, ale powinno doprowadzić do tego, że jego człowieczeństwo w pełni się rozwinie. Niech najpierw człowiek w pełni stanie się człowiekiem - na ten wymiar październikowa kanonizacja zwraca mocno uwagę.&lt;br /&gt;Mówiąc o radości, ogromnej radości, podkreśliłbym, że płynie ona z daru - wszyscy świeci są darem. Tak jak świętość jest dla nich darem od Boga, tak oni są dla nas darem. Św. Stanisław za życia służył ludziom a teraz jest darem nie tylko dla naszej wspólnoty, ale jest darem dla Krakowa, dla naszej Ojczyzny. Ja przynajmniej odbieram to w dość szeroki sposób. Nas, kanoników, świętość Stanisława Kazimierczyka nie tylko cieszy, ale i bardziej zobowiązuje, żeby go naśladować. Bardzie] za nim podążać niż być z niego dumnym. Ktoś może nas teraz wprost zapytać: no dobrze, historia wspaniała, a jaka jest teraźniejszość? Dla nas ta kanonizacja to ponowne zadanie sobie pytania: skoro on to osiągnął, to czemu nie spróbować i dzisiaj?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To o jaką świętość dzisiaj chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie dziś czekają na ludzi normalnych. Ja często mocno akcentuję, że świętość to bycie normalnym człowiekiem, że świętość to nic innego jak spokojne, z pełnym zawierzeniem Bogu, wykonywanie codziennych obowiązków. Niestety, często ukierunkowujemy się na świętość jako coś niezwykłego - szukamy niecodziennych zjawisk, cudów, chodzenia po rozżarzonym węglu i potłuczonym szkle. A świętość to normalność - przy Bogu, przy człowieku, konsekrowana przez Boga i wywyższona na ogromny piedestał. To była świętość Stanisława.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd brak tej normalności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszych czasach niezwykle często ludzie udają kogoś, kim nie są. Ostatnio usłyszałem, jak jeden z polityków wzywał swojego adwersarza do założenia z powrotem maski, bo w jego starej masce ludzie go lubią, a bez niej już nie bardzo. Ludzie lubią i w maskach chodzić, i maski oglądać. Mówią, że chcą świętych kapłanów, ale jak pójdą w niedziele do kościoła, to najlepiej, żeby ten kapłan też był w masce. Żeby przypadkiem nic niepokojącego nie powiedział, żeby mówił gładko, milo, przyjemnie - i o niczym. Widzę w tym wołaniu o założenie maski dzwonek alarmowy, uważam, że jest to niebezpieczne. Święty to ktoś, kto wpatruje się w Boga twarzą w twarz. Na tym chyba to polega - Bóg nie przeraża się naszej twarzy. Skoro tak, to możemy jedynie się uświęcić patrząc prosto w twarz Panu Bogu. Najświętszą i najwspanialszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić to być normalną osobą, która nie boi się stawać przed Bogiem, nie boi się ludzkiej nędzy, małości, grzechu. Która wszystko przyjmuje z jednakowym spokojem, zarówno wtedy, jak ma objawienia Pana Boga. jak i wtedy, gdy widzi kogoś w rynsztoku. Potrafi z tą sarną ufnością podchodzić do jednego i do drugiego. Wielkiej, wielkiej normalności nam potrzeba. Zwiększające się zapo¬trzebowanie na pomoc psychiatrów i psychologów to właśnie potwierdzenie, że coraz bardziej człowiek oddala się od siebie samego i przez to coraz bardziej zanurza się w grzechu. Ta „nienormalność", „niezwykłość" jest, jak ja przynajmniej coraz bardziej odczuwam, najczęściej grzechem. Najbardziej cierpimy i najbardziej wykańczamy się przez wchodzenie w grzech, a on jest odejściem od człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczesny człowiek mógłby się zwrócić do Boga za św. Augustynem, że „bliższyś mi niż ja sam"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie tak. U św. Augustyna znajdziemy taką modlitwę, w której prosi on Boga, żeby nie pozwolił mu się z Nim rozminąć. Można nawet wyjść naprzeciw Boga (bo Bóg przecież nie musi, On już dawno wyszedł i stoi przed nami), możemy Go nawet szukać (paradoks: On jest w nas, a my Go szukamy), a i tak możemy się z Nim rozminąć w czasie tego naszego szukania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co radzi nam Stanisław z Kazimierza? Co można by określić mianem jego przesłania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedzią jest Eucharystia. Stanisław Kazimierczyk to apostoł Eucharystii. Apostoł - czyli ten, który został posłany, który zwiastuje&lt;br /&gt;prawdę. Eucharystia w jego wykonaniu to potrójne dzieło. Pierwsze to samo jej sprawowanie w taki sposób, by pomagać człowiekowi wejść w jedność z Chrystusem. Po drugie, Stanisław Kazimierczyk adoruje Eucharystię - nie tylko uczestniczy w niej, ale adoruje Chrystusa obecnego pod postaciami. Historycy wspominają, a wieki wychwalają, godziny, które spędzał na adoracji Najświętszego Sakramentu. Wreszcie trzeci wymiar apostolstwa Eucharystii u Kazimierczyka, czyli roznoszenie jej chorym. To istotny element jego życia, szczególnie znaczący wtedy, gdy zarazy dosłownie dziesiątkowały społeczność. To zadanie jest wciąż aktualne - z jednej strony biskupi apelują o umożliwienie chorym słuchania Mszy św. poprzez radio i telewizję, a z drugiej Kościół ustanowił właśnie świętego z Kazimierza patronem szafarzy roznoszących Komunię św. chorym. Taki jest przykład apostola Eucharystii dla nas.&lt;br /&gt;Bóg zapłać za rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiała: Katarzyna Urban&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W: Nasza Arka - miesięcznik rodzin katolickich, nr 10 (118) 2010r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-2161087952672354868?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2161087952672354868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2161087952672354868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/10/swiety-czyli-normalny.html' title='Święty, czyli normalny'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-2796565466826430780</id><published>2010-09-30T03:40:00.000-07:00</published><updated>2010-09-30T03:47:35.713-07:00</updated><title type='text'>Alicja Petrowa-Wasilewicz: Po co nam ten stary święty- kanonizacja bł. Kazimierczyka</title><content type='html'>Po co nam ten stary święty? - kanonizacja bł. Kazimierczyka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co sprawia, że ludzie żyjący w XXI w. przychodzą prosić o pomoc średniowiecznego zakonnika? Co ich łączy i w jakim języku się porozumiewają? - Historia życia i kultu bł. Stanisława Kazimierczyka, który zostanie kanonizowany 17 października w Rzymie, pokazuje, że zakonnik związany całe życie z kościołem Bożego Ciała na Kazimierzu był osobą, która przemawia do każdego pokolenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dla Boga czas nie istnieje - mówi ks. Andrzej Scąber, główny referent ds. kanonizacji archidiecezji krakowskiej. Opowiada, jak bł. Stanisław opiekował się ubogimi mieszkańcami Kazimierza. Proszę popatrzyć na nasze ulice. Czy nie mamy dziś biednych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobożność wyniesiona z domu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław urodził się w Kazimierzu, mieście leżącym tuż obok królewskiego Krakowa, 27 września 1433 r. Z tym miasteczkiem, a także kościołem parafialnym p.w. Bożego Ciała, w którym został ochrzczony i pochowany, był związany do końca swojego pracowitego życia. Jego ojciec, Maciej Sołtys, był rzemieślnikiem - utrzymywał się z tkactwa, był też przez wiele lat przewodniczącym sądów miejskich, co świadczy o szacunku i zaufaniu, jakim darzyła go społeczność lokalna. Jego matka, Jadwiga, należała do działającego do dziś przy parafii Bractwa Najświętszego Sakramentu. Po latach pobożny lud nadał Stanisławowi zaszczytny tytuł Apostoła Eucharystii, a wiele wskazuje na to, że matka mogła kształtować pobożność swojego jedynaka. Od dziecka miał także wielką cześć do Matki Bożej - to do niej z prośbą o potomstwo zwracała się Jadwiga Sołtysowa.&lt;br /&gt;W wieku około 17 lat młody mieszkaniec Kazimierza podjął studia w Akademii Krakowskiej, która przeżywała w tym okresie swój złoty wiek - jej wykładowcami byli wybitni uczeni i święci - Paweł Włodkowic, Stanisław ze Skalbmierza, św. Jan Kanty. Studia Stanisława zostały uwieńczone doktoratem z teologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Apostoł Eucharystii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed młodym absolwentem Akademii otwierało się wiele możliwości kariery. Jednak z nich nie skorzystał i w wieku 23 lat wstąpił do znanego od dzieciństwa zakonu Kanoników Regularnych pracujących w jego rodzinnej parafii. Tu zasłynął pobożnością, umiłowaniem dyscypliny zakonnej i ascezy. Choć był doktorem teologii, nie wywyższał się nad współbraci, wykonując gorliwie powierzone zadania. Po otrzymaniu święceń przez pięć lat przygotowywał się do pełnienia obowiązków duszpasterskich, po czym został kaznodzieją i spowiednikiem w klasztorze. Pełniąc je zasłynął jako gorliwy kaznodzieja i wnikliwy spowiednik. Jego współbracia powierzyli mu kolejne odpowiedzialne zadanie - został wychowawcą młodych współbraci. W jego posłudze ujawniała się wielka cześć dla Eucharystii. - To nie była tylko jego kontemplacja, adoracja - czynności wynikające z faktu, że był księdzem i takie praktyki były oczywiste - podkreśla ks. Scąber. - Ale on codziennie chodził z Najświętszym Sakramentem do chorych, niewychodzących z domu, samotnych. W tamtych czasach nie było to powszechne. Pamiętajmy, że były to czasy, gdy nie wolno było zbyt często przyjmować Komunii św., w praktyce było to raz, dwa razy w roku. Praktykę częstej Komunii św. wprowadził dopiero Pius X w XX wieku - przypomina ks. Scąber.&lt;br /&gt;Był także Stanisław wielkim czcicielem Matki Bożej. Co piątek szedł na położoną niedaleko Skałkę, by modlić się do Bogurodzicy i tu pewnego razu „ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem Jezus na rękach i św. Stanisławem, i wielkim zastępem aniołów" i zapowiedziała, że czeka go „sowita nagroda". Tak też Stanisław jest najczęściej przedstawiany - klęczy przed Matką Bożą i św. Stanisławem.&lt;br /&gt;Intensywna asceza, służba ubogim i wyczerpująca praca w parani nie pozostały bez śladu - osłabiony organizm tracił siły. Stanisław Kazimierczyk zmarł w wieku 56 lat 3 maja 1489 r. Ujrzawszy uprzednio, jak pilnie odnotowuje jego biograf Matkę Bożą i Zmartwychwstałego Chrystusa w chwale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykły kult&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprzerwany, trwający ponad 500 lat kult bł. Stanisława jest niezwykłym fenomenem - mówi obecny proboszcz parafii Bożego Ciała ks. Piotr Walczak.&lt;br /&gt;Nieprzerwany strumień wiernych, który od chwili śmierci nawiedzał grób opiekuna biedaków, do dziś nie ustaje. Przekonani o jego świętości już za życia przychodzili do niego także po śmierci, dlatego jego ciało zostało przeniesione z grobu do pięknego barokowego ołtarza, wystawionego przez przeora Zakonu w 1632 r. Pilnie zapisywano też cuda za wstawiennictwem Kazimierczyka - zaledwie rok po śmierci opisano aż 176 nadzwyczajnych wydarzeń. Kościół kanoników regularnych został doszczętnie złupiony podczas szwedzkiego potopu i zapewne tym należy tłumaczyć fakt, że kilkanaście wotywnych obrazów opisujących łaski otrzymane za pośrednictwem Błogosławionego pochodzą z XVII i XVIII w, były więc fundowane po wielkim rabunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z obrazów ufundowanych przez wdzięcznych czcicieli kazimierskiego zakonnika dowiadujemy się, że podkomorzym Czartoryska dziękuje za lekki poród i powicie „synaczka", Adam Bosowski, dworzanin króla Władysława „y Małżonki iego" dziękuje za to, że przestała płynąć krew z oczu jego córki, zaś „uprzednio chory, głuchy i niewidomy" został uzdrowiony. Nieco nieporadne obrazy malarzy przedstawiają opisywane wydarzenia, a nad każdym z nich w barokowym obłoku przedstawiony jest bł. Stanisław ubrany w zakonne szaty - biały habit, mucet i biret, który z niebieskich przestworzy pochyla się nad ludzką biedą. Najbardziej znany jest jednak cud uzdrowienia Piotra Komorowskie go, starosty oświęcimskiego, gdyż na mocy papieskiej dyspensy został on zatwierdzony jako wymagany cud w procesie kanonizacyjnym Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ciekawy casus" - Benedykt XVI udzie¬la dyspensy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nic jest standardowe postępowanie - wyjaśnia ks. Scąber, główny referent ds. kanonizacji Archidiecezji Krakowskiej. Przypomina, że beatyfikacja Apostoła Eucharystii odbyła się w 1993 r. Była to beatyfikacja inna niż większość przeprowadzanych postępowań. Stanisław Kazimierczyk został ogłoszony błogosławionym na podstawie dekretu papieża Urbana VIII wydanego w 1634 r. zgodnie z którym Ojciec Święty aprobował kult, który trwa od „niepamiętnych czasów" i dotyczył osób, które zmarły w opinii świętości sto lat przed wydaniem dekretu i nadal cieszyły się taką opinią. Kazimierczyk zmarł w 1489 r., więc spełniał warunki, trzeba było jedynie udowodnić trwanie kultu. Był on oddawany nieprzerwanie od momentu jego śmierci, co było możliwe do udowodnienia dzięki dokumentom, historii świętych i miasta Krakowa do lat 90. XX w. Na tej podstawie uznano, że przysługuje mu tytuł błogosławionego. Nie trzeba było osobnego postępowania w sprawie cudu, była to beatyfikacja równoznaczna (beatificatio aeąuipollens), która w istocie była legalizacją kultu - i to właśnie zrobił Kościół - zalegalizował istniejący od ponad 500 lat kult. Przez wieki był to kult prywatny, od 1993 roku, po orzeczeniu Kościoła, stał się publiczny. W normalnych procedurach cud musi wydarzyć się po śmierci Sługi Bożego i taki prowadzi do beatyfikacji, a kolejny musi zaistnieć po beatyfikacji otwierając drogę Błogosławionemu do kanonizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego powodu Postulacja przedstawiła do kanonizacji cud, który się dokonał za wstawiennictwem Kazimierczyka w 1617 r. Ale aby mógł zostać wykorzystany w postępowaniu procesowym, musiał otrzymać dyspensę papieską co do czasu. I takiej dyspensy udzielił papież Benedykt XVI na prośbę arcybiskupa krakowskiego. Kongregacja ds. Kanonizacji dostarczyła ocenę medyczną - opis choroby i przeprowadziła postępowanie dowodowe.&lt;br /&gt;Starosta oświęcimski Piotr Komorowski przybył w poniedziałek 1617 r. po Zesłaniu Ducha Świętego do grobu Kazimierczyka. Nie był w stanie wytrzymać bólu, gdyż oko wyszło z orbity, potwornie cierpiał. A drugie oko stracił 17 lat wcześniej w czasie wyprawy wojennej. Tym goręcej prosił o uzdrowienie - groziła mu całkowita ślepota. Po dwóch dniach wrócił do kościoła i złożył pod przysięgą zeznanie, że nie tylko ból ustąpił, ale nie ma też żadnego problemu ze wzrokiem. W podziękowaniu za doznaną łaskę ufundował kościół w Suchej Beskidzkiej. I ta sytuacja - odzyskanego zdrowia trwała 23 lata – do jego śmierci. - Uzdrowienie było natychmiastowe i trwałe - spełnia więc kryteria cudu – wyjaśnia ks. Scąber. Przypomina sceptycyzm bp. krakowskiego Szyszkowskiego, który czekał 17 lat nim upewnił się, że efekt cudownego uzdrowienia jest trwały. W końcu zatwierdził darowiznę starosty oświęcimskiego i dopiero wówczas erygował parafię w Suchej Beskidzkiej.&lt;br /&gt;Analizując przypadek specjaliści stwierdzili, że najprawdopodobniej Piotr Komorowski chorował na ropień oczodołu. Do dziś jest to choroba bardzo trudna do wyleczenia, a co dopiero w XVII wieku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świeci się nie starzeją&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proboszcz kościoła p.w. Bożego Ciała ks. Piotr Walczak przypomina, że dzień śmierci Błogosławionego był kiedyś na Kazimierzu dniem wolnym od pracy. Mało jest osób tak związanych jak on - od narodzin do śmierci - ze swoją małą ojczyzną. W czasach zarazy organizowano procesje do grobu świętego zakonnika, a jego relikwie umieszczono na wieży ratusza miejskiego w 1784 r. Gdy w 1913 r. otwarto skrzynkę z relikwiami bł. Stanisława był przy tym obecny książę abp Sapieha. Nie ulega wątpliwości, że mieszkańcy obecnej dzielnicy Krakowa nie zapomną o swoim dobroczyńcy, ale kult Kazimierczyka szerzy się w całym kraju.&lt;br /&gt;- Intencje są takie, jak zawsze - stwierdza ks. Walczak - o zdrowie, o rozwiązanie problemów rodzinnych czy zawodowych. Jedna przewija się szczególnie często - prośba o uzdrowienie wzroku, gdyż bł. Stanisław zasłynął takim cudem. Do grobu przybywają grupy pielgrzymów, seminarzyści, nadzwyczajni szafarze Komunii św, którzy Apostoła Eucharystii uważają za szczególnego patrona. - Niedawno przybyła spora grupa Węgrów. Rodzice z Przemyśla leżąc krzyżem błagali o zdrowie dla syna. - Ludzie modlą się przy grobie Błogosławionego, zamawiają Msze święte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. Walczak ma świadomość, że ludzi średniowiecza dzieli od współczesnych przepaść mentalna. Ale obecnie obserwuje wielką popularność adoracji Najświętszego Sakramentu. Nawet na nabożeństwa nocne przychodzi sporo ludzi. To taka nowa - stara forma pobożności - mówi ks. Walczak. A jednym ze wzorów dla nich jest bł. Stanisław, który miał głęboką świadomość, że pochodzi z sanktuarium pw. Bożego Ciała. Kanonicy przyszli na Kazimierz 28 lat przed jego narodzeniem, żeby rozszerzać kult Eucharystii. I był to ważny rys w jego posłudze. A wiara w moc Eucharystii wzrastała w czasach zarazy, wobec której ówcześni ludzie byli bezradni. - W relacji człowieka do Eucharystii nie ma przedawnień - Eucharystia się nie przedawnia, adoracja się nie przedawnia - mówi&lt;br /&gt;ks. Walczak. Jest to cześć wciąż żywa - współcześnie i w czasach Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co nam ten stary święty? - pyta ks. Scąber. I wyjaśnia, co przyciąga do grobu bł. Stanisława kolejne pokolenia - nadprzyrodzona cnota umiłowania bliźniego. Opowiada, że w Średniowieczu epidemie były plagą, dziesiątkującą ludność Europy. W wypadku wybuchu zarazy zakony żebracze miały obowiązek pozostać z ludźmi w zadżumionym mieście. – Historia jest, jak zwykle, ta sama – mówi ks. Scąber - najpierw z miasta uciekał król z dworem, arystokracja, najbogatsi mieszczanie, artyści, lekarze, wojskowi.  Pozostawała biedota. A zakonnicy mieli dbać o to, żeby ludzie nie umierali bez sakramentów, mieli też grzebać zwłoki, żeby epidemia się nie rozprzestrzeniała. Zakonnicy też nie chcieli zostawać w zagrożonym mieście, więc losowali - gdy ktoś wyciągnął czarną kulę, musiał zostać. Reszta opuszczała miasto. W czasie epidemii zarazy wszyscy księża uciekli. W klasztorze pozostał tylko Stanisław. Został na pewną śmierć. Ale przeżył i założył później infirmerię na Kazimierzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alina Petrowa-Wasilewicz&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-2796565466826430780?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2796565466826430780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/2796565466826430780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/09/alicja-petrowa-wasilewicz-po-co-nam-ten.html' title='Alicja Petrowa-Wasilewicz: Po co nam ten stary święty- kanonizacja bł. Kazimierczyka'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-8531835201637476488</id><published>2010-07-26T04:22:00.000-07:00</published><updated>2010-07-26T04:23:12.480-07:00</updated><title type='text'>Modlitwy przez wstawiennictwo bł. Stanisława Kazimierczyka</title><content type='html'>Litania do Błogosławionego Stanisława Kazimierczyka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kyrie Elejson, Chryste Elejson, Kyrie Elejson,&lt;br /&gt;Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas,&lt;br /&gt;Ojcze z Nieba, Boże - zmiłuj się za nami,&lt;br /&gt;Synu, Odkupicielu świata, Boże,&lt;br /&gt;Duchu Święty, Boże,&lt;br /&gt;Święta Trójco, Jedyny Boże,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Maryjo - módl się za nami,&lt;br /&gt;Błogosławiony Stanisławie Kazimierczyku,&lt;br /&gt;Wierny wykonawco rad ewangelicznych,&lt;br /&gt;Naśladowco życia apostolskiego,&lt;br /&gt;Czcicielu Ran Ukrzyżowanego Zbawiciela,&lt;br /&gt;Skupiający wiernych przy jednym stole eucharystycznym,&lt;br /&gt;Miłośniku Krzyża i umartwienia,&lt;br /&gt;Gorliwy czcicielu Matki Najświętszej,&lt;br /&gt;Przykładzie cnót chrześcijańskich,&lt;br /&gt;Wzgardzicielu próżności świata,&lt;br /&gt;Wzorze pokory i cierpliwości,&lt;br /&gt;Siewco braterskiej miłości,&lt;br /&gt;Miłośniku czystości,&lt;br /&gt;Kaznodziejo wiernie objaśniający słowo Boże,&lt;br /&gt;Nauczycielu teologii i Pisma Świętego,&lt;br /&gt;Troskliwy wychowawco młodzieży zakonnej,&lt;br /&gt;Niezmordowany spowiedniku ludu Bożego,&lt;br /&gt;Przewodniku pokutujących,&lt;br /&gt;Ucieczko będących w niebezpieczeństwie,&lt;br /&gt;Pociecho smutnych i strapionych,&lt;br /&gt;Opiekunie ubogich,&lt;br /&gt;Nadziejo chorych,&lt;br /&gt;Narzędzie cudownych dzieł Bożych,&lt;br /&gt;Lekarzu przywracający wzrok,&lt;br /&gt;Podporo chromych,&lt;br /&gt;Ozdobo Zakonu Kanoniczego,&lt;br /&gt;Chlubo naszego Narodu,&lt;br /&gt;Patronie Krakowa i Kazimierza,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie,&lt;br /&gt;Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie,&lt;br /&gt;Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa&lt;br /&gt;Błogosławiony Stanisławie, który swoją postawą i kazaniami uczyłeś wiernych czci Najświętszego Sakramentu, wyjednaj nam przed Bogiem również gorące nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   1.  Modlitwa o życie wieczne&lt;br /&gt;      Błogosławiony Stanisławie Kazimierczyku, gorący ran Jezusowych i krzyża miłośniku, wierny sługo Boży, spraw to u Boga, prosimy Cię, abyśmy za twoją przyczyną, ranami Jezusa odkupieni, widzeniem Boga na wieki z tobą weselić się mogli. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   2. Modlitwa o uwolnienie od grzechów i niebezpieczeństw&lt;br /&gt;      Prosimy Cię, wszechmogący Boże, przez przyczynę błogosławionego sługi Twojego Stanisława Kazimierczyka, racz nam Twego miłosierdzia łaskawie udzielić, żebyśmy od grzechów naszych uwolnieni, ze wszystkich też niebezpieczeństw duszy i ciała oswobodzeni być mogli. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   3. Modlitwa o świętość, pokój, zdrowie, pomyślność i życie wieczne.&lt;br /&gt;      Nieskończony w dobroci i wszechmocności Boże, którego miłosierdzia skarb jest nieprzebrany, majestatowi Twemu za dary nam dane, których nie jesteśmy godni przy naszych grzechach, dzięki czynimy. Postawiłeś przed oczy nasze wybranego bł. Stanisława Kazimierczyka, sługę Twego, jako zwierciadło cnót i doskonałości, dajże nam grzesznym, ażebyśmy dostateczny przykład na duszy i na sercu z niego wyrazili, aby patrząc na jego uczynki, za ich przykładem idąc, drogą tą, którą on postępował do błogosławieństwa wiecznego, za nim trafili i z ciemności grzechów na światło prawdy za jego przyczyną wyszli. Dałeś nam tego pobożnego kapłana za potężną podporę, nam, którzy nie ufając własnym siłom, za jego wstawiennictwem, osiągnęli to, o co prosimy. Prosimy miłosiernej łaski Twojej, Stwórco najwyższy, Boże zastępów, dajże za przyczyną jego i pokorną jego modlitwą do Ciebie, abyśmy miłego pokoju, zdrowia, łaski i pomyślności od Ciebie zażywali, a po śmierci abyśmy żywot wieczny za doczesny otrzymali. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   4. Modlitwa o wstawiennictwo bł. Stanisława&lt;br /&gt;      Boże, który Zakon Kanoników Regularnych św. Augustyna i miasto Kraków ozdobiłeś wspaniałymi zasługami bł. Stanisława Kazimierczyka, spraw prosimy, aby on orędował za nami przed Twoim tronem teraz i w godzinę naszej śmierci. Jego bowiem raczył nawiedzić w godzinie śmierci Pan nasz Jezus Chrystus ze swoją Matką, Najświętszą Dziewicą i św. Stanisławem, biskupem i męczennikiem. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   5. Modlitwa o rozpalenie miłości do Najświętszego Sakramentu&lt;br /&gt;      Błogosławiony Stanisławie, który swoją postawą i kazaniami uczyłeś wiernych czci Najświętszego Sakramentu, wyjednaj nam przed Bogiem również gorące nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-8531835201637476488?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/8531835201637476488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/8531835201637476488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/modlitwy-przez-wstawiennictwo-b.html' title='Modlitwy przez wstawiennictwo bł. Stanisława Kazimierczyka'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-350896875825597635</id><published>2010-07-26T04:20:00.002-07:00</published><updated>2010-07-26T04:21:50.318-07:00</updated><title type='text'>KAI o otwarciu trumny bł. Stanisława 26.12.2009 r.</title><content type='html'>KAI o otwarciu trumny bł. Stanisława 26.12.2009 roku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uroczyste otwarcie trumny bł. Stanisława Kazimierczyka odbyło się 26 października w bazylice Bożego Ciała w Krakowie. Celem jest pobranie relikwii, sprawdzenie stanu zachowania szczątków i ich ewentualna konserwacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uroczyste otwarcie trumny bł. Stanisława Kazimierczyka - Kanonika Regularnego Laterańskiego (1433-1489) odbyło się w bazylice Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu. Na kilka miesięcy przed spodziewaną kanonizacją zostanie dokonany podział jego doczesnych szczątków, aby umiejscowić je w relikwiarzach. Pierwsza część uroczystości – Liturgia Godzin oraz wyjęcie cynowej trumny z sarkofagu – odbyła się w obecności wiernych. Po przeniesieniu trumny w procesji do zakrystii rozpoczęła się druga część ceremonii, bez udziału wiernych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak powiedział dziennikarzom proboszcz parafii Bożego Ciała ks. Piotr Walczak, po oględzinach szczątków błogosławionego, zostanie podjęta decyzja co do ich ewentualnej konserwacji a także zostaną pobrane relikwie. „Zgłaszają się do nas domy zakonne i parafie. Ludzie chcą mieć relikwie bł. Stanisława i modlić się przez jego wstawiennictwo” – stwierdził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W historii kultu bł. Stanisława otwarcie trumny następowało co najmniej dwa razy. Pierwszy raz w 1780 roku ceremonii otwarcia trumny przewodniczył miejscowy sufragan ks. bp Józef Olechowski w otoczeniu zebranego duchowieństwa i wiernych. Wiadomo, ze sporządzonego wówczas protokołu, że po wyjęciu kilku kostek do relikwiarzy, doczesne szczątki złożono w specjalnej cynowej trumience i urzędowo zamknięto, a następnie złożono w ozdobną, drewnianą, pozłacaną trumnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne otwarcie nastąpiło 133 lata później. W 1913 roku ceremonii przewodniczył bp Adam Stefan Sapieha. Po odłączeniu kilku kości, z których jedną Kanonicy Regularni, a inne biskup wziął na przechowanie, złożono szczątki na powrót do trumny wraz z protokołem na pergaminie spisanym w języku łacińskim, a podpisanym przez Księcia Sapiehę i uczestników uroczystości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław Sołtys, zwany Kazimierczykiem, urodził się 27 września 1433 roku. Pochodził z rodziny mieszczańskiej, zamieszkałej na Kazimierzu. Rodzina Stanisława była bardzo religijna. Całe jej życie ściśle wiązało się z parafią i kościołem Bożego Ciała na Kazimierzu, do którego regularnie uczęszczali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław Sołtys kształcił się przy klasztorze Bożego Ciała, w szkole prowadzonej przez Kanoników Regularnych Laterańskich, przeznaczonej dla młodych chłopców. Po jej ukończeniu Stanisław podjął studia w Akademii Krakowskiej. Następnie kontynuował studia na wydziale teologicznym, gdzie uzyskał doktorat. W wieku 23 lat wstąpił do klasztoru Bożego Ciała na Kazimierzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciągu pierwszych lat kapłaństwa zajmował się skryptorium oraz młodymi zakonnikami. Stanisław był doskonałym wychowawcą młodzieży zakonnej. Wiele czasu poświęcał modlitwie, czytaniu Pisma św. i dzieł ascetycznych. Regularnie przystępował do spowiedzi i Komunii św. W parafii Bożego Ciała pełnił funkcję kaznodziei i spowiednika, w klasztorze zaś zastępował przełożonego i kontynuował wychowywanie młodzieży zakonnej. Był cenionym spowiednikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław skupiał ogromną uwagę na ludziach chorych, biednych i cierpiących. Często rezygnował z wygody, odbierał sobie część pożywienia po to, by móc podzielić się z drugim człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmarł 3 maja 1489 roku w wieku 56 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu mieszkańców Kazimierza i Krakowa uważało go za świętego już za życia. Po jego śmierci modlono się do niego, aby wypraszał u Boga potrzebne łaski. Wiele osób otrzymywało łaskę zdrowia i umocnienia w wierze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proces kanonizacyjny został zakończony na szczeblu diecezjalnym i rzymskim. Jego kanonizacja odbędzie się prawdopodobnie w 2010 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za: www.ekai.pl md / ju&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-350896875825597635?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/350896875825597635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/350896875825597635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/kai-o-otwarciu-trumny-b-stanisawa.html' title='KAI o otwarciu trumny bł. Stanisława 26.12.2009 r.'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-1948169494284079144</id><published>2010-07-26T04:20:00.001-07:00</published><updated>2010-07-26T04:20:44.293-07:00</updated><title type='text'>Radio Watykańskie podało 20 grudnia 2009 r.:</title><content type='html'>Radio Watykańskie podało 20 grudnia 2009 roku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Promulgowanie dekretów Kongregacji Spaw Kanonizacyjnych oznacza, że Polska będzie miała kolejnego świętego. Jest nim żyjący w XV wieku bł. Stanisław Kazimierczyk, urodzony na krakowskim Kazimierzu i należący do zakonu kanoników regularnych. Zostanie on kanonizowany w Watykanie wraz z pozostałym czworgiem błogosławionych, których dotyczyły promulgowane dziś dekrety o cudach dokonanych za ich wstawiennictwem.&lt;br /&gt;„Cud, który został zatwierdzony dotyczy uznania uzdrowienia Piotra Komorowskiego – poinformował ks. Bogusław Turek. – Jest to cud bardzo dawny, bo wydarzył się w 1617 r. Polegał on na przywróceniu wzroku. Uzdrowiony poprzednio stracił jedno oko i było niebezpieczeństwo utraty wzroku w drugim. Właśnie za wstawiennictwem błogosławionego Stanisława Kazimierczyka wzrok mu ocalał – wyjaśnił ks. Turek. – Cud ten otwiera drogę do kanonizacji”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(rv/aw, © Radio Vaticana 2009)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-1948169494284079144?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1948169494284079144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/1948169494284079144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/radio-watykanskie-podao-20-grudnia-2009.html' title='Radio Watykańskie podało 20 grudnia 2009 r.:'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-8416246652010590479</id><published>2010-07-26T04:19:00.000-07:00</published><updated>2010-07-26T04:20:00.854-07:00</updated><title type='text'>Benedykt XVI podpisał dekrety 20.12.2009</title><content type='html'>KAI - Benedykt XVI podpisał dekrety 20.12.2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radość w klasztorze kanoników! Benedykt XVI podpisał dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w sprawie cudu dokonanego za wstawiennictwem bł. Stanisława Kazimierczyka. Jak podaje KAI, dekret w sprawie cudu za sprawą bł. Stanisława Kazimierczyka otwiera drogę do jego kanonizacji, której dokona osobiście papież.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Benedykt XVI podpisał dekrety Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w sprawie heroiczności cnót Sługi Bożego Jana Pawła II, Piusa XII oraz męczeństwa ks. Jerzego Popiełuszki a także cudu dokonanego za wstawiennictwem bł. Stanisława Kazimierczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej chwili Janowi Pawłowi II będzie przysługiwał tytuł „Czcigodnego Sługi Bożego”. Kolejnym etapem koniecznym do beatyfikacji będzie kwestia cudu, jakiego za wstawiennictwem Karola Wojtyły doznała francuska zakonnica, siostra Marie Simon-Pierre. Sprawę tą zbada komisja lekarska, komisja teologów oraz komisja kardynałów i biskupów – członków Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Ostateczną decyzję w tej kwestii podejmie Benedykt XVI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Beatyfikacja Jana Pawła II będzie miała miejsce najprawdopodobniej 16 października 2010 r., w 32. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Oczekuje się, że w uroczystościach beatyfikacyjnych weźmie udział około miliona osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie wygląda sytuacja procesu beatyfikacyjnego Piusa XII, zmarłego 9 października 1958 r. Także do tej beatyfikacji konieczny będzie dekret w sprawie cudu za jego przyczyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dekret w sprawie cudu za sprawą bł. Stanisława Kazimierczyka otwiera drogę do jego kanonizacji, której dokona osobiście papież. Błogosławiony urodził się 27 września 1433 r. w Kazimierzu, wówczas osobnym mieście pod Krakowem. Jego ojciec był tkaczem, a zarazem rajcą miejskim. Stanisław ukończył teologię na Akademii Krakowskiej. W 1456 r. wstąpił do klasztoru Kanoników Regularnych Laterańskich przy kościele Bożego Ciała w Krakowie. Klasztor ów został założony na specjalne życzenie błogosławionej królowej Jadwigi. Po przyjęciu święceń kapłańskich (1462/1463?), przełożeni zlecili mu pełnienie urzędu oficjalnego kaznodziei i spowiednika, a w klasztorze funkcji mistrza nowicjatu, lektora i zastępcy przełożonego. Powierzonym obowiązkom poświęcił się bez reszty. Był przy tym wierny regule i przepisom zakonnym. „Dla wielu był przewodnikiem na drogach życia duchowego” - powiedział o nim Jan Paweł II. Prowadził intensywne życie kontemplacyjne, a zarazem jako znakomity kaznodzieja skutecznie oddziaływał na swoich słuchaczy. Zbliżał ich do Pana Boga nie tylko słowami prawdy, ale również przykładem życia i miłosierdziem wobec bliźnich. Bardzo troszczył się o chorych i biednych, usługiwał im z miłością. Często oddawał część własnego pożywienia potrzebującym. Wiele czasu spędzał na modlitwie, żywił gorące nabożeństwo do Męki Pana Jezusa, czcił Matkę Najświętszą i uważał się za Jej "wybranego" syna. Szczególną pobożnością otaczał swojego patrona, pielgrzymował na jego grób raz w tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W klasztorze przeżył 33 lata. Zmarł 3 maja 1489 r. w opinii świętości. Pochowano go pod posadzką kościoła Bożego Ciała, zgodnie z jego pokorną prośbą, aby wszyscy go deptali. Już w rok po śmierci księdza Stanisława sporządzono spis 176 nadzwyczajnych łask uzyskanych dzięki jego orędownictwu. Elewacja relikwii odbyła się w 1632 r. 18 kwietnia 1993 roku podczas uroczystej Mszy świętej beatyfikacyjnej Jan Paweł II dokonał potwierdzenia kultu księdza Stanisława Kazimierczyka i zaliczył go do grona błogosławionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dekret w sprawie męczeństwa ks. Jerzego Popiełuszki oznacza, że możliwa będzie beatyfikacja Sługi Bożego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Benedykt XVI podpisał także 4 inne dekrety w sprawie cudów dokonanych za wstawiennictwem błogosławionych, w tym australijskiej zakonnicy Mary MacKillop, 5 dekretów odnośnie do cudów za wstawiennictwem Sług Bożych oraz 8 innych dekretów o heroiczności cnót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jk za: www.ekai.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-8416246652010590479?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/8416246652010590479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/8416246652010590479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/benedykt-xvi-podpisa-dekrety-20122009.html' title='Benedykt XVI podpisał dekrety 20.12.2009'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-7185041308847044304</id><published>2010-07-26T04:18:00.002-07:00</published><updated>2010-07-26T04:19:02.481-07:00</updated><title type='text'>Promotor Sprawiedliwości o kanonizacji</title><content type='html'>"Nasz Dziennik" - Promotor Sprawiedliowści o kanonizacji 12.01.2010 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Szczepan T. Praśkiewicz OCD, promotor sprawiedliwości w trybunale powołanym w sprawie otwarcia sarkofagu z relikwiami bł. Stanisława Kazimierczyka CRL:18 kwietnia 1993 r. Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił błogosławionym Stanisława Kazimierczyka, kanonika regularnego laterańskiego (1433-1489), z Krakowa. Było to możliwe z uwagi na stwierdzenie ciągłości jego kultu. Powszechnie znane było ogromne zaangażowanie tego zakonnika w głoszenie Ewangelii, w duszpasterstwo. Tuż po jego śmierci ludzie za jego wstawiennictwem zaczęli upraszać liczne łaski, modląc się przy jego grobie na Kazimierzu przy świątyni Bożego Ciała. Ta postać, w czasach pogoni za pieniądzem i sprawami doczesnymi, wskazuje na autentyczne wartości duchowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokonany w grudniu przez Benedykta XVI akt promulgacji dekretu o cudzie otrzymanym za jego wstawiennictwem oznacza, że w najbliższym czasie odbędzie się kanonizacja bł. Stanisława Kazimierczyka i otrzymamy w nim nowego patrona i orędownika. Jego kanonizację możemy porównać do kanonizacji św. Szymona z Lipnicy, który podobnie jak on żył w odległych dla nas czasach. Jednak należy powtórzyć za Janem Pawłem II, który podczas kanonizacji św. Kingi w Nowym Sączu podkreślał, że święci się nie starzeją, są zawsze ludźmi jutra, a nigdy ludźmi przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;not. MB&lt;br /&gt;za: www.naszdziennik.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-7185041308847044304?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/7185041308847044304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/7185041308847044304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/promotor-sprawiedliwosci-o-kanonizacji.html' title='Promotor Sprawiedliwości o kanonizacji'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-3690835251366729618</id><published>2010-07-26T04:18:00.001-07:00</published><updated>2010-07-26T04:18:27.196-07:00</updated><title type='text'>Wyznaczenie daty kanonizacji</title><content type='html'>"Nasz Dziennik" - O terminie kanonizacji  - wiadmomość z 12.01.2010 roku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie już 19 lutego poznamy datę kanonizacji bł. Stanisława Sołtysa zwanego Kazimierczykiem. Data kanonizacji ma zostać podana na najbliższym konsystorzu, czyli spotkaniu Ojca Świętego z kardynałami. Drogę do ogłoszenia świętym kolejnego Polaka otworzyło 19 grudnia ubiegłego roku papieskie zatwierdzenie dekretu o cudzie za jego wstawiennictwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kanonizacja może odbyć się w tym roku. A to oznacza, że otrzymamy nie tylko dwóch nowych polskich błogosławionych w osobach Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki, ale także nowego świętego. Żyjący w XV w. bł. Stanisław Kazimierczyk, urodzony na krakowskim Kazimierzu i należący do zakonu kanoników regularnych, zostanie kanonizowany w Watykanie. W oczekiwaniu na to wielkie wydarzenie kanonicy regularni przeprowadzają peregrynację relikwii. - Przez kilka miesięcy pielgrzymowaliśmy z relikwiami po kanonickich parafiach. Ksiądz Jarosław Klimczyk CRL odpowiedzialny za peregrynację podkreśla, że sam zadawał sobie pytanie, czy ludziom w XXI w. potrzebna jest jeszcze taka forma pobożności. Dziś - jak stwierdza - nie ma już wątpliwości. - Wszędzie, gdzie byliśmy, przychodziło wielu ludzi, którzy modlili się, całowali relikwie. Jestem wręcz zdumiony owocami tej peregrynacji - podkreśla. Już w lutym relikwie bł. Stanisława Kazimierczyka pojadą do Anglii, gdzie nawiedzą kościoły kanoników regularnych. - Bardzo się z tego cieszę, gdyż w Anglii przebywa obecnie bardzo wielu Polaków. Także oni będą mogli poznać naszego błogosławionego - wyjaśnia ks. Klimczyk, dodając, że dalsza peregrynacja odbywać się będzie w marcu.&lt;br /&gt;Jednocześnie wyjaśnia, że wielu doświadcza pomocy za przyczyną błogosławionego. On sam jest tego namacalnym przykładem. - Kiedy wyjeżdżałem na peregrynację, chorowałem na boreliozę. Przez miesiąc jeździłem i głosiłem kazania z gorączką. Pomimo choroby miałem w sobie jakąś nadprzyrodzoną siłę do pielgrzymowania. Potem choroba minęła i wierzę, że pomógł w tym bł. Stanisław - wyznaje ks. Klimczyk. - Dziś ludzie potrzebują wsparcia z Nieba. Wierzymy w świętych obcowanie, warto więc polecać się im w opiekę - podkreśla kanonik.&lt;br /&gt;Księża, którzy pragną przeprowadzić peregrynację w parafiach w 2010 r., mogą kontaktować się z klasztorem Bożego Ciała w Krakowie: ks. Jarosław Klimczyk CRL, tel. 602 477 238, e-mail: kop@kanonicy.pl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Pabis&lt;br /&gt;Za: www.naszdziennik.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-3690835251366729618?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3690835251366729618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3690835251366729618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/wyznaczenie-daty-kanonizacji.html' title='Wyznaczenie daty kanonizacji'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-5098767551716394957</id><published>2010-07-26T04:17:00.001-07:00</published><updated>2010-07-26T04:17:53.708-07:00</updated><title type='text'>Kanonizacja bł. Stanisława Kazimierczyka</title><content type='html'>Nasz Dziennik: Kanonizacja 17 października 2010 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17 października 2010 r. odbędą się w Watykanie uroczystości kanonizacyjne 6 nowych świętych. Wśród nich znajdzie się Polak, bł. ks. Stanisław Sołtys (Kazimierczyk), kapłan z Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich. Decyzję w tej sprawie podjęto podczas wczorajszego zwyczajnego konsystorza publicznego, którego obradom przewodniczył Ojciec Święty Benedykt XVI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Patrząc na biografię Kazimierczyka, widzimy, że był człowiekiem żyjącym na pełnych obrotach. W centrum jego życia wewnętrznego były: Msza św., Słowo Boże, modlitwa - podkreśla ks. Jarosław Klimczyk CRL. Szczególnie czcił Mękę Pańską, Matkę Bożą i św. Stanisława, biskupa. - Nie tylko dbał o innych, ale także bronił siebie i wiernych przed husytyzmem, nowinkami zagrażającymi Ewangelii, przed złym duchem. Na ambonie potrafił pociągnąć słuchaczy do zawierzenia się miłującemu Bogu, a także, nie raniąc innych, z miłością do człowieka mówił odważnie o grzechu, który odbiera szczęście - dodaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszły polski święty Stanisław Sołtys zwany Kazimierczykiem urodził się w 1433 r. w Kazimierzu. Teologię ukończył na Akademii Krakowskiej. W 1456 r. wstąpił do klasztoru Kanoników Regularnych Laterańskich przy kościele Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1462 lub 1463 r., po czym był kaznodzieją i spowiednikiem, a w klasztorze mistrzem nowicjatu i zastępcą przełożonego. Łączył życie kontemplacyjne z gorliwym duszpasterstwem i troską o najbiedniejszych. Zmarł w 1489 roku. Zgodnie z jego wolą pochowano go pod posadzką kościoła Bożego Ciała, "aby wszyscy mogli go deptać".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Już w rok po śmierci przy jego grobie dokonało się 176 uzdrowień, które zostały udokumentowane. Do dziś tych niezwykłych interwencji było kilkaset lub nawet kilka tysięcy. Ludzie są uzdrawiani z wielu chorób, umacniani w realizowaniu trudnych obowiązków, podtrzymywani na duchu w ciężkich momentach życia. Dzięki skutecznemu wstawiennictwu Kazimierczyka odzyskują wiarę w Boga miłującego i są uzdrawiani ze zranień duchowych i psychicznych - podkreślają kanonicy regularni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1993 r. Jan Paweł II potwierdził kult Stanisława Kazimierczyka i zaliczył go do grona błogosławionych. Jego kanonizacja odbędzie się już w październiku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czasem ludzie pytają mnie, po co człowiekowi XXI wieku kanonizacja czternastowiecznego świętego? Otóż Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Lisieux 2 czerwca 1980 r. powiedział: "Niech mi jednak wolno będzie zauważyć, że święci właściwie się nie starzeją i nie 'przedawniają'". Tak jest i z bł. Kazimierczykiem, dlatego że jego duchowość jest bardzo aktualna w XXI wieku - podkreśla ks. Jarosław Klimczyk CRL. - Wszyscy kanonicy regularni w XV wieku żyli według duchowości ruchu devotionis modernae. Najważniejszą książeczką tego ruchu jest oczywiście "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza a Kempisa. W tym duchu żył Kazimierczyk. Po dziś dzień ta sama książeczka jest wydawana i kupowana. Dla wielu stała się kołem ratunkowym w życiu. Właśnie po to między innymi jest kanonizowany Kazimierczyk, aby zabieganego, znerwicowanego, zalęknionego człowieka XXI wieku pociągnąć do devotionis modernae, do książeczki a Kempisa, do miłującego Boga - wyjaśnia ks. Klimczyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Pabis - \\\\\\\\"Nasz Dziennik\\\\\\\\" Sobota-Niedziela, 20-21 lutego 2010, Nr 43 (3669)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100220&amp;typ=wi&amp;id=wi03.txt&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-5098767551716394957?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/5098767551716394957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/5098767551716394957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/kanonizacja-b-stanisawa-kazimierczyka.html' title='Kanonizacja bł. Stanisława Kazimierczyka'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-5575815655788568542</id><published>2010-07-26T03:04:00.001-07:00</published><updated>2010-07-26T03:04:47.422-07:00</updated><title type='text'>Litania do bł. Stanisława Kazimierczyka</title><content type='html'>Kyrie Elejson, Chryste Elejson, Kyrie Elejson, &lt;br /&gt;       Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas, &lt;br /&gt;       Ojcze z Nieba, Boże - zmiłuj się za nami, &lt;br /&gt;       Synu, Odkupicielu świata, Boże, &lt;br /&gt;       Duchu Święty, Boże, &lt;br /&gt;       Święta Trójco, Jedyny Boże, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;       Święta Maryjo - módl się za nami, &lt;br /&gt;       Błogosławiony Stanisławie Kazimierczyku, &lt;br /&gt;       Wierny wykonawco rad ewangelicznych, &lt;br /&gt;       Naśladowco życia apostolskiego, &lt;br /&gt;       Czcicielu Ran Ukrzyżowanego Zbawiciela, &lt;br /&gt;       Skupiający wiernych przy jednym stole eucharystycznym, &lt;br /&gt;       Miłośniku Krzyża i umartwienia, &lt;br /&gt;       Gorliwy czcicielu Matki Najświętszej, &lt;br /&gt;       Przykładzie cnót chrześcijańskich, &lt;br /&gt;       Wzgardzicielu próżności świata, &lt;br /&gt;       Wzorze pokory i cierpliwości, &lt;br /&gt;       Siewco braterskiej miłości, &lt;br /&gt;       Miłośniku czystości, &lt;br /&gt;       Kaznodziejo wiernie objaśniający słowo Boże, &lt;br /&gt;       Nauczycielu teologii i Pisma Świętego, &lt;br /&gt;       Troskliwy wychowawco młodzieży zakonnej, &lt;br /&gt;       Niezmordowany spowiedniku ludu Bożego, &lt;br /&gt;       Przewodniku pokutujących, &lt;br /&gt;       Ucieczko będących w niebezpieczeństwie, &lt;br /&gt;       Pociecho smutnych i strapionych, &lt;br /&gt;       Opiekunie ubogich, &lt;br /&gt;       Nadziejo chorych, &lt;br /&gt;       Narzędzie cudownych dzieł Bożych, &lt;br /&gt;       Lekarzu przywracający wzrok, &lt;br /&gt;       Podporo chromych, &lt;br /&gt;       Ozdobo Zakonu Kanoniczego, &lt;br /&gt;       Chlubo naszego Narodu, &lt;br /&gt;       Patronie Krakowa i Kazimierza, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie, &lt;br /&gt;       Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie, &lt;br /&gt;       Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-5575815655788568542?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/5575815655788568542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/5575815655788568542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/litania-do-b-stanisawa-kazimierczyka.html' title='Litania do bł. Stanisława Kazimierczyka'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3987962397866737794.post-3073614271207820346</id><published>2010-07-26T03:01:00.000-07:00</published><updated>2010-07-26T03:02:21.781-07:00</updated><title type='text'>Życiorys</title><content type='html'>Stanisław urodził się 27 września 1433 r. w Kazimierzu, wówczas osobnym mieście pod Krakowem. Jego ojciec był tkaczem, a zarazem rajcą miejskim. Stanisław ukończył teologię na Akademii Krakowskiej. W 1456 r. wstąpił do klasztoru Kanoników Regularnych Laterańskich przy kościele Bożego Ciała w Krakowie. Klasztor ów został założony na specjalne życzenie błogosławionej królowej Jadwigi. Po przyjeciu święceń kapłańskich (1462/1463?), przełożeni zlecili mu pełnienie urzędu oficjalnego kaznodziei i spowiednika, a w klasztorze funkcji mistrza nowicjatu, lektora i zastępcy przełożonego. Powierzonym obowiązkom poświęcił się bez reszty. Był przy tym wierny regule i przepisom zakonnym. "Dla wielu był przewodnikiem na drogach życia duchowego" - powiedział o nim Jan Paweł II. Prowadził intensywne życie kontemplacyjne, a zarazem jako znakomity kaznodzieja skutecznie oddziaływał na swoich słuchaczy. Zbliżał ich do Pana Boga nie tylko słowami prawdy, ale również przykładem życia i miłosierdziem wobec bliźnich. Bardzo troszczył się o chorych i biednych, usługiwał im z miłością. Często oddawał część własnego pożywienia potrzebującym. Wiele czasu spędzał na modlitwie, żywił gorące nabożeństwo do Męki Pana Jezusa, czcił Matkę Najświętszą i uważał się za Jej "wybranego" syna. Szczególną pobożnością otaczał swojego patrona, pielgrzymował na jego grób raz w tygodniu.&lt;br /&gt;W klasztorze przeżył 33 lata. Zmarł 3 maja 1489 r. w opinii świętości. Pochowano go pod posadzką kościoła Bożego Ciała, zgodnie z jego pokorną prośbą, aby wszyscy go deptali. Już w rok po śmierci księdza Stanisława sporządzono spis 176 nadzwyczajnych łask uzyskanych dzięki jego orędownictwu. Elewacja relikwii odbyła się w 1632 r. 18 kwietnia 1993 roku podczas uroczystej Mszy świętej beatyfikacyjnej Jan Paweł II dokonał potwierdzenia kultu księdza Stanisława Kazimierczyka i zaliczył go do grona błogosławionych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3987962397866737794-3073614271207820346?l=kazimierczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3073614271207820346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3987962397866737794/posts/default/3073614271207820346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kazimierczyk.blogspot.com/2010/07/zyciorys.html' title='Życiorys'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry></feed>
